Uroda świata

Nowa książka jednego z ulubionych poetów to zawsze radość. Zwłaszcza kiedy ta książka jest tak harmonijna i piękna.
Czyta się kilka minut

Jacek Łukasiewicz, który 21 czerwca obchodził 80. urodziny, jest przede wszystkim znany jako historyk literatury i wnikliwy krytyk piszący o swoich współczesnych. Profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, laureat Nagrody im. Kazimierza Wyki, przewodniczy dziś jury Silesiusa. Zbiory jego szkiców – „Szmaciarze i bohaterowie”, „Zagłoba w piekle”, „Laur i ciało”, „Republika mieszańców”, „Oko poematu”, „Rytm, czyli powinność”, „Ruchome cele”, a także prace o Mieczysławie Jastrunie, Stanisławie Grochowiaku i Tadeuszu Różewiczu, są lekturą obowiązkową dla każdego, kto chce zrozumieć powojenne dzieje naszej kultury.

Czytelnicy „Tygodnika Powszechnego” – autor „Zagłoby...” publikował w nim od 1958 r. i nasze pismo było przez wiele lat główną jego trybuną obok „Odry” i „Więzi” – dawno już jednak poznali także Łukasiewicza-poetę, którego książkowym debiutem był tom „Moje i twoje” (1959). „Rytmy jesienne” to zbiór, jeśli dobrze liczę, trzynasty. Formalnie różnorodny – są tu wiersze rymowane („Współdźwięczność podkreśla związki między pojęciami, emocjonalną ważność słów – tak dobrze i tak naturalnie, jak nic innego” – mówi Łukasiewicz), nawiązujące dialog z poprzednikami, wśród których znalazł się, co było dla mnie niespodzianką, Tadeusz Miciński („Na jedną noc...”), są utwory po różewiczowsku ascetyczne (na przykład „Ciała”). Są też prozy poetyckie, z obrazami, których nie powstydziliby się surrealiści, jak w „Nazwiskach”: „Książka telefoniczna włożona do wirówki. Nazwiska błądzą ulicami istniejących miast. Ich chmura obsiada dachy domów i słupy wysokiego napięcia”. Podczas lektury narasta jednak, paradoksalnie, wrażenie jednolitości; wspólny jest czysty ton wewnętrznego spokoju, pogodzenia z przemijaniem, które należy przecież do rytmu przemian natury, zdumiewającej wręcz lekkości i przejrzystości. Także – połączenie malarskości z muzycznością.

„Miód kasztelański piliśmy na umór / w pustej altanie, gdzie pająk i mech. / A ciężki księżyc wyzbyty rozumu / toczył swój brzeszczot / po przekątnej nieb”... Chciałoby się cytować długo, no ale przeczytajcie sami. Więc jeszcze tylko „Późny wieczór”, jeden z najpiękniejszych wierszy tej książki, w którym też pojawia się księżyc: „Uroda świata się nie kończy / kiedy przestaje być widziana. Już dosyć dawno zaszło słońce, / teraz księżyca broczy rana. // Jeszcze spadają drobne gwiazdy / na lasy, domy i ogrody. / I jeszcze słyszę nocy każdej / w pobliskim stawie bulgot wody. // Jeszcze ze lśniącej ciemnej trawy / do źródła światła ćma polata. / Kiedy przestaje być widziana / – nie kończy się uroda świata”.

Jacek Łukasiewicz, RYTMY JESIENNE, Biuro Literackie, Wrocław 2014, ss. 74.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 33/2014