Ukraina i Białoruś: w poczekalni Europy

W następnym tygodniu, w środę 7 listopada, trzecia część naszego cyklu: Dobrze mieć sąsiada
Czyta się kilka minut
 /
/

Białoruś i Ukraina – to dwa kraje Europy Wschodniej znajdujące się w sensie politycznym i gospodarczym pomiędzy Rosją i Europą. Zarówno wobec Kijowa, jak i Mińska jeszcze niedawno Zachód żywił głębokie nadzieje: po Pomarańczowej Rewolucji w 2004 r. Europa myślała, że na Ukrainie nie tylko zaczną się demokratyczne przemiany, wierzyliśmy, że kraj ten zbliży się do Unii Europejskiej. Dziś z ironicznym uśmiechem wspominamy ten entuzjazm, ponieważ sytuacja nad Dnieprem rozwinęła się inaczej: choć za prezydentury Wiktora Janukowycza parafowano umowę stowarzyszeniową z Unią, to jednak Kijów od Europy się oddala. Niepokoją wiadomości o marginalizacji opozycji, duszeniu wolności słowa i więźniach politycznych – Julii Tymoszenko i Juriju Łucence – którzy przebywają za kratkami mimo powtarzających się apeli Zachodu o ich uwolnienie.

Białoruś to oczywiście inna historia, ale w tym przypadku także mieliśmy nadzieję na liberalizację reżimu Aleksandra Łukaszenki. Cieszyły wiadomości o przełamaniu przez Zachód trwającej ponad dekadę izolacji Mińska, o wizytach zachodnich polityków w tym kraju i niezależnej prasie trafiającej do sprzedaży w białoruskich kioskach.

Nadzieje skończyły się wraz z wyborami prezydenckimi w 2010 r., gdy Łukaszenka zdecydował się na brutalne rozpędzenie powyborczych demonstracji.

Najważniejsze pytanie, które dziś stoi przed Europą, brzmi: jak współpracować z Kijowem i Mińskiem? Polska odgrywała w Europie rolę adwokata Ukrainy i Białorusi – czujemy nie tylko geograficzną, ale także historyczną i kulturową bliskość z tymi krajami. Dziś ciężko mówić o Ukrainie i Białorusi w Unii Europejskiej, zamiast pustych deklaracji potrzebna jest długoterminowa wizja współpracy z tymi krajami. Przede wszystkim – oprócz utrzymywania relacji z elitami rządzącymi tych krajów – powinniśmy zainwestować we wspieranie społeczeństwa obywatelskiego. Dodatek ten służy m.in. zastanowieniu się, jakie projekty powinniśmy realizować na Wschodzie, czego oczekują od nas nasi sąsiedzi, co zrobić, aby zachodnie pieniądze nie były inwestowane w mało perspektywiczne projekty i nie służyły utrzymywaniu „etatowej opozycji” – jak miało to miejsce szczególnie w przypadku Białorusi. Siłą organizacji pozarządowych oraz samorządów zrobić można wiele. W dodatku napiszemy m.in. o tym, jak rozwija się Lwów, jak żyje polsko-białoruskie pogranicze, dlaczego warto wydawać białoruskie książki w Polsce i przypominać o trudnej – lecz wspólnej – ukraińsko-polskiej historii.


W DODATKU M.IN.:

Rafał Dutkiewicz Wschód jest potrzebny

Wojciech Konończuk Co przeszkadza Białorusi i Ukrainie w integracji z Europą

Marcin Żyła Tożsamości Lwowa

Bohdana Kostiuk Bronimy starego Kijowa


W następnych wydaniach: 21 listopada – Rosja: zastój władzy, przebudzenie społeczeństwa
5 grudnia – Litwa: czy to jeszcze przyjaźń?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 45/2012