Ukraina: front się chwieje. Dlaczego teraz i co dalej?

Kupiańsk, Siewiersk, Sełydowe, Kurachowe, Wielka Nowosiłka: na wielu odcinkach frontu na Ukrainie rosyjski agresor idzie systematycznie do przodu. Trzeba dziś brać pod uwagę scenariusz, który jeszcze niedawno wydawał się niemożliwy.
Czyta się kilka minut
Domy we wsi Zełeniwka zniszczone przez wojska rosyjskie. 2 listopada 2024 r. // Chersońska Regionalna Administracja Wojskowa Ukrainy / AFP / East News
Domy we wsi Zełeniwka zniszczone przez wojska rosyjskie. 2 listopada 2024 r. // Chersońska Regionalna Administracja Wojskowa Ukrainy / AFP / East News

Dwieście kilometrów kwadratowych: tyle ukraińskiej ziemi podbiła Rosja w ciągu jednego tygodnia pod koniec października. To największa zdobycz terytorialna w tak krótkim czasie od początku roku 2024. To więcej niż incydent – to niepokojący trend.

Rosjanie idą do przodu. Nawet jeśli nie są to postępy wielkie (kilometr, czasem więcej dziennie), i nawet jeśli za cenę strat (dziennie ponad tysiąc zabitych i rannych), to ruch stały. Od początku sierpnia, gdy wróg przerwał front w środkowym Donbasie, Ukraina straciła już prawie 1150 km kwadratowych.

Kolejne miasta Donbasu padają szybko, bez takiego oporu jak kiedyś w Bachmucie

Sełydowe i Hirnyk: to straty z ostatnich dni. Miasteczka małe, ale operacyjny zysk duży. Pierwsze daje podstawę do ataku na Pokrowsk, skąd będzie już tylko 27 km do granicy z obwodem dniepropietrowskim. A miasto Dniepr to już centralna Ukraina. Z kolei Hirnyk to najwyższy punkt Donbasu: kto ma ten płaskowyż, ten w dobie wojny dronocentrycznej (takiej, w której coraz większą rolę odgrywają drony, sensory i walka radioelektroniczna) ma dodatkową przewagę.

Oba miasta padły szybko, nie było oporu jak w Bachmucie. Trudno czynić tu zarzut obrońcom – Hirnyka bronił batalion obrony terytorialnej. Piechota z bronią ręczną, bez umocnień (i to adekwatnych dla „wojny dronów”), była bez szans. Agresor systematycznie idzie do przodu także na innych odcinkach: Kupiańsk, Siewiersk, Kurachowe, Wielka Nowosiłka.

Rosja weszła w wojenną rutynę i radzi sobie coraz lepiej

Dlaczego front chwieje się teraz? Można postawić tezę, że mamy do czynienia z kumulacją negatywnych czynników.

Po stronie Ukrainy to coraz większe braki w sprzęcie; niedobór zmotywowanych żołnierzy; przemęczenie tych, którzy służą od czasu tamtej masowej samomobilizacji w 2022 r.; błędy w dowodzeniu na najwyższym szczeblu. To także demobilizacja po stronie Zachodu – pomoc znów jest mniejsza.

Rosja zaś weszła w wojenną rutynę i radzi sobie coraz lepiej na poziomie operacyjno-taktycznym. Niektórzy na Zachodzie pocieszają się, że Putinowi rychło skończą się czołgi, ale to nie czołg jest kluczowy na polu walki. Rosja zmieniła taktykę: atakują małe grupy piechoty, rozpoznając teren bojem, co ma zmusić obrońców, by ujawnili pozycje, w które następnie uderzą drony, artyleria i lotnictwo. Oznacza to duże straty atakujących, lecz armia rosyjska wciąż ma rekrutów zachęconych pieniędzmi. I także technologicznie radzi sobie coraz lepiej – Ukraina długo miała w tej kwestii przewagę, ale ją straciła.

Co dalej? Jeszcze niedawno wydawało się, że załamanie ukraińskiej obrony jest niemożliwe. Dziś to scenariusz, który trzeba brać pod uwagę.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 45/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Front się chwieje