Nowojorski malarz Edward Hopper nazywał ich „nocnymi jastrzębiami” – raczej nie miał na myśli pracujących po nocach „sów”. W naszym swojskim tłumaczeniu występują jako „nocne marki”, według polskiego słownika frazeologicznego bliższe marom, zjawom, pokutującym duszom. Choć przecież to ludzie z krwi i kości, z rozmaitych przyczyn żyjący pełnią życia dopiero po zmroku.
Przegląd filmów brytyjskich na 25. FF Nowe Horyzonty
Właśnie im, ćmom barowym, balangowiczom, różnej maści uciekinierom (albo wygnańcom) z życia i systemu, poświęcony został jeden z ciekawszych przeglądów 25. festiwalu BNP Paribas Nowe Horyzonty. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, „Istoty nocy” to nie jest brytyjska „sekcja imprezowa”, a na pewno nie jedynie. Stanowi przypis do ostatnich kilku dekad w historii Zjednoczonego Królestwa. Jej ciemniejszy, a jednocześnie bardziej kolorowy rewers, z wyraźnym kontekstem społecznym, muzycznym i rasowym.
Kuratorzy przeglądu, Ewa Szabłowska i Tomasz Żygo, wybrali tytuły czasem luźno związane z tematem, niektóre już klasyczne dla kinematografii Wielkiej Brytanii, inne mniej znane czy dopiero u nas odkrywane. I nawet jeśli zdążyły się zestarzeć – w swoim buncie czy stylistyce – dostarczają czegoś w rodzaju dokumentacji swoich czasów.
Jubileusz (1978), reż. Derek Jarman
Jak choćby legendarny „Jubileusz” (1978) Dereka Jarmana, szalony i mocno queerowy pamflet na ojczyznę, nakręcony „z okazji” 25-lecia intronizacji Elżbiety II. Do Londynu trafia wówczas przeniesiona w czasie XVI-wieczna Królowa Dziewica i to jej oczyma oglądamy dystopię o upadłym królestwie. Prawie pół wieku temu powstał portret kraju opanowanego przez plastikową kulturę, sprzedajne media i brunatniejące poglądy, ale i przez nihilistyczny, czysto destrukcyjny bunt, który sprawia, że nic już tutaj „nie ma przyszłości”. Zwłaszcza inna estetyka czy wrażliwość.
Młodzi, czarni, zbuntowani (1991), reż. Isaac Julien
Dlatego w niemal każdym z filmów tego cyklu barwny nocny ptak musi spotkać na swej drodze brutalnego, zazwyczaj białego gliniarza. Na przykład w „Młodych, czarnych, zbuntowanych” (1991) Isaaca Juliena, gdzie Londyn przygotowuje się do tej samej jubileuszowej fety. Na parkietach króluje disco, w podziemiach rządzi pogo, na ulicach portrety królowej i podkute glany, a tymczasem dwóch czarnoskórych chłopaków próbuje zrobić karierę didżejską. Okazuje się jednak, że są „za mało angielscy”, by grać w klubach czy na antenie, w dodatku jeden z nich jest gejem.
Babylon (1980), reż. Franco Rosso
W rytm garażowego brit funku, w cieniu zbrodni popełnionej w parku pod osłoną nocy, oglądamy tworzenie się alternatywnej kultury muzycznej, powiązanej z rasą, klasą czy seksualnością, łączącej rozmaite kulturowe wpływy. Ten swoisty „Babylon” ożywa pod takim właśnie tytułem w filmie z 1980 r. W surowej, paradokumentalnej konwencji Franco Rosso odtworzył muzyczny ferment wybuchający w południowym Londynie, wyrosły z silnej afrokaraibskej tożsamości. Niesforne chłopaki z dredami zakłócają „muzyką dżungli” spokojny sen białych obywateli, przypominając o swoim istnieniu i o własnym języku ekspresji.
Beats (2019), reż. Brian Welsh
Dekadę później na cenzurowanym znajdą się inne „istoty nocy” – uczestnicy spontanicznych rave’ów, zdelegalizowanych przez torysów w 1994 r. Opowiada o tym film „Beats” (2019) Briana Welsha, niepozbawiona nostalgiczno-romantycznej otoczki wyprawa do złotych czasów techno i całej inspirowanej nim subkultury.
W postindustrialnych przestrzeniach (lata 80. na Wyspach to postępujący upadek wielkiego przemysłu), w rytm transowo powtarzanych bitów, często pod wpływem substancji psychoaktywnych, młodzi ludzie znajdowali chwilową ucieczkę przed zewnętrznym światem – bezrobociem, przemocą, brakiem perspektyw czy wyścigiem szczurów. Tak jak tych dwóch wrażliwych nastolatków ze szkockiego blokowiska, którzy poszli w noc gęstą i niebezpieczną, aczkolwiek do innych niepodobną.
Nadzy (1993), reż. Mike Leigh
Bohaterowie „Nagich” (1993) Mike’a Leigh mogli kiedyś załapać się na całonocny rave, lecz z czasem utknęli w pułapkach dorosłości. To właściwie „noc żywych trupów”, kiedy John (wiekopomna rola młodego Davida Thewlisa) wałęsa się po Londynie w poszukiwaniu nie wiedzieć czego. A może ów samozwańczy filozof po prostu żeruje na innych nocnych istotach, przeraźliwie samotnych, uwięzionych w swoich funkcjach czy w bytowej prowizorce.
Cierpki humor tego filmu nie jest w stanie rozbroić ładunku brutalności, jaki niesie ze sobą postać bezrobotnego inteligenta. Na każdym kroku wygłasza apokaliptyczne przepowiednie i, niczym lokalny Adaś Miauczyński, niszczy wszystkich, ze sobą włącznie, swoim cynizmem, zjadliwą ironią, z ostrym dodatkiem seksualnej przemocy. Swego czasu w tej ponurej odysei widziano głównie krytykę pothatcherowskich stosunków międzyludzkich. Dziś społeczne rozbicie nabiera charakteru szerszego – spełnionych milenijnych lęków o postępującej atomizacji, kiedy to wirtualne formy życia zastąpią „pójście w noc” i hopperowską melancholię.
Nocna zmiana (1981), reż. Robina Rose
Jej powidoki odnajdziemy jeszcze w „Nocnej zmianie” (1981) Robiny Rose, godzinnej miniaturze o klimatycznym londyńskim hoteliku. Z punktu widzenia posągowej recepcjonistki, zagranej przez Jordan, ikonę stylu punk (wystąpiła też w „Jubileuszu”), oglądamy dziwaczną klientelę „Portobello”: dystyngowane damy, rozrywkowych muzyków, drobnych biznesmenów i… nocne zjawy.
Naga dusza (1997), reż. Carina Adler
Brakuje tylko Iris z „Nagiej duszy” (1997), zagranej przez debiutującą Samanthę Morton. W wyzywającej peruce, futrze i okularach po zmarłej matce przemierza miasto szukając okazji na jedną noc. A tak naprawdę bliskości, która ukoiłaby jej żałobę i wyleczyła z kompleksów. Tymczasem coraz bardziej straceńcze zachowania czynią z niej rodzinno-towarzyską czarną owcę i trochę szkoda, że reżyserka zbyt pochopnie ruszyła ku niej z asekuracją i wyciągnęła na światło dzienne.
Bowiem najciekawszą cechą filmowych „istot” jest ich nieprzewidywalność w nocnym żywiole i jego ciągłe zderzanie się z porządkiem dziennym. Noc stanowi rodzaj ciemnego zwierciadła, ale także anarchizującej prowokacji, która każe spojrzeć z ukosa na zastygłe zjawiska społeczne i kulturowe.
Filmy Łobuz i Bird
Współczesnym domknięciem tego cyklu będą dwa nowe filmy brytyjskie: „Łobuz”, czyli reżyserski debiut aktora Harrisa Dickinsona, znanego z „Baby Girl” czy „W trójkącie”, oraz „Bird” Andrei Arnold, o którym napiszę więcej już za chwilę, przy okazji jego wejścia na polskie ekrany.
„Istoty nocy” – przegląd filmów brytyjskich na 25. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym BNP Paribas Nowe Horyzonty, 17–27 lipca Wocław, 17 lipca – 3 sierpnia online.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















