Tylko bez filantropii

Pomysłodawcy "becikowego i wydłużenia urlopów macierzyńskich zamykają usta krytyków takich rozwiązań stwierdzeniem, że nie mają nic do zaproponowania w kwestii "dramatycznej sytuacji grożącej utrwaleniem tendencji do wymierania naszego narodu...
Czyta się kilka minut

Dlatego - zamiast kolejny raz przypominać, ile setek milionów złotych takie zmiany wyciągną z budżetu i że pracodawca, obawiający się np. 26-tygodniowej nieobecności pracownicy po urodzeniu dziecka, po prostu w ogóle jej nie zatrudni - warto przypomnieć badania, jakie w maju 2005 r. przeprowadziła Krakowska Szkoła Wyższa im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Kobiety na urlopach macierzyńskich i wychowawczych pytano, czego oczekują od pracodawców po powrocie do pracy i jakie udogodnienia pomogłyby im łączyć obowiązki zawodowe z wychowawczymi (można więc domniemywać, że przyjęcie takich rozwiązań skłoniłoby je i ich partnerów do posiadania dzieci). Oto oczekiwania: ustalenie na nowo czasu pracy i zakresu obowiązków, by miały czas dla rodziny; zagwarantowanie w czasie urlopu kontaktów z firmą; możliwość uczestniczenia w szkoleniu, które pomogłoby wdrożyć się w obowiązki po urlopie; możliwość wykonywania części pracy w domu, gdzie powinny mieć dostęp do telefonu i internetu; czas powrotu wydłużany sukcesywnie (najpierw cztery godziny, potem pięć - aż do ustalonego czasu pracy); skrócenie czasu pracy matek, których dzieci nie ukończyły trzech lat przez zagwarantowanie im możliwości podziału etatu z inną osobą; otwieranie przy firmach żłobków i przedszkoli (w Polsce chodzi do przedszkola niecałe 40 proc. dzieci między trzecim a piątym rokiem życia; że wiele z tych placówek przypomina przechowalnie, szkoda już wspominać). A można by jeszcze wymienić tańsze kredyty mieszkaniowe i ulgową, zależną od liczby wychowywanych dzieci, stawkę podatkową.

Wprowadzenie takich zmian jest trudniejsze i bardziej czasochłonne niż zebranie większości sejmowej, by wypłacić kolejny zasiłek albo wydłużyć urlop macierzyński. Próbują one jednak rozwiązać niewątpliwie ważny problem niżu demograficznego systemowo i w zgodzie z aspiracjami młodych rodziców. Pozwalają kobietom pracować na emeryturę, a obojgu rodzicom zaznać satysfakcji tak z wychowywania potomstwa, jak z samodzielnie zarobionych, a nie darowanych przez rządzących, pieniędzy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2006