Tup-Tup-Klask

Scena polityczna w naszej Ojczyźnie staje się tak somnambulicznie przewidywalna, że trzeźwo myślący człowiek nie może się z tym pogodzić i zaczyna przetrząsać podszewkę rzeczywistości, aby znaleźć ukryte Gdzieś Tam prawdziwe znaczenie pustych gestów (z natury) pod publiczkę.
Czyta się kilka minut

Oto weekend. Oto "dwa na słońcach swych przeciwnych - Bogi". Dwa szczyty logistycznego naprężenia, dwie kaskady piarowej maestrii. Konwencja kontra Kongres. Wiadomo Kto versus Wiadomo Kto. O gdańskiej jubileuszowej Konwencji Partii Rządzącej można napisać, że zakończyła się sukcesem, gdyż... dojechał minister infrastruktury.

Natomiast z Kongresem Młodych Prawa i Sprawiedliwości już nie jest tak jednowymiarowo, ponieważ właśnie wokół tej partii skrywa się głębszy wymiar zdarzeń, ukrywa się immanentnie, niby starannie, ale czasem przeziera przez pozorną gładkość przekazu. Czy to zbieg okoliczności, że Prezesa witał utwór grupy nomen-omen Queen, zatytułowany "We will rock you"? Czy tylko dlatego, że genialny, a upiornie popkulturowo totalitarny schemat: tup-tup-klask a capella, na którym oparty jest cały numer, stanowi archetyp "stadionowego rocka"? Czy tylko dlatego, że monumentalnie wpadające w ucho tup-tup-klask pasuje do skandowania Ja-ro-sław? Nie, bynajmniej, to byłoby zbyt proste. Hit "We will rock you" znajduje się na płycie "News of the world", obok utworów "We are the champions" (dobry na kongresy, ale bardzo już osłuchany), "Who needs you", "Spread your wings" czy "All dead, all dead".

Tup-tup-klask. Muzyka marszowa naszych czasów, jak powiedział Vladimir Horowitz, dziadek założyciela Beastie Boys. Sabotaż? Jak powszechnie wiadomo, młodzież kocha łomot, młodzież kocha huk, Prezes niekoniecznie - i chwała mu za to, przynajmniej nie udaje, że Brian May jest jego ulubionym kompozytorem. Punkt dla Prezesa, który jest bardziej nonkonformistyczny od swoich wyznawców, i nie szuka tup-tup-poklasku za wszelką cenę. Ale wróćmy do ukrytych znaczeń, wróćmy do freudowskich przezębyczeń i niestety, teraz trzeba tak to z wyprzedzeniem nazwać, nieuniknionej zdrady. Przebój towarzyszący Prezesowi, niejako Prezesa ustanawiający, przebój "We will rock you" to nie tylko tup-tup-klask muzyka (?) Briana Maya, to także tekst Briana Maya. Wielką naiwnością, graniczącą z lekceważeniem, byłoby domniemanie, że cała liryka "We will rock you" zawiera się w tytule, z ewentualnym powtórzeniem, że "we will we will rock you". Nie-nie nie-nie nie-nie!

Prezes zajmował miejsce na mównicy przy słowach:

"You got blood on yo’ face

You big disgrace

Wavin’ your banner all over the place".

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 25/2011