Trump zmienia świat, co zmieni w Polsce?

Różne idee i rzeczy importujemy ze Stanów. Na przykład dziury w dżinsach. Im dalej na wschód od Potomaku, tym robią się większe. U nas są już absurdalnie wielkie.
Czyta się kilka minut
Stanisław Mancewicz // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny
Stanisław Mancewicz // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny

Powiada się, że świat zmieni się w tym tygodniu nie do poznania. Z racji objęcia władzy nad sporym jego fragmentem przez D. Trumpa. Od wielu miesięcy nad nowym kształtem naszej planety zastanawiają się zarówno myśliciele, jaki i ludzie, którym myślenie sprawia poważny problem. Słowem, można rzec, że kombinują wszyscy. To, że Ziemia się spłaszczy, nie podlega dyskusji. Od nas w znacznym stopniu będzie zależeć, po której stronie ziemskiego placka zamieszkamy, a to nie jest bez znaczenia, bowiem spodnia część będzie zawsze w cieniu. Czy jednak życie na górze, w pełnym słońcu, będzie na pewno lepsze?

Z trudem – jak tu ponuro siedzimy – obejmujemy rozległość zapowiadanych przez tego człowieka zmian. Od wygonienia z USA na poniewierkę rzesz ludzkich, poprzez aneksje ogromnych terytoriów do dziś niepodległych krajów, leżących w przynajmniej trzech strefach klimatycznych, poprzez zamknięcie w więzieniach tysięcy ludzi, zmianę cen wszystkiego, co ma cenę, aż po niemal apokaliptyczne zagarnięcie dla Ameryki wszystkiego. Od piekła po niebo. Dla reszty świata – powiada się tu i ówdzie – pozostaną spleśniałe okrawki. Kto w tym czasie nie będzie z Ameryką ani nie będzie schlebiał Wielkiemu Gospodarzowi, ten zostanie wygnany na wyschnięte peryferie świata. Będzie się musiał zakolegować albo z Rosjaninem, albo z Chińczykiem.

Ktoś strwożony zapyta teraz o nasze miejsce w nowym porządku świata. Zacząć wypada od stwierdzenia faktu takiego, że wszystko, co w Ameryce się rodzi i rozwija, trafia i do nas, miejsca granicznego dla świata widzialnego. Przybywa tu z solidnym poślizgiem. Po drodze amerykańskie pomysły i idee ulegają pewnym modyfikacjom, zniekształceniom adaptacyjnym, klimatycznym, językowym, estetycznym, kolorystycznym i smakowym. By się tu nad Wisłą pojawić w kształcie bardzo zmienionym, wręcz nieprzypominającym oryginału. Nie chcemy stąpać po grząskim gruncie wielkich idei, więc za przykład takich deformacji weźmy detale modowe.

Oto popatrzmy na dziury w dżinsach. Noszenie dziurawych dżinsów to pomysł amerykański. Dawniej, w Europie było to nie do pomyślenia. Dziura w nogawce po podróży przez ocean Atlantycki, przez francuskie sublimacje i niemieckie subtelne interpretowanie mody, przekroczyła Odrę i Nysę Łużycką. Wdarła się na Ziemie Odzyskane uzyskując nową jakość, nowy wymiar i sens. Co przez dziurę widać i ile, i po co? Te tchnące świeżością pytania postawiono tu na nowo. W drodze od ziemi lubuskiej po Łomżyńskie i Przemyskie rozmiar dziury w spodniach wzrasta. O ile? Kto zadaje takie pytanie, doprawdy jest jak nieme cielątko. Otóż wzrasta w postępie geometrycznym! Takież zjawisko notujemy takoż w obserwacjach rzęs i sztucznych paznokci. Im dalej na wschód, tym wszystko jest większe i większe. Największe. Większe niż w Ameryce! Widzieliśmy na własne oczy, w internecie, uruchamianie gdzieś we wschodnich Chinach pilotażowej maszyny laserowej do robienia w dżinsach wysyłanych na rynki wschodnie dziur tak ogromnych, że istnienie tych spodni kwalifikowało się do akademickiej dyskusji nad sensem bytu. 

Oto te spektakularne, choć przecież niewinne przykłady powinny dać nam do myślenia nad konsekwencjami kopiowania w Polsce wszystkich bądź choćby niektórych pomysłów D. Trumpa. Ma na to ochotę bardzo wielu polskich polityków, niekoniecznie skrajnych. Dlatego warto pamiętać, jak w Polsce wygląda realizacja zaplanowanych zarówno reform, jak i deformacji. Zaskakująco.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 4/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Inny świat