Kolejny tydzień upłynął na wypracowaniu przez Rosję i USA pozycji przed przystąpieniem do rozmów na najwyższym szczeblu.
Marchewki Donalda Trumpa: co może dostać Rosja
Donald Trump ogłosił nową inicjatywę, która zamieni działający przez ostatnie trzydzieści pięć lat program EB-5, zwany Zieloną Kartą dla Inwestorów. Teraz zagraniczni inwestorzy będą mogli nabyć „złotą kartę” za 5 mln dolarów, a ta otworzy przed nimi możliwość ubiegania się o amerykańskie obywatelstwo. Na pytanie, czy karty będą mogli kupować również ludzie z Rosji, odparł, że nie widzi przeszkód – jego zdaniem wśród rosyjskich oligarchów są „bardzo dobrzy ludzie”. I choć ostatnio zbiednieli, to chyba nadal stać ich na wyłożenie 5 mln. Na razie nic nie wiadomo o tym, by którykolwiek z rosyjskich krezusów wyruszył z węzełkiem uciułanych na czarną godzinę dolarów w stronę Waszyngtonu. W każdym razie oficjalnie.
Raz słodkie rodzynki, raz gorzkie migdały. Kolejnym komunikatem Trumpa skierowanym w stronę Moskwy było oświadczenie o sankcjach i perspektywach uregulowania tej kwestii w rosyjsko-amerykańskich rozmowach dwustronnych:
– USA nie planują złagodzenia antyrosyjskich sankcji dopóty, dopóki na Ukrainie nie nastanie pokój. Najpierw musimy się przekonać, czy zdołamy osiągnąć porozumienie [w sprawie Ukrainy] – powiedział, odpowiadając na pytanie dziennikarza.
Kwestia zniesienia, a przynajmniej ograniczenia sankcji, jest jednym z najważniejszych celów, jakie Rosja ma nadzieję osiągnąć w rozmowach z Waszyngtonem. Trump bardzo szeroko otworzył przed Putinem okno możliwości.
Spotkanie ministrów spraw zagranicznych Rosji i USA
Po spotkaniu w Rijadzie – pierwszym od lat kontakcie na szczeblu ministrów spraw zagranicznych Rosji i USA – okazało się jednak, że protokół rozbieżności jest na tyle okazały, że nie uda się natychmiast zniwelować różnic i przejść do ustalania programu miłego (i szybkiego) spotkania Trump–Putin.
27 lutego w Stambule odbędą się rozmowy dyplomatów Rosji i USA w sprawie wznowienia pracy ambasad (w ostatnich latach placówki dyplomatyczne USA w Rosji i Rosji w USA pozostały niemal bez personelu). I to na razie jedyne ustalenie z Rijadu, które wzięto konkretnie na warsztat.
Pozostałe tematy nadal są przedmiotem wymiany zdań na abstrakcyjnym poziomie. Podczas wspominanej powyżej rozmowy z dziennikarzami Trump zapowiedział, że Rosji przyjdzie poczynić pewne ustępstwa na rzecz wypracowania porozumienia pokojowego:
– Putin jest mądrym i sprytnym człowiekiem. I on to zrobi. Złagodzi swoje podejście. Będzie musiał. Myślę, że osiągniemy porozumienie, ale gwarancji na to nie daję, z porozumieniami dzieją się różne rzeczy […] Postaramy się, aby porozumienie było dobre dla Ukrainy.
W wymianie zdań za pośrednictwem mediów wziął udział również minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, który podczas wystąpienia w MSZ zapewnił, że „wszystkie wskazane przez prezydenta cele specjalnej operacji wojskowej zostaną zrealizowane”. A zatem o żadnych ustępstwach nie ma mowy.
Marchewki Władimira Putina: jedną z nich jest Ukraina
Tłumacząc te dyżurne formułki na język realiów, Ławrow powiedział, że Rosja nie ma zamiaru zrezygnować z pozbawienia Ukrainy suwerenności – to pozostaje najważniejszym celem wojny. A złożone przez Stany Zjednoczone propozycje wznowienia stosunków i wypracowanie porozumienia pokojowego, na którym tak zależy Trumpowi, to jedynie poszerzenie szachownicy o kilka pól.
28 lutego w Waszyngtonie ma być prezydent Wołodymyr Zełenski, aby podpisać umowę o użytkowaniu ukraińskich złóż kopalin. Tymczasem 24 lutego w rozmowie z autorem telewizyjnego programu propagandowego „Moskwa. Kreml. Putin” rosyjski prezydent z firmowym cynicznym uśmieszkiem zadeklarował, że gotów jest współpracować z amerykańskimi partnerami przy zagospodarowaniu złóż w Rosji i na „nowych terytoriach” (tak rosyjska propaganda nazywa okupowane regiony Ukrainy – część obwodów donieckiego, ługańskiego, zaporoskiego i chersońskiego).
Czemu miała służyć ta deklaracja? Wbiciu klina pomiędzy USA i Ukrainę? Zachęceniu amerykańskiego kapitału do inwestowania w Rosję? „Putin chce wciągnąć Waszyngton w swoją grę – umoczyć amerykańskie ręce we krwi, uczynić z Amerykanów współuczestników grabieży” – takie głosy dochodziły po tym wywiadzie z Kijowa.
O przygotowaniu zaplecza dla ewentualnego wspólnego biznesu napisali dziennikarze śledczy z projektu Sistiema:
W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.
„Putin zaproponował Stanom Zjednoczonym udział w zagospodarowaniu rosyjskich złóż metali ziem rzadkich. Niedawno największe złoża zostały znacjonalizowane i przekazane korporacji państwowej Rosatom, pozostającej w dyspozycji Michaiła Kowalczuka, szefa Instytutu Kurczatowa, bliskiego przyjaciela Putina”.
Jeśli deal dojdzie do skutku, to Kowalczuk będzie mógł kręcić na tym przedsięwzięciu wypasione lody.
Komu nie podobają się rosyjskie interesy z Amerykanami
Zachęta Putina pod adresem amerykańskiego biznesu ma jeszcze jeden aspekt. Putin przez lata wbijał Rosjanom do głów, że gwarantuje nietykalność rodzimych surowców i ich obronę przed zakusami Zachodu (z USA na czele). A teraz deklaruje, że Trump może liczyć na dobry deal i wejście na rosyjskie złoża. Mistrzowska zmiana obuwia w biegu. Ale czego się nie robi dla zamydlenia oczu „amerykańskim partnerom”.
Niemniej w środowisku Z-patriotów oświadczenie Putina o robieniu interesów z „Pindosją” (lekceważące określenie USA) zapanował niepokój. Sprzeciw przeciwko wspólnej eksploatacji bogactw naturalnych wypowiedział m.in. Artiom Żoga – specjalny przedstawiciel prezydenta na Uralu, a w przeszłości jeden z watażków „rosyjskiej wiosny” w Donbasie.
Żoga, który swego czasu dostąpił zaszczytu poproszenia Putina, aby ten wystartował ponownie w wyborach prezydenckich, jest człowiekiem w pełni oddanym wodzowi. W drużynie posłusznych putinistów krytyka pod adresem idola to rzecz bez precedensu. Do chórku niezadowolonych z projektu (na razie przecież pisanego palcem na wodzie) dołączył niespodziewanie patriarcha Cyryl, który nakazał modlitwy o to, aby Amerykanie nie przejęli rosyjskich złóż. I aby nie wywiedli w pole Putina.
„Propozycja Putina [dotycząca złóż] jest bardzo ryzykowna” – uzasadnił patriarcha.
Poza wymianą naszpikowanych znakami zapytania marchewek z Białym Domem Kreml podtrzymuje też równolegle kontakty z Pekinem. 24 lutego odbyła się rozmowa telefoniczna Putina z Xi Jinpingiem.
„Miała ona ciepły i przyjazny charakter” – podkreślono w komunikacie. Putin poinformował przewodniczącego ChRL o kontaktach rosyjsko-amerykańskich.
Chiny wyraziły poparcie dla tego dialogu, a także zgłosiły gotowość do wspierania działań na rzecz pokojowego uregulowania ukraińskiego konfliktu. W komunikacie podkreślono także, że stosunki Rosji i Chin „nie podlegają żadnym zewnętrznym wpływom i nie są skierowane przeciw komukolwiek”.
A jak do tego, co dzieje się na szczytach, odnoszą się zwykli Rosjanie? Niektórzy ze zdziwieniem (nagła zmiana przekazu propagandowego, czyniącego przyjaciela z niedawnego wroga), inni z nadzieją na zakończenie wojny. A jeszcze inni wprowadzając amerykańskiego prezydenta do swojego życia rodzinnego. W Nowosybirsku urodził się chłopczyk. Rodzice nadali mu imię Trump.
– To dlatego, że to takie oryginalne imię – uzasadnili.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















