Czy Putin położy Ukrainę na stole? Amerykańsko-rosyjska wymiana marchewek

Trump powtarza, że chce pokoju na Ukrainie, Putin mami perspektywami dobrego biznesu. Trwa wymiana komunikatów o marchewkach, które zostaną podane na stół. Albo i nie zostaną.
w cyklu ROSYJSKA RULETKA
Czyta się kilka minut
Prezydent Rosji Władimir Putin podczas przemówienia wideo na Kremlu. Moskwa, 27 lutego 2025 r. // Fot. Mikhail Metzel / AFP / East News
Prezydent Rosji Władimir Putin podczas przemówienia wideo na Kremlu. Moskwa, 27 lutego 2025 r. // Fot. Mikhail Metzel / AFP / East News

Kolejny tydzień upłynął na wypracowaniu przez Rosję i USA pozycji przed przystąpieniem do rozmów na najwyższym szczeblu. 

Marchewki Donalda Trumpa: co może dostać Rosja

Donald Trump ogłosił nową inicjatywę, która zamieni działający przez ostatnie trzydzieści pięć lat program EB-5, zwany Zieloną Kartą dla Inwestorów. Teraz zagraniczni inwestorzy będą mogli nabyć „złotą kartę” za 5 mln dolarów, a ta otworzy przed nimi możliwość ubiegania się o amerykańskie obywatelstwo. Na pytanie, czy karty będą mogli kupować również ludzie z Rosji, odparł, że nie widzi przeszkód – jego zdaniem wśród rosyjskich oligarchów są „bardzo dobrzy ludzie”. I choć ostatnio zbiednieli, to chyba nadal stać ich na wyłożenie 5 mln. Na razie nic nie wiadomo o tym, by którykolwiek z rosyjskich krezusów wyruszył z węzełkiem uciułanych na czarną godzinę dolarów w stronę Waszyngtonu. W każdym razie oficjalnie. 

Raz słodkie rodzynki, raz gorzkie migdały. Kolejnym komunikatem Trumpa skierowanym w stronę Moskwy było oświadczenie o sankcjach i perspektywach uregulowania tej kwestii w rosyjsko-amerykańskich rozmowach dwustronnych: 

– USA nie planują złagodzenia antyrosyjskich sankcji dopóty, dopóki na Ukrainie nie nastanie pokój. Najpierw musimy się przekonać, czy zdołamy osiągnąć porozumienie [w sprawie Ukrainy] – powiedział, odpowiadając na pytanie dziennikarza.

Kwestia zniesienia, a przynajmniej ograniczenia sankcji, jest jednym z najważniejszych celów, jakie Rosja ma nadzieję osiągnąć w rozmowach z Waszyngtonem. Trump bardzo szeroko otworzył przed Putinem okno możliwości

Spotkanie ministrów spraw zagranicznych Rosji i USA

Po spotkaniu w Rijadzie – pierwszym od lat kontakcie na szczeblu ministrów spraw zagranicznych Rosji i USA – okazało się jednak, że protokół rozbieżności jest na tyle okazały, że nie uda się natychmiast zniwelować różnic i przejść do ustalania programu miłego (i szybkiego) spotkania Trump–Putin. 

27 lutego w Stambule odbędą się rozmowy dyplomatów Rosji i USA w sprawie wznowienia pracy ambasad (w ostatnich latach placówki dyplomatyczne USA w Rosji i Rosji w USA pozostały niemal bez personelu). I to na razie jedyne ustalenie z Rijadu, które wzięto konkretnie na warsztat. 

Pozostałe tematy nadal są przedmiotem wymiany zdań na abstrakcyjnym poziomie. Podczas wspominanej powyżej rozmowy z dziennikarzami Trump zapowiedział, że Rosji przyjdzie poczynić pewne ustępstwa na rzecz wypracowania porozumienia pokojowego: 

– Putin jest mądrym i sprytnym człowiekiem. I on to zrobi. Złagodzi swoje podejście. Będzie musiał. Myślę, że osiągniemy porozumienie, ale gwarancji na to nie daję, z porozumieniami dzieją się różne rzeczy […] Postaramy się, aby porozumienie było dobre dla Ukrainy.

W wymianie zdań za pośrednictwem mediów wziął udział również minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, który podczas wystąpienia w MSZ zapewnił, że „wszystkie wskazane przez prezydenta cele specjalnej operacji wojskowej zostaną zrealizowane”. A zatem o żadnych ustępstwach nie ma mowy. 

Marchewki Władimira Putina: jedną z nich jest Ukraina

Tłumacząc te dyżurne formułki na język realiów, Ławrow powiedział, że Rosja nie ma zamiaru zrezygnować z pozbawienia Ukrainy suwerenności – to pozostaje najważniejszym celem wojny. A złożone przez Stany Zjednoczone propozycje wznowienia stosunków i wypracowanie porozumienia pokojowego, na którym tak zależy Trumpowi, to jedynie poszerzenie szachownicy o kilka pól.

28 lutego w Waszyngtonie ma być prezydent Wołodymyr Zełenski, aby podpisać umowę o użytkowaniu ukraińskich złóż kopalin. Tymczasem 24 lutego w rozmowie z autorem telewizyjnego programu propagandowego „Moskwa. Kreml. Putin” rosyjski prezydent z firmowym cynicznym uśmieszkiem zadeklarował, że gotów jest współpracować z amerykańskimi partnerami przy zagospodarowaniu złóż w Rosji i na „nowych terytoriach” (tak rosyjska propaganda nazywa okupowane regiony Ukrainy – część obwodów donieckiego, ługańskiego, zaporoskiego i chersońskiego).

Czemu miała służyć ta deklaracja? Wbiciu klina pomiędzy USA i Ukrainę? Zachęceniu amerykańskiego kapitału do inwestowania w Rosję? „Putin chce wciągnąć Waszyngton w swoją grę – umoczyć amerykańskie ręce we krwi, uczynić z Amerykanów współuczestników grabieży” – takie głosy dochodziły po tym wywiadzie z Kijowa.

O przygotowaniu zaplecza dla ewentualnego wspólnego biznesu napisali dziennikarze śledczy z projektu Sistiema:

W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.

Zmień ustawienia plików cookies

 „Putin zaproponował Stanom Zjednoczonym udział w zagospodarowaniu rosyjskich złóż metali ziem rzadkich. Niedawno największe złoża zostały znacjonalizowane i przekazane korporacji państwowej Rosatom, pozostającej w dyspozycji Michaiła Kowalczuka, szefa Instytutu Kurczatowa, bliskiego przyjaciela Putina”. 

Jeśli deal dojdzie do skutku, to Kowalczuk będzie mógł kręcić na tym przedsięwzięciu wypasione lody.

Komu nie podobają się rosyjskie interesy z Amerykanami

Zachęta Putina pod adresem amerykańskiego biznesu ma jeszcze jeden aspekt. Putin przez lata wbijał Rosjanom do głów, że gwarantuje nietykalność rodzimych surowców i ich obronę przed zakusami Zachodu (z USA na czele). A teraz deklaruje, że Trump może liczyć na dobry deal i wejście na rosyjskie złoża. Mistrzowska zmiana obuwia w biegu. Ale czego się nie robi dla zamydlenia oczu „amerykańskim partnerom”. 

Niemniej w środowisku Z-patriotów oświadczenie Putina o robieniu interesów z „Pindosją” (lekceważące określenie USA) zapanował niepokój. Sprzeciw przeciwko wspólnej eksploatacji bogactw naturalnych wypowiedział m.in. Artiom Żoga – specjalny przedstawiciel prezydenta na Uralu, a w przeszłości jeden z watażków „rosyjskiej wiosny” w Donbasie.

Żoga, który swego czasu dostąpił zaszczytu poproszenia Putina, aby ten wystartował ponownie w wyborach prezydenckich, jest człowiekiem w pełni oddanym wodzowi. W drużynie posłusznych putinistów krytyka pod adresem idola to rzecz bez precedensu. Do chórku niezadowolonych z projektu (na razie przecież pisanego palcem na wodzie) dołączył niespodziewanie patriarcha Cyryl, który nakazał modlitwy o to, aby Amerykanie nie przejęli rosyjskich złóż. I aby nie wywiedli w pole Putina. 

„Propozycja Putina [dotycząca złóż] jest bardzo ryzykowna” – uzasadnił patriarcha.

Poza wymianą naszpikowanych znakami zapytania marchewek z Białym Domem Kreml podtrzymuje też równolegle kontakty z Pekinem. 24 lutego odbyła się rozmowa telefoniczna Putina z Xi Jinpingiem

„Miała ona ciepły i przyjazny charakter” – podkreślono w komunikacie. Putin poinformował przewodniczącego ChRL o kontaktach rosyjsko-amerykańskich. 

Chiny wyraziły poparcie dla tego dialogu, a także zgłosiły gotowość do wspierania działań na rzecz pokojowego uregulowania ukraińskiego konfliktu. W komunikacie podkreślono także, że stosunki Rosji i Chin „nie podlegają żadnym zewnętrznym wpływom i nie są skierowane przeciw komukolwiek”.

A jak do tego, co dzieje się na szczytach, odnoszą się zwykli Rosjanie? Niektórzy ze zdziwieniem (nagła zmiana przekazu propagandowego, czyniącego przyjaciela z niedawnego wroga), inni z nadzieją na zakończenie wojny. A jeszcze inni wprowadzając amerykańskiego prezydenta do swojego życia rodzinnego. W Nowosybirsku urodził się chłopczyk. Rodzice nadali mu imię Trump. 

– To dlatego, że to takie oryginalne imię – uzasadnili.
 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”