Reklama

Torował nam drogę

Torował nam drogę

31.07.2005
Czyta się kilka minut
W styczniu 1998 r., gdy Stanisław Stomma obchodził 90. urodziny, wydawca tygodnika Die Zeit Marion Gräfin Dönhoff pisała: Przez całe życie Stomma był rycerskim człowiekiem. Był też, pisała pani Dönhoff, jednym z pierwszych, którzy zaangażowali się w pracę na rzecz pojednania polsko-niemieckiego. Był, mówiąc ściśle, pierwszą osobą z Polski, która z taką misją pojawiła się w Niemczech.
T

To prawda, był pierwszy. W roku 1958 profesor Stomma - wówczas jeden z liderów środowiska Znaku, zaangażowany społecznie i politycznie świecki katolik, który jeszcze przed wojną popierał w Polsce idee odnowicielskiego ruchu Pax Romana - przyjechał do Bonn. Rok wcześniej został posłem, jednym z dziewięciu bezpartyjnych, z powstałego wówczas Koła Znak; funkcja ta umożliwiła mu podróże do Niemiec Zachodnich. Podczas tego pobytu przeprowadził szereg intensywnych rozmów, z kim się tylko dało. Rozmawiał szczególnie wiele z Jürgenem Wahlem, przewodniczącym tzw. komisji ds. wschodnich w Centralnym Komitecie Katolików Niemieckich; zapoczątkowana wtedy przyjaźń z Wahlem trwała do końca jego życia. Szukał też kontaktów z politykami; rozmawiał m.in. długo i obszernie z Heinrichem von Brentano, ministrem spraw zagranicznych w rządzie Konrada Adenauera.

Po tej pierwszej podróży przyszły następne. Prof. Stomma bywał coraz częściej w Republice Federalnej, prowadząc za każdym razem rozmowy z biskupami, politykami oraz z działaczami organizacji świeckich katolików, które odgrywały dużą rolę nie tylko w życiu społecznym Niemiec, ale także w polityce zagranicznej. Zaostrzenie się sytuacji międzynarodowej, czego przejawem była budowa Muru Berlińskiego (1961), doprowadziło do przerwania tych kontaktów i spotkań. Dopiero w latach 70., po tym jak Bonn i Warszawa nawiązały stosunki dyplomatyczne, Stomma - uparty i skoncentrowany na swoim celu - mógł na nowo jeździć i rozbudowywać swoje kontakty.

I stało się tak, że z biegiem lat te dwa słowa - “profesor Stomma" - zaczęły w coraz większym stopniu odgrywać centralną rolę w (zachodnio-) niemieckiej dyskusji na temat stosunku do Polski. Jego autorytet i pozycja zostały jeszcze bardziej wzmocnione po tym, co stało się w lutym 1976 r., gdy Stomma jako jedyny z kilkuset posłów Sejmu PRL nie poparł poprawki do konstytucji, polegającej na zapisaniu w niej wiecznej przyjaźni z ZSRR. Swoją decyzję tłumaczył względami prawnymi oraz sumieniem. W Niemczech (i nie tylko tu) odnotowano jego odwagę.

Jestem przekonany, że pochodzenie z Litwy uwrażliwiło szczególnie profesora Stommę na problem dokonywanych siłą zmian terytorialnych. Pamiętam dokładnie, co mówił w 1981 r. podczas pierwszego z serii poufnych spotkań z kardynałem Höffnerem, przewodniczącym Niemieckiej Konferencji Biskupów, oraz z Aloisem Mertesem, doradcą biskupów niemieckich ds. politycznych; Stomma występował wtedy jako zaufany człowiek polskiego Kościoła i niejako pełnomocnik Prymasa Józefa Glempa.

Rozmowy te profesor rozpoczął wówczas od uwagi, że sam jest wypędzonym, gdyż został wygnany ze swojej ziemi rodzinnej, z dawnych Kresów Wschodnich, i że zaakceptowanie tej straty, polskich Kresów, przyszło mu z wielkim trudem. Profesor zaznaczył jednak, że w końcu doszedł do przekonania, wynikającego z poczucia odpowiedzialności za pokój oraz z politycznego realizmu, iż ziemie te nie są już i nie będą polskie. Nawiązując do tzw. stanowiska prawnego Republiki Federalnej [które mówiło, że o ostatecznym kształcie granicy polsko-niemieckiej zadecydować mogą dopiero zjednoczone Niemcy - red.], Stomma przeciwstawiał temu formalnemu stanowisku rzeczywiste prawo innych narodów do życia w pokoju, czego z kolei warunkiem było ostateczne zakończenie polsko-niemieckich sporów o granicę.

Decyzję o przeprowadzeniu tych poufnych rozmów podjęli wówczas przewodniczący obu Episkopatów, polskiego i niemieckiego, aby wyjaśnić stosunek niemieckich katolików do kwestii granicy na Odrze i Nysie. Z niemieckiego punktu widzenia chodziło także o to, aby wyjaśnić stronie polskiej, że podtrzymywane wówczas oficjalne stanowisko niemieckich gremiów katolickich - które mówiło, iż definitywne decyzje w sprawie granicy muszą zostać ustalone w przyszłym traktacie pokojowym - w żadnym razie nie jest wymierzone przeciw Polsce i nie jest równoznaczne z zakwestionowaniem granicy na Odrze i Nysie. Chcieliśmy wyjaśnić Polakom, że obstawaliśmy przy takim - budzącym wówczas w Polsce niepokój - stanowisku tylko z obawy, że formalne uznanie granicy oznaczać będzie automatycznie akceptację podziału Niemiec. Tymczasem chcieliśmy, aby kwestia przyszłej jedności narodu niemieckiego pozostała otwarta. Tłumaczyliśmy, że “Niemcy w granicach z 1937 r. to jedynie prawno-formalny punkt wyjścia do negocjacji w sprawie przyszłego zjednoczenia Niemiec, a nie terytorialny cel niemieckiej polityki".

Profesor Stomma odpowiedział wówczas, że zdanie to jest merytorycznie słuszne i psychologicznie bardzo pomocne, gdyż “wiele wyjaśnia i uspokaja".

Rozmowy ówczesne - oczywiście, nie tylko one, ale także i one - okazały się ważnym krokiem do “wewnętrznego porozumienia". A o to właśnie chodziło Stanisławowi Stommie: aby zakończyć ostatecznie fatalizm polsko-niemieckiej wrogości z minionych czasów, jak mówił wówczas w typowy dla siebie sposób - wizjonerski i uparty. Nie będzie żadnej przesady w stwierdzeniu, że to on utorował drogę polsko-niemieckiemu pojednaniu, kładąc fundamenty pod nowe relacje polsko-niemieckie poprzez odważne i konsekwentne starania, liczne podróże do Niemiec i niezliczone rozmowy.

Był i pozostanie moralnym autorytetem. Pojednanie i przyjaźń stanowiły dla niego wyraz chrześcijańskiego braterstwa. Ono połączyło Stanisława Stommę z towarzyszami długiej drogi ku pojednaniu i ono pozostanie. Requiescat in pace!

Hildesheim, 22 lipca 2005 r.

Przełożył WP

JOSEF HOMEYER (ur. 1929) jest emerytowanym biskupem Hildesheim. Doktor filozofii, święcenia przyjął w 1958 r., w latach 1972-83 był sekretarzem niemieckiego Episkopatu. Za pracę na rzecz pojednania polsko-niemieckiego otrzymał w 2002 r. Krzyż Oficerski Orderu Zasługi RP, a w 2005 r. - Nagrodę im. Edyty Stein. Jest przewodniczącym Komisji Wspólnej Episkopatów Unii Europejskiej (ComECE) oraz członkiem prezydium Rady Episkopatów Europy (CCEE); pracuje we wspólnej komisji Episkopatów Polski i Niemiec.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]