Top wszechczasów

Właśnie w chwili, gdy już wydawało się, że amerykańscy naukowcy zbadali już wszystko, okazało się, że amerykańscy naukowcy zbadali już naprawdę wszystko.
Czyta się kilka minut

Kropkę nad i postawiła dwójka specjalistów z poważnymi tytułami i kwalifikacjami (jeden z nich maczał palce przy powstaniu i-pada), publikując ranking stu najważniejszych postaci w historii. Proszę nie wzruszać ramionami, że kolejna zabawa, że list owych powstały miliony, że wielka sława to żart, itp. Metodologicznie ponoć cała operacja została przygotowana bezprecedensowo, że mucha na wiki nie siada – czyli na podstawie tego, co w Sieci piszczy. Znaczy, kryteria dobrane bezapelacyjnie, więc bezsprzecznie mamy do czynienia z Rankingiem Ostatecznym. A ponieważ sądzę, iż warto na przełomie 2013/14 zdać sobie sprawę, skąd przychodzimy i dokąd zmierzamy, podzielę się owocem wiedzy amerykańskich mózgów. Kryteria podobierano tak, że czacha dymi, w sposób na tyle skomplikowany a przenikliwy, że autorzy badań napisali książkę (wiadomo, że sama lista top 100 nie zajęłaby w księgarni na tyle dużo miejsca, aby zmieścić się pomiędzy okładkami). Gdybym teraz wyjaśnił, dlaczego – naukowo rzecz biorąc – Królowa Wiktoria znajduje się pod Juliuszem Cezarem, ujawniłbym treść bestsellera, czego czynić nie wolno pod żadnym pozorem, pod sankcją naruszenia praw autorskich, świętego prawa intelektualnej własności, źrenicy oka pankorporacyjnej tożsamości. Chodzi o anglojęzyczne strony wikipedii, klikanie hiperlinków, ale tylko tych ludzkich, i różne inne hocki-klocki, wyraźnie wskazujące na przełomowość analizy.

Dzięki Ci, Sieci, za transparentne ukazanie obiektywnego Topu Wszechczasów. Oto on: na drugim Napoleon. Napoleon bije Mahometa. Prorok wyprzedza Szekspira, za Bardem prezydencka para Lincolna (nie chodzi o samochód) z Waszyngtonem (nie chodzi o miasto), którzy wysforowali się przed Adolfa Schikelgrubera... znaczy Hitlera. Führerowi po piętach depcze Arystoteles (nie chodzi o Onassisa), poprzedzający Aleksandra Wielkiego (nie chodzi o Kwaśniewskiego) – formując na miejscach 7-9 znaczącą formację A-A-A. Pierwszą dziesiątkę zamyka trzeci prezydent USA, czyli Jefferson Thomas. Jest nieźle, prawda? Nikogo ważnego nie brakuje? Według mnie, zieje brak Wojciecha Cejrowskiego, ale może jest w top twenty?

Pierwsza szóstka drugiej dziesiątki należy do londyńczyków: na jedenastym Henryk VIII, następnie Karol Darwin, Elżbieta Wielka, Karol Marks, Juliusz Cezar i Królowa Wiktoria. Marcin Luter na siedemnastym, przed Stalinem i Einsteinem. Dwudziestkę zamyka Krzysztof Kolumb. Beatlesi i Nietzsche gdzieś daleko.

Tyle w telegraficznym skrócie. Wszystko jasne. Amerykańscy naukowcy dziękują za uwagę. Za rok następny, najświeższy ranking, jeszcze bardziej precyzyjny i aktualny.

PS. Prowadzi Jezus.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 01/2014