Reklama

To musiało przyjść

To musiało przyjść

27.02.2007
Czyta się kilka minut
To, czyli pierwsza w Polsce prośba o zgodę na eutanazję. Jeśli ktokolwiek mniemał, że nas ominie ta próba, musiał być krańcowo naiwny albo zupełnie ślepy. Medycyna, która nie leczy ani nie poprawia kondycji chorego, tylko dzięki niebywałemu rozwojowi wiedzy i techniki umie postawić nawet najdłuższe bariery nieuchronnej już śmierci, jest i u nas realnie dostępna, i to ona otwiera przed społeczeństwem pokusę (przez wielu nazywaną nadzieją), która tak właśnie się nazywa.
C

Co może odpowiedzieć na taką prośbę człowieka żyjącego tylko dzięki respiratorowi i kompletnie sparaliżowanego prawnik, lekarz, duszpasterz nauczający o Bogu jako jedynym Panu życia? Przypomnienie o wartości człowieczeństwa - nawet najbardziej "nieefektywnego", o godności każdej bez wyjątku osoby ludzkiej, o niebezpieczeństwie precedensów stwarzających zagrożenie egoistyczną cywilizacją, w której liczyć się będzie tylko życie wydajne i przyjemne, nie wystarczy. Za wołaniem o "godną śmierć" dotkniętych krańcowym nieszczęściem ludzi stoi bowiem brak nadziei, o którym nikt zdrowy pojęcia mieć nie może. I odpowiedzią na takie wołanie nie może być wówczas najświętsze nawet słowo, skazane na to, by zabrzmieć jak frazes (jak to w polskim przypadku uczynili od razu pierwszego dnia w telewizji kapłan, minister zdrowia i minister sprawiedliwości). Odpowiedzią może być tylko realna...

2254

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Masz już konto? Zaloguj się 

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Jeśli założysz bezpłatne konto, możesz za darmo czytać 3 płatne teksty miesięcznie. Wykup dostęp, by czytać bez limitu najnowsze wydanie i numery archiwalne od 2003 roku! 

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]