Kasper Kalinowski: Co w popularnym przedstawieniu kobiet w starożytności irytuje Panią najbardziej?
Daisy Dunn: Uproszczenia, które widać zwłaszcza w filmach. Zwykle kobiety przedstawiane są na dwa sposoby. Albo pokazuje się je jako istoty niezdolne do niczego poza sprzątaniem i tkaniem, zupełnie nieciekawe i bierne, albo jako manipulatorki, intrygantki i morderczynie knujące zabójstwo własnych mężów.
Prawie nigdy nie natrafiamy na coś pośrodku. A ile kobiet we współczesnym świecie można opisać słowami „całkowicie zła” albo „święta”? Większość z nas mieści się gdzieś pomiędzy. W starożytności musiało być tak samo.
W „Zagubionym wątku. Historii starożytności oraz kobiet, które ją tworzyły” skupiłam się na tym, co robiły i jak kształtowały dzieje, które znamy. To historia starożytnego świata – ale taka, w której kobietom przydzielono nieco większą przestrzeń, niż zwykle się to robi.
Zacznijmy od początków Zachodu. Jak wyglądało życie kobiet w cywilizacji minojskiej na Krecie, której początki sięgają 5 tys. lat wstecz?
To jedna z najwcześniejszych cywilizacji w świecie zachodnim. Nie mamy niestety źródeł literackich, ponieważ Minojczycy używali pisma linearnego A, którego do dziś nie udało się w pełni odczytać. Dysponujemy jedynie listami i spisami administracyjnymi, z których niewiele da się wydobyć. Nie znamy więc imion, nie wiemy dokładnie, jaki ustrój tam panował i nie możemy być niczego do końca pewni – właśnie to czyni Minojczyków tak fascynującymi.
Swoje teorie opieramy na dziełach sztuki i archeologii – pozostałościach pałaców. Mamy jednak mnóstwo drobnych poszlak wskazujących, że kobiety mogły zajmować wysoką pozycję. Dowodem są m.in. luksusowe „kwatery królowej” w Knossos, wyposażone w łazienki z systemem drenażu. Zaś w sztuce kobiety są przedstawiane w centralnych punktach, bywają większe niż postacie mężczyzn.
Centralną postacią kultu była prawdopodobnie jedna główna bogini, a słynne figurki „bogini węży” (ukazujące kobiety z obnażonymi piersiami i trzymające węże) sugerują, że ich poskramianie było umiejętnością zarezerwowaną wyłącznie dla kobiet. Brały one udział również w niebezpiecznych akrobacjach z bykami. Darzono je szacunkiem w sposób, który w późniejszych epokach jest zupełnie nieobecny.
Pani zdaniem pozycja kobiet w świecie greckim pogorszyła się po wojnie trojańskiej. Dlaczego?
W świecie minojskim kobiety odgrywały istotną rolę również z punktu widzenia gospodarki. Jednym z ważniejszych towarów eksportowych Krety były tkaniny, które produkowały kobiety. Później wyspę przejmują Mykeńczycy, o których dzięki Homerowi wiemy nieco więcej – i cały świat minojski się załamuje.
Kiedy czytamy „Iliadę” i „Odyseję”, opowieści z czasów mykeńskich, dominują już wojownicy, silni mężczyźni. Ciężar życia społecznego przesunął się wtedy bardziej w stronę pola bitwy.
Wojna trojańska mogła być wydarzeniem historycznym albo opisem całej serii rzeczywistych konfliktów, ale w opowieści Homera oznacza ona kres świata mykeńskiego i koniec epoki brązu. Ten drugi przyniósł gigantyczne przeobrażenia w całym greckim świecie. To czas masowych migracji i gwałtownego spadku populacji. Dziś mamy również dowody na zmiany klimatu, susze, erupcję wulkanu i intensywne opady w tym okresie.
Nieszczęścia kobiet widać w historii przytaczanej przez Herodota. Grupa Ateńczyków popłynęła do Miletu, gdzie zabiła mężczyzn i zgwałciła kobiety, które uczyniła swoimi żonami. Podobno mieszkanki Miletu przysięgły, że nigdy nie zasiądą do posiłku z nowymi mężami ani nie odezwą się do nich po imieniu. Zwyczaj miał być przekazywany kolejnym pokoleniom.
Książkę rozpoczyna Pani od Hezjoda, który twierdził, że kobiety stworzono, aby utrudniać życie mężczyznom, i mitu o Pandorze, która miała być karą dla mężczyzn. Był to popularny pogląd w starożytności?
Hezjod sam mówi o sobie jako o rolniku. Tworzył w dość surowym, wiejskim otoczeniu. Możliwe, że w bardziej prowincjonalnym regionie kobiety rzeczywiście postrzegano jako kłopot. Wiele jego narzekań sprowadza się do tego, że kobiety chcą mieć dach nad głową i dostęp do własności mężczyzn. Postrzegał je jako „piękne zło”.
Według Hezjoda pierwszą kobietą była Pandora, stworzona na polecenie Zeusa przez Hefajstosa jako pionek w sporze między królem bogów a Prometeuszem. Była karą za wykradnięcie ognia i to od niej oraz od jej puszki zaczęły się wszystkie nieszczęścia ludzkości. Pandora, podobnie jak jej chrześcijańska odpowiedniczka Ewa, stanowiła w umysłach mężczyzn surową esencję kobiecości.
Takie podejście widać u innych poetów z tego okresu. Semonides z Amorgos, żyjący w tym samym czasie co Hezjod, wyróżnił m.in. kobiety świnie, które nie sprzątały swoich domów ani nie myły ciał, lecz całymi dniami tylko się obżerały; kobiety lisy, których uwagi nic nie umknęło; kobiety osły, które oddawały się każdemu; złodziejskie kobiety łasice; leniwe kobiety konie; brzydkie kobiety małpy, oraz… kobiety pszczoły. Tylko te ostatnie były pracowite i bystre.
Rada dla innych mężczyzn brzmi więc – znajdź sobie kobietę, która jest jak pszczoła. Łatwo tu dostrzec pewne analogie ze współczesną kulturą.
Jednak pierwszą osobą, która tworzyła dzieła literackie i którą znamy z imienia, była kobieta – Enheduanna. To wyjątek?
To, że pochodziła z elitarnej rodziny, pomogło jej twórczości przetrwać, ale nie sądzę, by była jedyna. Enheduanna była córką Sargona, króla Akadu i twórcy wielkiego imperium w Mezopotamii sprzed ok. 4300 lat. Przez kilka dekad zajmowała prestiżową pozycję arcykapłanki boga księżyca Nanna w Ur, gdzie komponowała hymny oraz wiersze, które jako pierwsza autorka w historii podpisywała własnym imieniem.
Jej opowieści są ponadczasowe. Udokumentowała również osobistą tragedię – padła ofiarą mężczyzny o imieniu Lugal-Ane, wroga jej ojca, który ją zgwałcił, uprowadził i próbował uciszyć jej „słodkie jak miód” usta. Poetka się jednak nie poddała i w hymnie publicznie oskarżyła napastnika oraz błagała Inannę o jego ukaranie.
W starożytności religia i poezja były ze sobą ściśle związane. Kobiety w służbie religijnej miały prawo do tworzenia hymnów i opowiadania historii. Podczas pracy nad książką zaskoczyło mnie, jak wiele kobiet na starożytnym Bliskim Wschodzie, zwłaszcza w Imperium Perskim, miało własny głos, posiadało majątki, zarządzało funduszami i organizowało bankiety.
Obok arcykapłanki Enheduanny służyły także prostytutki świątynne. Co wiemy o tym zjawisku?
Podobne historie powtarzają się w różnych kulturach. Brakuje dowodów na powszechność prostytucji sakralnej, choć istnieją przekazy o kobietach oferowanych przez własne rodziny z powodów religijnych.
Mityczna założycielka Kartaginy Dydona – mówimy tu już o przełomie IX i VIII w. p.n.e. – uprowadziła z Tyru około osiemdziesiąt dziewcząt, które zgodnie ze zwyczajem zarabiały na swoje posagi poprzez prostytucję, oddając się obcym przybyszom na wybrzeżu. Podobna tradycja miała istnieć na Cyprze, gdzie dziewczęta zarabiały na posag, oddając się obcym, a bogini Afrodyta miała w późniejszych latach chronić ich cnotę. Według Herodota również mieszkańcy Lidii mieli zwyczaj prostytuowania córek, aby w ten sposób zgromadzić fundusze na ich posagi.
Wiemy, że na dworze perskim istniały haremy, które służyły władcy, choć nie nazwalibyśmy tych kobiet prostytutkami w takim sensie jak pracownic rzymskich domów publicznych. Ich status był złożony.
Mniej więcej w tym czasie tworzyła najsłynniejsza poetka starożytności – Safona.
Safona stała się legendą, ale dziś często przypisuje się jej cechy, których nie miała. Urodziła się w VII w. p.n.e., ok. 80 lat po Hezjodzie, w zamożnej rodzinie. Wydaje się, że dorastała w kulturze znacznie bardziej wyzwolonej niż reszta świata greckiego, co dało jej pewność siebie. Jej życie nie było łatwe – jako arystokratka doświadczyła wygnania na Sycylię z powodów politycznych. Często się zapomina, że pisała piękne wiersze dla swojej córki, np. o kupowaniu dla niej opaski z Turcji. Była postacią wielowymiarową.
Ważne jest miejsce, gdzie tworzyła – wyspa Lesbos. W antyku istniał grecki czasownik lesbiazein, oznaczający „zachowywać się jak kobieta z Lesbos”. Chodziło o zachowania seksualne przypisywane kobietom z tej wyspy. Erotyczne sceny z Lesbos przedstawiane na rzymskich i greckich wazach interpretowano często jako wyraz kobiecej niezależności, choć bywały też elementem męskich fantazji.
Religia była dla kobiet azylem wolności?
Religia była jedynym społecznie akceptowanym sposobem wyjścia kobiet z domu, dającym im pewną autonomię myślenia i działania. W Grecji kapłanki niektórych kultów musiały wprawdzie ponosić ofiary, np. golić głowy czy oddawać majątek, ale w zamian uwalniały się od codzienności – prania, gotowania i wychowywania dzieci. W Atenach funkcja kapłanki Ateny Polias – czyli Ateny-opiekunki polis – była najbardziej szanowaną funkcją pełnioną przez kobietę.
W Rzymie bardzo ważne były westalki. Choć musiały zachować dziewictwo przez 30 lat, wierzono, że zależą od nich losy imperium, dbały przecież o wieczny ogień. Gdyby zgasł, oznaczałoby to złą wróżbę dla całego państwa. Westalki jako jedne z nielicznych kobiet cieszyły się swobodą poruszania się i miały prawo sporządzać własne testamenty bez męskiego opiekuna.
Czyli możemy uznać Pytię, stojącą na czele wyroczni w Delfach, za potężnego polityka?
Tak, była politykiem, choć nikt w tamtych czasach nie powiedziałby tego wprost. Oferowała swoją mądrość tylko przez dziewięć dni w roku. Przepowiednie wygłaszała w stanie przypominającym trans, w który wpadała prawdopodobnie na skutek wdychania naturalnych gazów wydobywających się ze szczelin skalnych w Delfach.
Odwiedzali ją królowie i mężowie stanu z całego świata greckiego, pytając o rady przed wojnami czy inwazjami. Najsłynniejszym przykładem jest Krezus, który po otrzymaniu dwuznacznej wróżby o zniszczeniu „potężnego imperium” zdecydował się na wojnę z Persją, co doprowadziło do upadku jego własnego królestwa. Podczas wojen perskich Pytia, którą znamy z imienia Arystonike, przewidziała zalanie Attyki przez wroga. Dzięki jej radzie większość mieszkańców Aten zdołała w porę ewakuować się w bezpieczne miejsce.
Mamy przekonujące dowody na to, że Pytię wielokrotnie przekupywano, by udzieliła odpowiedzi korzystnej dla któreś ze stron, na przykład Sparty. Jej władze często usprawiedliwiały ekspansję słowami wyroczni. Nie była nieomylna ani odporna na manipulacje, ale jej słowa brano niezwykle poważnie, mimo że często były niejasne i wieloznaczne. Niestety, o wielu kobietach pełniących funkcję wieszczki nie wiemy prawie nic.
Ze starożytności znamy też takie postacie jak królowa Boudika, przywódczyni powstania przeciwko Rzymianom na Wyspach Brytyjskich w I w. n.e. Kobietom zdarzało się brać udział w wojnach?
Niekoniecznie walczyły w pierwszym szeregu, ale bywały w obozach wojennych. Towarzyszyły np. królowi Dariuszowi przed bitwą z Aleksandrem Wielkim.
W świecie rzymskim niezwykle ciekawą postacią była Fulwia, żona Marka Antoniusza. Podczas oblężenia Peruzji w latach 41-40 p.n.e., żołnierze Oktawiana miotali w stronę obrońców ołowiane pociski z procy, na których wyryto wulgarne napisy, jak: „Celuję w łechtaczkę Fulwii”. To ona dowodziła obroną i przemawiała do wojsk.
A legenda o Amazonkach może być częściowo prawdziwa?
Wierzę, że istniały. Opisywano je jako „równe mężczyznom”. Współcześnie łączy się je z kobietami z koczowniczych plemion scytyjskich znad Morza Czarnego, które dorastały w siodle i brały udział w walkach. W tym regionie odkryto szkielety kobiet z urazami czaszki typowymi dla walki, pochowano je razem z bronią. Wyróżniały się ogolonymi głowami, na które nakładały peruki, oraz misternymi tatuażami. To one zainspirowały mity. Grecy zetknęli się z nimi ok. VII wieku p.n.e.
Zanim przejdziemy do Rzymu, musimy wspomnieć o Etruskach. Dlaczego Grecy byli zszokowani obyczajami etruskich kobiet?
Etruski były fascynujące. Cieszyły się szacunkiem i niespotykaną swobodą obyczajową. W przeciwieństwie do Rzymianek, których imiona były żeńskimi formami nazwiska rodowego ojca, miały własne imiona i potrafiły pisać.
Grecy mówili o nich ze zgorszeniem, bo mogły jadać kolację z mężczyznami, leżąc z nimi pod tym samym kocem i pijąc wino. Archeologia to potwierdza – na sarkofagach widzimy rzeźby par leżących pod wspólnym przykryciem. Grecy wyolbrzymiali rzeczywistość, twierdząc, że Etruski sypiają z tyloma mężczyznami, że nie wiedzą, kto jest ojcem ich dzieci. Prawda była taka, że miały po prostu większą swobodę, dbały o wygląd, nosiły piękną biżuterię i makijaż.
Na jednej z etruskich opraw lustra pewna kobieta deklaruje: „Wygram”, na co jej partner odpowiada przekornie: „Wątpię”. Para jest przedstawiona jako młoda i półnaga, oddają się rozrywce – grze przypominającej dzisiejszego tryktraka. Z tego obrazu bije taka nowoczesność i luz, jakich nie znajdziemy w tamtym czasie w Grecji.
Wraz z dominacją Rzymu wszystko się zmieniło?
Rzym był społeczeństwem skrajnie patriarchalnym. We wczesnych mitach założycielskich niemal zapomniano o miejscu dla kobiet. Dopiero gdy Rzymianie zorientowali się, że ich miasto nie przetrwa bez potomstwa, doszło do słynnego porwania Sabinek, co dużo mówi o pozycji kobiet.
Kobiety były dla Rzymian w tej opowieści jedynie spóźnionym dodatkiem, o którym pomyślano po fakcie. Idealna Rzymianka, jak wynika z napisów nagrobnych, miała być pobożna, cnotliwa, lojalna i... doskonała w tkaniu. Formuła, która ciągle powraca w inskrypcjach, brzmi: świetnie przędła wełnę. Niekiedy było to jedyne, co o danej kobiecie napisano.
A jednak rzymskie matrony potrafiły wyjść na ulice. W 190 r. p.n.e. zablokowały dostęp do Forum, domagając się zniesienia restrykcyjnych praw.
Z czasem polityka Rzymu stawała się coraz bardziej zależna od kobiet. Część z nich miała realną władzę finansową. Podczas wojen z Kartaginą wielokrotnie proszono je o oddanie biżuterii i pieniędzy na cele wojenne. Mężczyźni często żenili się z nimi właśnie dla majątków. Ten protest pokazał, że kobiety miały dość życia w czasach zaciskania pasa i po latach wojny chciały powrotu do normalności, do swoich strojów i klejnotów. Choć oficjalnie nie mogły zasiadać w Senacie, ich wpływ na mężów i braci był ogromny. Wielu polityków u schyłku Republiki podejmowało decyzje pod wpływem żon.
Nawet reformy Oktawiana Augusta były kształtowane przez jego przekonanie, że kobiety zyskały zbyt dużą władzę, co rzekomo prowadziło do niemoralności i rozwodów. Nie da się zrozumieć praw stanowionych przez mężczyzn bez zrozumienia roli, jaką odgrywały wtedy kobiety.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















