Technika miłości

Benedykt XVI mówi ekonomistom o miłości, o tym, że w poczynaniach gospodarczych i politycznych nie może zabraknąć miejsca na solidarność i bezinteresowność.
Czyta się kilka minut

Owoc dwóch lat pracy Benedykta XVI i jego współpracowników, encyklika "Caritas in veritate" ujrzała wreszcie światło dzienne. Oczekiwanie, przewidywania, co przyniesie, i to, że - poświęcona sprawom społecznym - ukazuje się w czasie kryzysu, w dodatku dosłownie w przededniu spotkania grupy G8 w L’Aqui, (100 km od Watykanu), zwiększało efekt medialny. I nie tylko medialny. Uczestnicy G8 otrzymali tekst, w którym mogli przeczytać: "zlikwidowanie głodu w świecie stało się w epoce globalizacji celem, do którego trzeba dążyć, by ocalić pokój i stabilność planety. Głód zależy nie tyle od niewystarczających zasobów materialnych, ile raczej od niewystarczających zasobów społecznych, spośród których najważniejszy jest natury instytucjonalnej". Według danych FAO miliard osób cierpi dziś z powodu niedożywienia.

Benedykt XVI mówi o palących problemach świata. Z pewnością, "Kościół nie ma do zaofiarowania technicznych rozwiązań i jest jak najdalszy od mieszania się do rządów państw". Nauka społeczna Kościoła nie jest politycznym programem budowania doskonałego społeczeństwa. Kościół broni wolności religijnej oraz słusznej autonomii rzeczywistości świeckiej - wyjaśniał w 1980 r. kardynał Ratzinger.

Jednak Kościół - czytamy w encyklice - nie rezygnuje z misji głoszenia prawdy o społeczeństwie "na miarę człowieka, jego godności i powołania". Dokument - adresowany do ludzi Kościoła, ale też do wszystkich ludzi dobrej woli - jest zaproszeniem do refleksji nad kondycją świata i człowieka.

Najważniejsze sprawy omówione w papieskim dokumencie to rozwój, postęp, sprawiedliwość, solidarność, pomocniczość, dobro wspólne, odpowiedzialność, sprawiedliwa gospodarka i handel, globalizacja, udział ubogich krajów w handlu międzynarodowym, zwalczanie ubóstwa i pomoc w rozwoju. Benedykta XVI nie interesują ideologie. Nie występują określenia takie jak kapitalizm, socjalizm, komunizm, własność prywatna, bo ideologie utraciły żywotność, jaką przejawiały jeszcze dwadzieścia lat temu. Ich miejsce zajęła nowa ideologia: ideologia techniki.

Oto kluczowy fragment dokumentu: "Kiedy bierze górę absolutyzacja techniki, dochodzi do pomieszania między środkami i celami; przedsiębiorca będzie uważał za jedyne kryterium działania najwyższy zysk z produkcji; polityk umocnienie władzy; a naukowiec wynik swoich odkryć" (71). Z dopowiedzeniem: "Ideologiczne zamknięcie się na Boga oraz ateizm obojętności, zapominające o Stwórcy i narażone na zapominanie również o wartościach ludzkich, jawią się dziś pośród największych przeszkód w rozwoju. Humanizm wykluczający Boga jest humanizmem nieludzkim. Jedynie humanizm otwarty na Absolut może nam przewodzić w krzewieniu i realizacji form życia społecznego i obywatelskiego - w obrębie struktur, instytucji, kultury i etosu - ratując nas przed ryzykiem, że staniemy się zakładnikami przelotnej mody" (78).

Benedykt - spoglądając na przyspieszony proces globalizacji ("globalizacja, a priori, nie jest ani dobra, ani zła. Będzie tym, co uczynią z niej osoby" [42]), zawrotny rozwój techniki, na dramatyczne nierówności, wojny, zagrożenia, na obecny kryzys - ani nie jest prorokiem klęski, ani też nie usiłuje odwrócić biegu historii. Mówi, że "postęp" bez wymiaru duchowego, bez wiary w Boga obróci się, a nawet już obraca przeciwko człowiekowi. Ekonomistom mówi - o zgrozo - o miłości, o tym, że w poczynaniach gospodarczych i politycznych nie może zabraknąć miejsca na solidarność i bezinteresowność.

W encyklice, którą włoski ekonomista Ettore Gotti Tedeschi uznał za tytuł do Nagrody Nobla, odnajdujemy ks. Josepha Ratzingera, profesora dogmatyki w Ratyzbonie, który w "Glaube und Zukunft" w 1970 r. pisał: "Człowiek dzisiejszy patrzy w przyszłość. Jego hasłem jest »postęp« - a nie tradycja, »nadzieja« - a nie wiara. (...) Rozwój, na który patrzy­my, nie jest darem z nieba, lecz produktem twardej pracy, planującego, obliczającego, wynalazczego działania. Nadzieją dla dzisiejszego człowie­ka nie jest rozglądanie się za czymś nieuchwytnym, ale działanie o własnych siłach. Człowiek oczekuje zbawienia od samego siebie i wydaje mu się, że może je dać sobie". Czyż nie to właśnie dziś mówi światu papież Benedykt XVI? "Rozwój potrzebuje chrześcijan z ramionami wzniesionymi do Boga (...), chrześcijan kierujących się świadomością, że miłość pełna prawdy, caritas in veritate, z której wywodzi się autentyczny rozwój, nie jest naszym wytworem, ale zostaje nam przekazana w darze" (79).

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 29/2009