Reklama

Taśmy, seks i polityka

Taśmy, seks i polityka

w cyklu STRONA ŚWIATA
15.02.2019
Czyta się kilka minut
Podsłuchiwanie i podglądanie przeciwników – zwłaszcza w alkowach – staje się w Gruzji coraz powszechniejszą metodą walki o władzę.
W gruzińskim parlamencie, Tbilisi, Gruzja, FOT.  HANDOUT / Anadolu Agency
W gruzińskim parlamencie, Tbilisi, Gruzja, FOT. HANDOUT / Anadolu Agency
W

Wcale nie byłam zaskoczona! Od dawna spodziewałam się, że mnie to spotka” – powiedziała dziennikarzom posłanka Eka (Ekaterina) Beselia o opublikowanym w internecie filmie, który został nakręcony ukrytą kamerą i przedstawiał sceny łóżkowe z nią w roli głównej. – „Jeśli ci, którzy mnie podglądali sądzili, że mnie zastraszą, to grubo się pomylili. Nieodczekanie wasze!”.

Beselia nie ma żądnych wątpliwości, że sekstaśmy zostały ujawnione, by wyeliminować ją z polityki. Pod koniec zeszłego roku, sprawując jeszcze obowiązki przewodniczącej parlamentarnej komisji sprawiedliwości, oprotestowała zgłoszoną przez Najwyższą Radą Sądownictwa listę kandydatów na dożywotnich sędziów Sądu Najwyższego. A kiedy jej sprzeciw został zignorowany, ostentacyjnie zrezygnowała ze stanowiska przewodniczącej komisji sprawiedliwości.

Beselia zarzuciła Najwyższej Radzie Sądownictwa niejasne kryteria według których ta dokonała wyboru kandydatów na sędziów. Twierdziła też, że wśród zgłoszonych kandydatów znaleźli się sędziowie skompromitowani służalczością wobec prezydenta Micheila Saakaszwilego (2004-2013), oskarżanego dziś o nadużywanie władzy (po ustąpieniu z prezydentury wyjechał z kraju, najpierw do USA, potem na Ukrainę, a ostatnio do Holandii; a pod swoją nieobecność został w Tbilisi zaocznie skazany). Zdaniem Beselii niektórzy spośród zgłoszonych sędziów przewodniczyli za rządów Saakaszwilego procesom, w których jego polityczni przeciwnicy byli skazywani na więzienie. Oburzała się, że jej koledzy z rządzącej od 2012 roku partii „Gruzińskie marzenie” nie widzieli w tym fakcie niczego zdrożnego. Zarzuciła własnej partii, że awansując skompromitowanych sędziów chce ich od siebie całkowicie uzależnić, co w rezultacie zagrozi niezawisłości gruzińskich sądów.

Pęknięcie w zespole

Na Nowy Rok wyjechała do Londynu, a pod jej nieobecność partyjni towarzysze odsunęli jej najbliższych współpracowników od pracy w komisji sprawiedliwości. Na posiedzenie komisji, na którym usuwano z niej współpracowników Beselii pofatygował się osobiście prezes i założyciel partii Bidzina Iwaniszwili, najbogatszy Gruzin, utrzymujący „marzycieli” z własnej kieszeni. „Nie zgadzam się z tymi decyzjami, a także z niektórymi przywódcami partyjnymi” – ogłosiła w Londynie Beselia, dziwiąc się, że tak zasadniczymi sprawami władze zajmują się w czasie noworocznych wakacji. – „Po powrocie zamierzam się z nimi rozmówić”.


ZOBACZ WIĘCEJ:

STRONA ŚWIATA to autorski serwis Wojciecha Jagielskiego, w którym dwa razy w tygodniu reporter i pisarz publikuje nowe teksty o tych częściach świata, które rzadko trafiają na pierwsze strony gazet. Wszystkie teksty są dostępne za darmo. CZYTAJ TUTAJ →


Na początku stycznia na zwołanej naradzie partyjnej Beselii pokłóciła się z kolegami-„marzycielami”, a Iwaniszwili zarzucił jej, że „nie rozumie na czym polega gra zespołowa”. A pod koniec miesiąca w internecie pojawił się film z łóżkowymi scenami z posłanką w roli głównej.

Zdaniem Ramaza Sakwarelidzego, znawcy gruzińskiej polityki, w awanturze o sędziów idzie nie tylko o to, że przed parlamentarnymi wyborami w 2020 roku (od zeszłorocznych wyborów prezydenckich Gruzja stała się republiką parlamentarną, w której całą władzę ma szef rządu) „marzyciele” chcą podporządkować sobie sądy, ale że dochodzi wśród nich do coraz ostrzejszych sporów i podziałów. Według Sakwarelidzego podziały te ujawniły się już wiosną zeszłego roku, gdy obawiając się rozpadu partii Iwaniszwili oficjalnie objął jej przywództwo. Teraz stają się znów tak głębokie, a spory tak gwałtowne, że nawet jeśli „marzyciele” dotrwają do nowych wyborów, wcale nie muszą w nich wygrać. Sakwarelidze uważa też, że opublikowane w internecie sekstaśmy wiążą się z frakcyjnymi waśniami „marzycieli”, ale zamiast uderzyć jedynie w Beselię, szkodzą całej partii rządzącej, zaś korzyść odnieść mogą z tego jedynie ich polityczni rywale, narodowcy. Sakwarelidze ubolewa też, że podglądanie, podsłuchiwanie i nagrywanie tego na taśmach stało się w gruzińskiej polityce powszechnym zwyczajem.

Stare sposoby wciąż w modzie

W czasach Związku Radzieckiego praktykowali to szpicle z komunistycznej bezpieki, by szpiegować lub szantażować niewystarczająco pokornych obywateli. W niepodległej i zajadle antykomunistycznej Gruzji stare sposoby walki z politycznymi wrogami wcale nie wyszły z mody. W pierwszych latach wolności zajęci bez reszty domowymi wojnami o władzę i miedze, Gruzini nie zawracali sobie głowy podsłuchami ani podglądaniem. Zajęli się tym jednak z upodobaniem, zwłaszcza gdy jesienią 2003 roku, w wyniku ulicznej „rewolucji róż”, władzę w Tbilisi przejął Saakaszwili, polityk niezwykle energiczny i stanowczy, ale jednocześnie apodyktyczny i przekonany w swojej racji.

Pierwsze taśmy z podsłuchanymi rozmowami zaczęły pojawiać się w Gruzji wkrótce po tym, gdy nastał Saakaszwili. Nagrane rozmowy telefoniczne sugerowały homoseksualizm premiera Zuraba Żwanii, towarzysza i rywala Saakaszwilego z „rewolucji róż”, zmarłego w 2005 roku w wyniku zatrucia gazem. Nagrania podsłuchanych rozmów posłużyły do oskarżenia o szpiegostwo na rzecz Rosji i zdradę politycznych przeciwników Saakaszwilego reżysera Giorgiego Chaindrawy czy Cotne Gamsachurdia, syn Zwiada Gamsachurdii, pierwszego prezydenta niepodległej od 1991 roku Gruzji.

Podsłuchiwanie, podglądanie i uwiecznianie tego na taśmach doprowadziło jednak także do upadku Saakaszwilego. Jesienią 2012 roku, ujawnione tuż przed wyborami parlamentarnymi nagrania tortur, jakimi poddawani byli skazańcy w gruzińskim więzieniach tak bardzo wzburzyły Gruzinów, że zagłosowali na „marzycieli” Iwaniszwilego i odebrali władzę Saakaszwilemu i narodowcom.

Przejąwszy rządy „marzyciele” ujawnili, że w archiwach jawnej i tajnej policji Saakaszwilego znaleźli kasety z prawie dwustoma godzinami podsłuchów i podejrzanych szpicli spotkań mających kompromitować przeciwników Saakaszwilego. „Marzyciele” ostentacyjnie zniszczyli kasety z nagraniami. Kiedy jednak wkrótce w internecie zaczęły pojawiać się kolejne nagrania, kompromitujące przeciwników tym razem nowych władz, Gruzini zaczęli podejrzewać, że przed publicznym zniszczeniem kaset Saakaszwilego, „marzyciele” skrupulatnie sporządzili ich zapasowe kopie.


CZYTAJ TAKŻE:

NIEPOKONANI MARZYCIELE: Bidzina Iwaniszwili, najbogatszy z Gruzinów, i jego partia „Gruzińskie marzenie”, rządzący od sześciu lat w Tbilisi, wygrali kolejne wybory. 


Chleb i igrzyska

W ostatnich latach większość ujawnianych sekretnych nagrań opowiada o najbardziej prywatnych aspektach życia osób publicznych, ich romansach, zdradach, zwyczajach łóżkowych. Kiedy w 2014 roku minister obrony Irakli Alasania ogłosił, że wraz ze swoją partią „Wolnych demokratów” występuje z przymierza z „marzycielami”, w internecie pojawiły się filmy kompromitujące dwóch jego bliskich współpracowników. Alasania przyznał, że dzwoniono wtedy do niego z ostrzeżeniem, że będzie głównym bohaterem następnego filmu, a Iwaniszwili publicznie insynuował, że były minister ma romans z żoną jednego z przywódców „narodowców”.

Telefony z pogróżkami opublikowania w internecie kompromitujących nagrań otrzymywali: prezes sympatyzującej z Saakaszwilim prywatnej telewizji „Rustawi-2” Niko Gwaramia (Eka Beselia wypomniała mu wtedy, że padł ofiarą procederu, w który sam był zamieszany jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny u Saakaszwilego), znane dziennikarki telewizyjne Inga Grigolia i Eka Miszweladze, żona ministra od spraw europejskich i euroatlantyckich Aleksiego Petriaszwilego, prezes Trybunału Konstytucyjnego Giorgi Papuaszwili 

W 2016 roku, gdy w internecie opublikowane zostały sekstaśmy z udziałem pokłóconych z Iwaniszwilim Mai Pandżikidze (szefowa dyplomacji) i Tinatin Chidaszeli (szefowa resortu obrony), ówczesny prezydent Giorgi Margwelaszwili (również skłócony z Iwaniszwili) wystąpił w telewizji, by powiedzieć, że prowadził i prowadzi bardzo bogate życie seksualne i że nie ma powodu, żeby się seksu wstydzić. „Obrzydliwym jest za to podglądać” – powiedział Margwelaszwili.

Na wieść o kolejnych sekstaśmach w internecie, Saakaszwili, komentujący z Holandii (z tego kraju pochodzi jego żona) wszystkie wydarzenia w gruzińskiej polityce znów oskarżył o cało zło Iwaniszwilego. „Chleba wam dać nie może więc stara się zapewnić igrzyska” – powiedział.

„Doskonale pamiętam z jakiego czasu pochodzi te nagranie” – odpowiedziała mu Eka Beselia. – „To było w czasach, gdy rządził Saakaszwili”.


CZYTAJ TAKŻE:

CZAS SALOMEI: Po raz pierwszy od prawie tysiąca lat, od czasu królowych Tamary i Rusudan, przywódczynią gruzińskiego państwa została kobieta. Jednak Salome Zurabiszwili trudno będzie nawiązać do osiągnięć swych wielkich poprzedniczek.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Reporter, pisarz, były korespondent wojenny. Specjalista od spraw Afryki, Kaukazu i Azji Środkowej. Ponad 20 lat pracował w GW, przez dziesięć - w PAP. Razem z wybitnym fotografem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

..trzeba przyznac ,ze mam odwage ,ktorej brak obecnemu rzadowi Lubie Pana ,a jeszcze bardziej bym Pana polubila gdybym pana rozumiala .Pracuje nad tym
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]