Tajfun Goni: mogło być gorzej

„Jeśli wierzycie w Boga, módlcie się za Filipińczyków” – tymi słowami prowadzący jeden z internetowych kanałów o katastrofach naturalnych zakończył w niedzielę nad ranem relację o supertajfunie Goni, który uderzył w Filipiny.
Czyta się kilka minut
 / FRANCIS R. MALASIG / EPA / PAP
/ FRANCIS R. MALASIG / EPA / PAP

Służby meteo ostrzegały przed wiatrem wiejącym ze stałą prędkością 315 km/h, a w porywach nawet do 380 km/h. Ale Filipińczykom nie trzeba tłumaczyć, jak groźne bywają takie zjawiska pogodowe. 7 listopada 2013 r. w to wyspiarskie państwo uderzył tajfun Haiyan o sile wiatru porównywalnej z huraganami piątego stopnia w skali Saffira-Simpsona, używanej do pomiaru siły burz na Atlantyku i Pacyfiku Północnym (na wschód od linii zmiany daty). Tamten supertajfun był jak dotąd najsilniejszą tropikalną burzą odnotowaną na lądzie w rejonie Pacyfiku: zabił 6,5 tys. osób, a straty materialne oszacowano na 27 mld dolarów. Teraz nocą 1 listopada, w chwili uderzenia w ląd w rejonie wyspy Catanduanes, supertajfun Goni dorównywał siłą wiatru żywiołowi z 2013 r., ale w jego centrum notowano ciśnienie niższe od odczytanego w oku cyklonu Haiyan. Satelitarny pomiar prędkości wiatru mógł być więc niedoszacowany. Słowem – świat i Filipiny oczekiwały najgorszego.

Goni na szczęście okazał się mniej groźny, niż sądzono. Na wyspie Catanduanes zniszczeniu uległo ok. 70 proc. domów, ale do tej pory potwierdzono jedynie śmierć czterech osób. Po zderzeniu z górzystym lądem tajfun osłabł, nadal niesie jednak ze sobą wielkie opady wywołujące powodzie.

Na zdjęciu: mieszkańcy jednej ze zniszczonych wiosek ewakuowani do szkoły w miasteczku Naga, Filipiny, 31 października 2020 r. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 45/2020