Tajemnice polskich szyneli

Śródpandemiczna kanikuła roku ZOZI rozpoczęta.
Czyta się kilka minut

Lato, upały, wycieki – ponoć tylko te ostatnie są sprawką Rosjan, ale kto ich tam wie, wszak co jak co, ale możliwości Rosjanie mają bezkresne. Na szczęście z realizacją od jakiegoś czasu krucho, choć – z drugiej strony – na włam do prywatnej skrzynki ministra Dworczyka rosyjskiego know-how starczyło. Sporo tajemnic państwowych wyciekło, ale nie ma tego złego. Urozmaici się ramówka, w teleturniejach o najwyższą stawkę pojawią się nowe pytania, np. „Ile batonów energetycznych dziennie zamawia premier Morawiecki? 5? 7? 10?”.

Uberwicepremier Kaczyński od spraw bezpieczeństwa gromko i piętnująco zapewniał Polaków, że za atakami stoją nasi sąsiedzi spod Kaliningradu, ale ponoć jakby jednak nie do końca, ponoć ktoś od ministra się mści i z bliskiego otoczenia wypuszcza o tych batonach, są to zatem batony zemsty. Rysuje się fascynująca rozgrywka na szczytach władzy, nie od dziś wiadomo, że nasi rządzący lubią się popodgryzać, cenią sobie dreszczyk emocji, i zamiast się kontaktować bezpiecznie, wolą niebezpiecznie. Chyba takie samo – nomen omen – podejście mają do amunicji, której – jakby co – mamy nie mieć. Będzie dreszczyk, niewątpliwie, gdy przyjdzie co do czego i sobie niepostrzeżenie nie postrzelamy, w przeciwieństwie do przeciwnika. Ale nie ma się co martwić zawczasu, pomników nie zabraknie, nie przeszkadzajmy rządzić rządzącym, nie ujawniajmy państwowych tajemnic poliszynela, nie podkopujmy, paniki nie siejmy.

Włodarze troszkę nie ogarniają procedur, ciężko lekceważąc swe obowiązki, na szczęście zawsze można wszystko zwalić na braci Rosjan… Co byśmy bez tych Rosjan poczęli, demoniczni Czesi nie byliby zbyt wiarygodni w roli Czarnego Luda… Przepraszam wszystkich, którzy poczuli się urażeni, chodzi o Czarną Śmierć… Znaczy, dżumę. Swoją drogą, kulinarne perypetie Mateusza Morawieckiego godne są tego, aby opiewał je Robert Makłowicz: ośmiorniczki, miska ryżu, batony energetyzujące – od lat ostre stołowanie odchodzi. Tylko amunicji szkoda… ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2021