Święto wyklętych

Wojewoda, prezydencki minister, wicemarszałek Sejmu i prezes IPN zaszczycili mszę i marsz upamiętniający żołnierzy wyklętych w Krakowie.
Czyta się kilka minut
Kraków. Fot: Jan Graczyński/EastNews /
Kraków. Fot: Jan Graczyński/EastNews /

Z Wawelu na Błonia poszli też kibice – obiecywali jak zwykle nieistniejącym komunistom zawiśnięcie na drzewach oraz wyrażali marzenie o Polsce „białej, bez Araba i pedała”. Ktoś mógłby usprawiedliwiać oficjeli, że uroczystość miała charakter otwarty, a ich obecność na czele marszu nie oznacza zgody na wszystko, co wykrzykuje się w jego ogonie. Byłoby to jednak krzywdzące dla nich, zakładałoby bowiem, że są aż tak naiwni i niezorientowani, by nie wiedzieć, że od kilku lat uproszczony kult wyklętych został zagarnięty przez nowego chowu agitatorów stadionowo-nacjonalistycznych, żołnierze ci bowiem (wcześniej zwani adekwatnie, ale mniej efektownie niezłomnymi) stanowią znacznie lepszy wzorzec osobowy dla uczestników antydemokratycznych bojówek niż np. powstańcy warszawscy.

1 marca to państwowe święto wyklętych, można by zatem uznać, że – jak to ze świętami bywa – nie jest to najlepszy moment na roztrząsanie zawiłości ocen i cieniowanie biografii. Byłoby to może sensowne, gdyby przez pozostałe 364 dni instytucje reprezentowane pod Wawelem (zwłaszcza Instytut prezesa Szarka) dawały dowody, że prowadzą intensywną akcję formacyjną, która odbierze narodowcom możliwość tworzenia sobie zbyt łatwych idoli.

Generał Okulicki w rozkazie rozwiązującym AK pisał: „Walki z Sowietami nie chcemy prowadzić, ale nigdy nie zgodzimy się na inne życie, jak tylko w całkowicie suwerennym, niepodległym i sprawiedliwie urządzonym społecznie Państwie Polskim. (...) Dalszą swą pracę i działalność prowadźcie w duchu odzyskania pełnej niepodległości Państwa i ochrony ludności polskiej przed zagładą. (...) W tym działaniu każdy z Was musi być dla siebie dowódcą”. Mądry namysł nad tym, że kształt późniejszej Polski to właśnie suma tych jakże różnych modeli „dowodzenia samym sobą”, byłby dobrym przygotowaniem do oddania godnej czci żołnierzom wyklętym w dniu ich święta. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 10/2017