Świadek z Żoliborza

Trudno w to uwierzyć, że nie żyje – jeszcze niedawno rozmawialiśmy, kilkakrotnie...
Czyta się kilka minut
 / Fot. Krzysztof Żuczkowski / FORUM
/ Fot. Krzysztof Żuczkowski / FORUM

Choć miał 90 lat, ciągle był pełen energii. W ostatnim czasie dwukrotnie korzystaliśmy w „Tygodniku” z tej energii, jego wiedzy i osobistych doświadczeń – w dwóch naszych dodatkach historycznych: o Powstaniu Styczniowym, na 150. rocznicę jego wybuchu, oraz o oporze polskich Żydów, na 70-lecie Powstania w Getcie Warszawskim.

W tym pierwszym Krzysztof Dunin-Wąsowicz opowiadał o powstańcach styczniowych, których zdążył poznać, gdy jako -letni harcerz uczestniczył w 1933 r. w wielkich obchodach, zorganizowanych w II Rzeczypospolitej w 70. rocznicę tamtego zrywu. I gdy odwiedzał ich w domach, pomagając sędziwym już weteranom. W pomoc dla nich zaangażowani byli też jego rodzice, znani społecznicy. W tym drugim dodatku opowiedzieliśmy jego wojenną historię, gdy Dunin-Wąsowicz pomagał w ukrywaniu Żydów.

Spotkania w jego mieszkaniu na warszawskim Żoliborzu, szczelnie wypełnionym książkami, były ciekawe, mądre, inspirujące. Dawały poczucie obcowania z kimś wywodzącym się jakby z innego już świata – z inteligentem starszego pokolenia o imponującej wiedzy, ciekawości świata, szlachetności charakteru, wrażliwości na drugiego człowieka.

Takim ukształtowało go najpierw wychowanie – oboje rodzice, Władysław i Janina, byli ludźmi wielkiego formatu, zaangażowanymi w inicjatywy społeczne i patriotyczne – a potem czas II wojny światowej, gdy cała jego rodzina działała w konspiracji. On był w AK (pułk „Baszta”) i w Radzie Pomocy Żydom „Żegota”. Miał w sobie kompas moralny i odwagę, by jego wskazania realizować. Gdy w warszawskiej księgarni, w której pracował, stwierdził, że jeden z kolegów, Aleksander Artymowicz, to tak naprawdę Moryc Gelber (uciekinier ze Lwowa), i że potrzebuje on pomocy, nie zawahał się – i tak zaczęła się jego pomoc dla Żydów, za którą otrzymał (wraz ze swą matką) tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata.

Aresztowany w 1944 r. przez Niemców, trafił do obozu koncentracyjnego Stutthof. Był wtedy młodym człowiekiem, studentem historii (na podziemnym uniwersytecie) i wiedział, że w obozie jest nie tylko jako więzień, ofiara, ale także że jeśli przeżyje, będzie świadkiem zbrodni – i także dlatego musi jak najwięcej się o nich dowiedzieć i zapamiętać. Gdy się z nim o tych doświadczeniach rozmawiało, widać było, że bez względu na własne uczucia stara się przede wszystkim przekazać to, czego był świadkiem: ze szczegółami, liczbami. Uważał to za swój obowiązek.

Przez całe życie był związany z warszawskim Żoliborzem. Tam mieszkał przed II wojną światową; jego matka prowadziła tam szkołę. Tam też cała rodzina konspirowała w czasie niemieckiej okupacji. Tam też rodzice przeżyli czas Powstania Warszawskiego – on z bratem byli wtedy już w obozie koncentracyjnym. W jego opowieściach mijane dziś na co dzień żoliborskie domy i ulice zyskiwały własną historię: w parku Żeromskiego w czasie wojny harcerze mieli tajne zbiórki; w szkole na Czarnieckiego matka prowadziła kuchnię Rady Głównej Opiekuńczej, będącą zarazem punktem pomocy Żydom; na Śmiałej zginął Ludwik Berger, przedwojenny aktor i harcerski wychowawca, podczas wojny konspirator...

Prof. Krzysztof Dunin-Wąsowicz był autorem wielu książek, historykiem i społecznikiem, w latach 1988-90 członkiem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. W 2007 r. został odznaczony Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.

Był nadzwyczajną osobą. Trudno mi uwierzyć, że już nie powie: „Pani redaktor, o tej kwestii to ja bym napisał tak...” – po czym płynęła długa opowieść, będąca i wykładem, i instrukcją, i niezapomnianą rozmową.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 20/2013