Sw@da i Niczos: co słychać poza głównym nurtem muzyki

W finale polskich kwalifikacji do Eurowizji zajęli miejsce drugie, ale dzięki występom w telewizji wiele wygrali dla języka podlaskiego oraz – za jednym zamachem – nowoczesnej muzyki klubowej.
Czyta się kilka minut
Sw@da i Niczos // Fot. Alina Mazovets / materiały prasowe
Sw@da i Niczos // Fot. Alina Mazovets / materiały prasowe

Źródła gościnnej dla kajakarzy rzeki Supraśl znajdują się ponoć w białostockich bagnach, leżących gdzieś na zachód od wsi Tylwica-Kolonia. Początkowo rzeczka płynie stamtąd na wschód, a następnie skręca na północ, zanurzając się w rosnącej z roku na rok – dzięki zalesianiu tamtejszych gruntów porolnych – Puszczy Knyszyńskiej. Dalej, duża i silna, biegnie Supraśl ponad północnymi dzielnicami Białegostoku, użyczając swoich bulwarów mieszkańcom.

To właśnie gdzieś w dolinie tej rzeki, o wschodzie słońca, Sw@da i Niczos (Wiktor Szczygieł i Nika Jurczuk) nagrali teledysk do elektryzującej jak otaczająca zieleń piosenki „Trava Murava”. W swojej klasycznej wersji „Trava Murava”, jedna z tzw. pieśni wiosennych tego regionu, dostępna jest w serwisach streamingowych w wykonaniu Studia Folkloru Podlaskich Białorusinów Żemerwa. Zespół działa od roku 2003 i ma w swoim repertuarze utwory zarejestrowane na Podlasiu i Polesiu. Z czasem w Żemerwie zaczęto uczyć także tradycyjnych, zaobserwowanych „w terenie” tańców. Dziś grupa uczy się także gry na popularnych w regionie skrzypcach, cymbałach, dudzie i dudkach.

„Po swojomu zaśpiwajut w Europi? Toho szcze nie było!” – kibicowała w mediach społecznościowych grupa miłośniczek i miłośników Żemerwy tuż przed występem w finałach Eurowizji jednej z Żemerwianek, Niki Jurczuk. 

To właśnie w Żemerwie Jurczuk nauczyła się języka podlaskiego, w którym śpiewa i rapuje w duecie ze Sw@dą.

– W zespole wszyscy porozumiewają się w ten sposób, więc, chcąc nie chcąc, ja też przyswoiłam podlaski. Nie mówię żadną konkretną gwarą, charakterystyczną dla jednego miejsca, raczej łączę je ze sobą, operuję różnymi formami tutejszego języka – mówi w rozmowie z „Tygodnikiem” Niczos.

– Czy to nie jest tak naprawdę supercool, że wyjeżdżasz zaledwie paręnaście kilometrów za Białystok i trafiasz na wioski, w których ciężko się dogadać? – dodaje Sw@da. – Oczywiście jeśli nie uprzedzisz, że będziesz chciała rozmawiać w języku polskim. 

Oboje zwracają uwagę na inspirującą różnorodność regionu, w którym obok siebie stoją kościoły, cerkwie i osiemnastowieczne meczety.

Ale miejsca, w których Sw@da i Niczos nagrywają swoje teledyski, przypominają nie tylko o podlaskim krajobrazie, języku i historii. Wiele mówią też o tradycjach tamtejszej sceny klubowej, w szczególności imprezach zwanych z angielskiego „secretami”. W charakterystycznych dla sceny techno zabawach w formule secret location udział wziąć mogą tylko wtajemniczeni goście, otrzymujący zaproszenie często w ostatnim momencie, tuż przed rozpoczęciem. Co ważne, „secrety” odbywają się w najdziwniejszych, opuszczonych albo zniszczonych, nierzadko postindustrialnych przestrzeniach. Kolorowy, tańczący tłum oraz pulsująca muzyka są w stanie choć na chwilę dać im drugie, zupełnie inne życie. 

Bywały lata, kiedy jedna tylko ekipa, dziś organizująca w Białymstoku Electrum Up To Date Festival, potrafiła zorganizować nawet trzy edycje „secretów”. Pierwszy odbywał się na wielkiej łące na obrzeżach miasta, na której dziś stoi osiedle domków jednorodzinnych. Kolejne edycje wykorzystywały przestrzenie starej kuchni przemysłowej, opuszczonego szpitala dermatologicznego albo hałdy odpadów z elektrociepłowni.

Sw@da i Niczos na szczęście nie są „secretem”, choć ich misja także polega na przywracaniu do życia zapomnianych miejsc umieszczonych daleko poza głównym nurtem muzyki popularnej. Utwór „Lusterka”, którym zdobyli ponad 20 proc. głosów telewizyjnej publiczności, to jeden z kawałków z ich debiutanckiej, tanecznej płyty „#INDAWOODS”, łączącej język i tradycję Podlaszuków z muzyką rodem z brazylijskich faweli oraz baunce’em inspirowanym hip-hopem z południa USA. Naprawdę supercool.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 9/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Po swojemu