Superszczyt, marne efekty

Heiligendamm - mały lecz luksusowy kurort nad niemieckim Bałtykiem - przejdzie do historii jako miejsce, które gościło super-szczyt. Siedem najbogatszych krajów Zachodu: USA, Wielka Brytania, Francja, Włochy, Niemcy, Japonia i Kanada, spotkało się tu z Rosją na corocznym, tak zwanym Szczycie G-8. A wszystko to sprowadziło się do potężnego politycznego show, urządzonego za bajeczną sumę: wiele ponad 100 mln euro. Za samo tylko ogrodzenie ze stali i drutu kolczastego, chroniące uczestników szczytu przed demonstrantami, niemieccy podatnicy musieli zapłacić, bagatela, 12 mln euro.
Czyta się kilka minut

Za ośmioma przywódcami krajów podążyły dziesiątki tysięcy demonstrantów z całej Europy, by oprotestować praktycznie wszystko. Starli się oni z całymi regimentami policji, a w starciach, jak się szacuje, rannych zostało do tysiąca ludzi i to zanim jeszcze szczyt się zaczął. O tym politycznym cyrku pisało sześć tysięcy dziennikarzy z całego świata. W trójkącie między politykami, demonstrantami i prasą wytworzyła się medialna bańka, nadęta jak chyba nigdy dotąd.

Długa była lista lęków, które przywieźli ze sobą demonstranci. Ważyły się tu jakoby losy świata. Ośmiu najpotężniejszych przywódców krajów miało tu jakoby uknuć spisek, by jeszcze bardziej zdominować świat. Globalizacja jest jakoby wykorzystywana do tego, by bogaci panowali nad biednymi. Większość z tych oskarżeń to stek ideologicznie nacechowanych nonsensów. Rzecz jasna, pewne problemy świata były przedmiotem rozważań szczytu w Heiligendamm. Jednak jego efekty trzeba uznać za rozczarowujące: wątły kompromis, by "poważnie rozważyć" europejski plan walki z globalnym ociepleniem poprzez redukcję gazów cieplarnianych o połowę do roku 2050; złagodzenie sporu USA i Rosji o tarczę rakietową; i - koniec końców - ok. 100 mld euro na walkę z ubóstwem w schorowanej Afryce.

To zdecydowanie za mało, jeśli wziąć pod uwagę, jak poważne są palące problemy dzisiejszego świata. Nie mówiąc o tym, ile dwudniowy szczyt kosztował.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 24/2007