Reklama

Superszczyt, marne efekty

Superszczyt, marne efekty

12.06.2007
Czyta się kilka minut
Heiligendamm - mały lecz luksusowy kurort nad niemieckim Bałtykiem - przejdzie do historii jako miejsce, które gościło super-szczyt. Siedem najbogatszych krajów Zachodu: USA, Wielka Brytania, Francja, Włochy, Niemcy, Japonia i Kanada, spotkało się tu z Rosją na corocznym, tak zwanym Szczycie G-8. A wszystko to sprowadziło się do potężnego politycznego show, urządzonego za bajeczną sumę: wiele ponad 100 mln euro. Za samo tylko ogrodzenie ze stali i drutu kolczastego, chroniące uczestników szczytu przed demonstrantami, niemieccy podatnicy musieli zapłacić, bagatela, 12 mln euro.
Z

Za ośmioma przywódcami krajów podążyły dziesiątki tysięcy demonstrantów z całej Europy, by oprotestować praktycznie wszystko. Starli się oni z całymi regimentami policji, a w starciach, jak się szacuje, rannych zostało do tysiąca ludzi i to zanim jeszcze szczyt się zaczął. O tym politycznym cyrku pisało sześć tysięcy dziennikarzy z całego świata. W trójkącie między politykami, demonstrantami i prasą wytworzyła się medialna bańka, nadęta jak chyba nigdy dotąd.

Długa była lista lęków, które przywieźli ze sobą demonstranci. Ważyły się tu jakoby losy świata. Ośmiu najpotężniejszych przywódców krajów miało tu jakoby uknuć spisek, by jeszcze bardziej zdominować świat. Globalizacja jest jakoby wykorzystywana do tego, by bogaci panowali nad biednymi. Większość z tych oskarżeń to stek ideologicznie nacechowanych nonsensów. Rzecz jasna, pewne problemy świata były...

1487

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Masz już konto? Zaloguj się 

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Jeśli założysz bezpłatne konto, możesz za darmo czytać 3 płatne teksty miesięcznie. Wykup dostęp, by czytać bez limitu najnowsze wydanie i numery archiwalne od 2003 roku! 

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]