Strach przed władzą

Abraham boi się, że faraon pokocha jego żonę. I my boimy się, że obcy przybędą do nas i pokochają to, co nasze.
Czyta się kilka minut
Uchodźcy na greckiej wyspie Lesbos, październik 2015 r. / Fot. Santi Palacios / AP / EAST NEWS
Uchodźcy na greckiej wyspie Lesbos, październik 2015 r. / Fot. Santi Palacios / AP / EAST NEWS

Strach przed władzą jest strachem przed sąsiadem. Wystarczy popatrzeć na znak, jakim jest faraon. To poza jego pałacem Abraham chodzi wściekły na siebie. Bo aby ratować własną skórę, przedstawił Saraj nie jako żonę, ale jako siostrę (Rdz 12, 9-20). I teraz faraon może mu zabrać najukochańszą. Faraon to władza, ale i sąsiad. Ta historia powtórzy się z innym królem-sąsiadem, z Abimelekiem (Rdz 20).

Są języki, w których sąsiada i bliźniego określa się tym samym słowem. Zakończenie Dekalogu mówi o pragnieniu tego, co posiada bliźni-sąsiad. Boimy się, że i on zapragnie tego, co my mamy. I co wtedy? Mamy się z nim podzielić? A władza jest od tego, by ludzie się dzielili. I mamy się dzielić nie tyle z przyjaciółmi (których wybieramy), ile z sąsiadami (których zastajemy). Po to władza zmusza nas do płacenia podatków, by część tego, co moje, stało się wspólne. Wielu przeżywa to jako ograbianie z własności.


CZYTAJ TAKŻE:

Lęk przed sukcesem. Czy chcę naprawdę dotrzeć do innego człowieka, zrozumieć go i mu pomóc? Co się stanie, gdy się nawróci?

Lęk przed kulturą. Wolimy pseudokulturę uprzedzeń, etykietek i „dowcipnych” stereotypów. To łatwiejsze niż okazanie szacunku, wysłuchanie innego. 


Gdyby jeszcze chodziło o wspólne bezpieczeństwo i infrastrukturę, to można by coś dać. Ale władza sięga po moje, by dbać o zdrowie i godną starość tych, którzy sobie nie odłożyli, by opiekować się imigrantami (kiedyś tylko sąsiadami, a teraz bliźnimi), by dotować inne kraje UE.

Abraham boi się, że faraon pokocha jego żonę. I my boimy się, że obcy przybędą do nas i pokochają to, co nasze. Nagle przysłowie „Cudze chwalicie, swego nie znacie” traci na znaczeniu i mając się za atrakcyjnych, boimy się, bo „jabłka u sąsiada zawsze są słodsze”. Z jednej strony obawiamy się, że zniszczą nasze wartości, a z drugiej strony twierdzimy, że Europa już tymi wartościami nie żyje. To co oni mają zniszczyć? Czy są takie wartości, którymi my żyjemy, a którymi oni – sąsiedzi uciekający przed tzw. Państwem Islamskim, separatystami, armią Putina itp. – nie chcą żyć? Albo czy mogą nam zabrać pracę, której my nie chcemy podjąć? Władza ze swojej natury powinna stawać po stronie dobra wspólnego. Boimy się, że będzie faworyzowała bliźniego. I trzeba go będzie kochać, jak mamy kochać „nieprzyjacioły” nasze (Ewangelia)!

Władzy (zazwyczaj) nie wybieram, jak i sąsiada. Strach przed władcą sparaliżował sługę, który zakopał swoją minę (Łk 19, 11-28). Kto nie daje cesarzowi tego, co należy do cesarza, ma się czego bać. Samuel (1 Sm 8, 10-18) przestrzegał przed królem (bo synów i córki zabierze, dziesięciną obciąży itp.). To władza (Piłat, Sanhedryn) skazała Jezusa na śmierć.

Boimy się władzy, ale też boimy się rządzenia. Trudno rządzić ludźmi. A ile przy tym wrogów, walki podjazdowej, braku popularności, fałszywych przyjaciół, lizusów, bycia podsłuchiwanym... Każda władza korumpuje, a władza absolutna korumpuje absolutnie. Czy potrafię być sumieniem władzy?

Władza uciska, ale bez niej panuje bezprawie, czyli prawo dżungli, silniejszy wykorzystuje słabszego, zniewala go. Dbanie o dobro wspólne kosztuje. Odpowiedzialność kosztuje. Miłość bliźniego kosztuje. A już miłość nieprzyjaciół domaga się ofiary z życia.

A jednak władza, która skazała Jezusa, stała się narzędziem zbawienia. ©

AUTOR jest redaktorem naczelnym jezuickiego kwartalnika „Życie Duchowe”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2015