Sto dni Angeli Merkel

I oto mamy mały cud: rozwiewa się tradycyjny pesymizm Niemców. Odkąd sto dni temu Angela Merkel została pierwszą w historii kraju kobietą-kanclerzem, Niemcy wydają się odkrywać na nowo dawno utracony optymizm, a ona sama plasuje się na szczytach rankingów popularności.
Czyta się kilka minut

Ten sukces dla wielu jest zaskoczeniem. Jej kampania wyborcza niekoniecznie zasługiwała na miano porywającej, zaś wygrana we wrześniowych wyborach była tak nieznaczna, że chadecy musieli stworzyć rząd z głównym przeciwnikiem - socjaldemokratami. Ale postrzeganie osoby zmienia się po jej wyborze na publiczne stanowisko. I zmienia się też sama osoba. Merkel bez kłopotów poradziła sobie z pierwszymi zadaniami dyplomatycznymi w Paryżu, Londynie i Warszawie, w Waszyngtonie i w Moskwie, a nawet na tak wyboistym gruncie jak Izrael i Palestyna. Ta skuteczność w sferze spraw zagranicznych spowodowała, że jej socjaldemokratyczni partnerzy zaczęli być zazdrośni: słychać narzekania, iż czas już, by pani kanclerz zeszła z czerwonego dywanu i poświęciła więcej uwagi sprawom kraju. Rzecz jasna, Angela Merkel wie, że koniec końców oceniana będzie po tym, jak poradzi sobie z problemami wewnętrznymi. Ostatecznie, w Niemczech jest dziś więcej niż 5 mln bezrobotnych...?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2006