Sto dni

"A może by tak 100 dni powagi?": takie pytanie, wydrukowane w kole przypominającym drogowy znak ostrzegawczy, znaleźć można na okładce "Polityki" z 18 października. Koło otaczają zdjęcia sześciu polityków: Lecha Kaczyńskiego, oglądającego w czarnych okularach skok Małysza, Janusza Palikota, wystawiającego język, Grzegorza Napieralskiego, powstrzymującego wybuch śmiechu, Piotra Kownackiego, szczerzącego do kamery pełny garnitur zębów, Mirosława Drzewieckiego, perorującego z groźną miną, i Przemysława Gosiewskiego, przecierającego jedno oko, drugim zaś z troską patrzącego na świat, który nie chce być takim, jakim być powinien. To oni są adresatami pytania-ostrzeżenia.
Czyta się kilka minut

Okładka odsyła do artykułu Jacka Żakowskiego "Mroźny koniec lata", zajmującego się zachowaniami polskich polityków w obliczu kryzysu, dokładniej zaś - do zamykającego ów artykuł dramatycznego apelu: "Szanowni Panowie, zdobądźcie się teraz chociaż na sto dni poważnego rządzenia. (...) Spróbujcie powstrzymać się od nieustannego myślenia o budowanych z waty wizerunkach, o codziennych wyborczych sondażach, o komponowaniu przyszłych elektoratów. Na chwilę przestańcie myśleć o sobie, o swoich karierach i partiach. Dałoby się? Chociaż na trzy miesiące?".

Apel Żakowskiego jest, niestety, bardzo szlachetny. Choćby dlatego szansa, iż dotrze on do polityków wysokiego szczebla, jest niewielka, szansa, iż zostanie przez nich zrozumiany - jeszcze mniejsza, a szansa jego realizacji równa jest zeru.

Jacek Żakowski zakłada, iż polscy politycy są świadomi niepowagi swoich działań; zakłada również, iż są oni zdolni do spojrzenia na siebie z dystansu i do głębokiej przemiany własnych działań i ich motywacji. Gdyby te założenia były prawdziwe w odniesieniu do znaczącej części klasy politycznej, byłoby naprawdę dobrze; obawiam się, że odnoszą się one do bardzo nielicznych. Cała reszta przyjmie apel ze zdumieniem i powie: "przecież my jesteśmy poważni i pełni najwyższego zatroskania o państwo".

Zostawiam na boku liczne paradoksy powagi i niepowagi. (Choćby ten, wedle którego najpoważniejsi bywają ci, którzy zaliczani bywają pomiędzy błaznów). Sam jednak nie wiem, czy chciałbym, aby Piotr Kownacki albo Przemysław Gosiewski byli jeszcze poważniejsi, niż są. A sto dni powagi w prasie i telewizji - to rzecz znacznie przekraczająca granice mojej wyobraźni. Potem już tylko Waterloo.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2008