Reklama

Sto czterdzieści cztery drabiny

Sto czterdzieści cztery drabiny

22.07.2013
Czyta się kilka minut
Po wizycie w trupiarni napisałem tekst i wyrzuciłem buty, bo bardzo śmierdziały.
L

Lekarz, który mi wszystko pokazywał, był kolegą kolegi. Akademię skończył w Polsce, więc starał się bardziej niż powinien. To znaczy wyciągał z lodówki każdy przypadek i omawiał szczegółowo.
„Mężczyzna lat około 60. Jeszcze nie rozpoznany przez rodzinę. Odłamek trafił w głowę. Kobieta lat około... Postrzał klatki piersiowej. Odwrócę, żebyś mógł zobaczyć ranę wylotową”.
Cywile, którzy zginęli przez przypadek: kula, odłamek, zasypanie gruzem. Tacy nie budzą sumienia świata. Giną gdzieś na ulicy, a potem giną po raz drugi – w ogólnych statystykach podawanych co jakiś czas przez ONZ, których już nawet nikt nie chce przedrukowywać. Ich tragedie nie wychodzą więc poza granice miasteczek, w których żyli i zginęli. Ale lekarz miał nadzieję, że jest inaczej.
W jego szpitaliku „przypadków” było dużo. Znacznie więcej niż miejsca w prosektorium. Na podwórku od kilku dni stał...

3849

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]