Stanisław Lem nie umarł. Jestem pewna, że krąży na jednej ze swoich wymyślonych galaktyk i snuje prognozy na temat ułomnej ludzkości albo pod "technologicznym drzewem Rodzaju" hoduje swoją ulubioną chałwę, którą przywoziłam mu czasem z Wiednia. Staszek nie ufał biotechnicznym wizjom przyszłości. Jego wolna i niezależna wyobraźnia daleka była od iluzji, kiedy pisał o nieodwracalności procesów życiowych.
Staszku, słyszę Twoje głośne milczenie i jest mi z nim źle.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















