Spojrzenie

Czym jest dialog? Odpowiedź pesymistyczna brzmi: dialog jest narzędziem, sposobem – łagodniejszego, to prawda – zapanowania nad drugim.
Czyta się kilka minut

Wszystkie piękne rzeczy, które piszemy i mówimy o dialogu, w istocie rzeczy służą temu samemu: uczynić dialog jak najsprawniejszym instrumentem zyskiwania przewagi, zdobywania władzy.

Obserwuję od pewnego czasu uważnie rozmaite dyskusje – publiczne i prywatne. Uczestnicy rzadko są zainteresowani tym, co mówią pozostałe osoby. Rzadko do tego nawiązują, nie skupiają się na pytaniach, prawdę mówiąc – nawet nie polemizują, a jeżeli podejmują krytykę, to na ogół czegoś, co zdarzyło się poza dyskusją, co dana osoba powiedziała wcześniej. Gdzieś w tle tych dyskusji tkwi idea dialogu, ale stają się one w praktyce zestawem monologów: chodzi o to, żeby powiedzieć „swoje”, bo „swoje” jest dla mówiącego najciekawsze. Nie muszą to być nawet kwestie polityczne czy etyczne, takie „usztywnienie” daje o sobie znać również w rozmowach o innych, wzbudzających mniej kontrowersji sprawach. Nawet gdy rozmowa dotyczy jedzenia, można zaobserwować, że – jak pisze Martin Buber – „każdy z nas tkwi w pancerzu, którego zadaniem jest chronić nas przed znakami”.

Bywa jednak, że ten pancerz się rozszczelnia, okno monady się otwiera. Nie oznacza to koniecznie, że dialog zostanie nawiązany. W rozmowach, którym się przysłuchuję, często dominuje postawa: teraz ci powiem, jaki jesteś głupi. Dominuje satysfakcja z odkrywania, że drugi tkwi w jakiejś iluzji, w jakimś błędzie. Nie chodzi nawet o to, żeby przekonać go do własnego stanowiska; wtedy trzeba by znaleźć język, który to umożliwia. Chodzi tylko o powiedzenie: jest tak, a nie tak, i o zademonstrowanie własnej wyższości – ja wiem, ty nie wiesz, a jeszcze na dodatek twierdzisz, że wiesz. Ależ się dałeś omotać! Ja wzniosłem się ponad ograniczenia, ty nadal tkwisz w niewoli złudzeń! Stąd już tylko krok do politycznego hasła, żeby uszczęśliwiać ludzi nawet wbrew ich woli.

W dialogu – znów odwołam się do Bubera – chodzi o „przemianę komunikacji w komunię”. Nie wystarczy po prostu mówić. Trzeba tak mówić, żeby połączyć. Prawdę powiedziawszy, akt mówienia nie jest aż tak istotny, jak samo wewnętrzne nastawienie. Może nie być „wymiany znaków”, a jednak komunia się pojawi. Buber pisze „o pewnym niepozornym, ale znaczącym zakątku istnienia: o spojrzeniach pośród ulicznego zgiełku wzlatujących między nieznajomymi, którzy mijają się, nie zwalniając kroku. Są pośród nich spojrzenia, które nieprzeznaczone dla nikogo, unoszą się, objawiając sobie nawzajem dwie dialogiczne natury”.

Wspólnota buduje się nie tylko ze słów, ale i ze spojrzeń. Spojrzenia bywają niejednokrotnie ważniejsze niż słowa. Może być i tak, że wspólnota pęka na poziomie słów, ale na poziomie spojrzeń trwa. Dzieli bardzo wiele, dzieli właściwie wszystko, ale pozostaje coś nieuchwytnego, nienazwanego, coś „bardzo ludzkiego” – co łączy jak nić.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 22/2012