Spałowane święto

Ustanowiono go, by świętować odrodzenie się nowego państwa po mrokach sowieckiej epoki. Ale tegoroczne obchody Dnia Rosji, 12 czerwca, nie miały nic wspólnego z radością.
Czyta się kilka minut

Naprzeciw siebie stanęły Rosje putinowska i antyputinowska. Pierwsza sięgnęła po stylistykę instytucji, z której wywodzi się przywódca, i przykładnie spałowała tę drugą, która wyszła manifestować przeciw korupcji władzy, zamordyzmowi i brakowi perspektyw. Znów światowe media zapełniły obrazki wleczonych ludzi, dziewczyn wpychanych przez krzepkich omonowców do suk, transparentów „Mamy dość Putina”.

Na ulice wyszło łącznie kilkadziesiąt tysięcy ludzi (w tym prawie jedna czwarta to młodzi i bardzo młodzi – oni nie chcą żyć w zaduchu, organizują się przez komunikatory, których służby specjalne nie są w stanie w pełni kontrolować). Protestowano nie tylko w Moskwie i Petersburgu, ale w ponad 140 miastach. Obserwowałam, jak do protestu przystępowały kolejne strefy czasowe. Gdy ludzie wychodzili na Twerską w Moskwie, ci w Irkucku już siedzieli w aresztach. Zatrzymano dwa tysiące. Dużo? Nie, jeśli liczyć łączną liczbę tych, co protestowali, w skali kraju. Ale dużo, jeśli wziąć pod uwagę zaorany krajobraz polityczny i słabość opozycji.

Liderem protestów znów był Aleksiej Nawalny. Zatrzymany, został skazany na 30 dni aresztu. Nawalny to dziś może jedyny polityk w Rosji, który walczy z władzą o władzę. Wezwał do nielegalnej demonstracji przeciw korupcji, a to się Kremlowi podobać nie może. Za niecały rok wybory prezydenckie, rysy na wizerunku władzy będą niekorzystnie wpływać na postrzeganie kandydata obozu rządzącego (ktokolwiek nim będzie, Putin na razie uchyla się od jednoznacznej deklaracji). Pozycja Nawalnego jest przedmiotem dyskusji w środowiskach krytycznych do Putina, podejrzewany jest o potajemne pakty z ludźmi Kremla. Nie da się tego potwierdzić ani temu zaprzeczyć. Ale to, co on pokazuje, jest nową jakością w rosyjskiej polityce: wnosi dysonans, jest przeciwieństwem skostniałego układu. I potrafi mobilizować. ©℗

Więcej na blogu autorki: labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2017