Solidarność i pieniądze

Polityczna deklaracja przywódców UE po szczycie w Brukseli, w której odrzucają oni protekcjonizm i deklarują gotowość do wspólnego radzenia sobie ze skutkami kryzysu, to wiadomość dobra, ale niczego jeszcze nie przesądza. Przed nami prawdziwa rozgrywka, w trakcie której decydować się będą szczegóły rozwiązań oraz ich finansowy wymiar. Trudno sobie wyobrazić, aby w obecnych warunkach, przy tak naprawdę nierozpoznanej jeszcze skali załamania, rządy całkowicie odeszły od wzmocnionej ochrony swoich gospodarek. Protekcjonizm jest stałym elementem sporów nawet w czasach prosperity. Dzisiaj chodzi przede wszystkim o to, żeby nie stał się łatwym narzędziem w rękach rządów znajdujących się pod społeczną presją.
Czyta się kilka minut

Z ekonomicznego punktu widzenia zamykanie gospodarek jest wstępem do ich samobójstw. Dla polityki międzynarodowej oznacza zaś błędne koło gospodarczych retorsji. Silni przerzucają swe problemy na słabych, aby wkrótce stanąć w obliczu politycznej destabilizacji niedaleko swych granic. Takie jest doświadczenie międzywojnia, z którego wyrosła idea Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali.

Przed szczytem Polska stała przed wyborem między węgierską propozycją stworzenia specjalnego funduszu dla państw Europy Środkowowschodniej a próbą skłonienia starej Unii do przyjęcia jednolitych reguł działania wobec całej Wspólnoty, a nie tylko państw strefy euro. Rząd postąpił słusznie, opowiadając się za drugim rozwiązaniem. Mówienie o "solidarności finansowej" i tworzeniu odrębnych funduszy nabiera dziś cech dopominania się o zapomogę. Jest ogłaszaniem światu, w tym rynkom finansowym, że nie ma się pomysłu na wyjście z problemów. Ten etap nie tylko mamy za sobą (choć reakcje opozycji wskazują, że rola żebracza nie wszystkim przeszkadza), ale przede wszystkim nie potrzebujemy pieniędzy. Potrzebujemy solidarności rozumianej jako stosowanie takich samych zasad dla wszystkich. W przeciwnym razie koszty recesji na Zachodzie zostaną przerzucone na nasze barki, nawet gdybyśmy wcześniej otrzymali wielomiliardowe wsparcie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”