Śmierć Borysa Niemcowa: mord w cieniu Kremla

Śmierć jednego z najbardziej znanych przedstawicieli antyputinowskiej opozycji – śmierć od kul wystrzelonych w plecy, przez nieznanego sprawcę – wstrząsnęła rosyjską opozycją i opinią międzynarodową.
Czyta się kilka minut
Fot. Marsz żałobny ku pamięci Borysa Niemcowa, Moskwa, 1 marca 2015 r. / Fot. Yuri Kadobnov / AFP / EAST NEWS
Fot. Marsz żałobny ku pamięci Borysa Niemcowa, Moskwa, 1 marca 2015 r. / Fot. Yuri Kadobnov / AFP / EAST NEWS

Tymczasem władze Rosji zachowują spokój i uprawiają grę pozorów. Nic nie wskazuje, by Kreml zmienił obraną taktykę – mówiącą, że opozycja to „piąta kolumna”, którą trzeba zastraszać i tępić. A resztę społeczeństwa otumaniać bajkami o potędze i konieczności obrony twierdzy, oblężonej przez zachodnich wrogów, którym nie wolno pozwolić na urządzenie Majdanu w Moskwie. To ta nienawiść, podsycana odgórnie, zabiła Niemcowa.
Zastrzelono go przed północą, w piątek 27 lutego, na moście łączącym podnóże kremlowskiego wzgórza z dzielnicą Zamoskworieczje, gdzie mieszkał. Zarejestrowała to kamera, ale znajdowała się na tyle daleko, że obraz jest nieczytelny i zapewne nie pozwoli zidentyfikować sprawców. Widać, jak z Niemcowem i towarzyszącą mu kobietą w pewnym momencie zrównała się jadąca powoli ciężarówka, która zasłoniła idących od strony jezdni. Po chwili zza ciężarówki ktoś wyskoczył i wsiadł do auta, które podjechało z tyłu. Obok tych okoliczności – wskazujących, że zabójstwo zaplanowano i przeprowadzono z niezwykłą precyzją – pozostaje mnóstwo znaków zapytania.

Środowiska opozycyjne, wcześniej szykujące na 1 marca marsz „Wiosna” przeciw polityce władz, zmieniły formę manifestacji – na marsz żałobny ku pamięci Niemcowa. Mer zezwolił na przeniesienie go z peryferii do centrum (plany zmieniono też po drugiej stronie: w związku z „Wiosną” telewizja NTW planowała emisję filmu „Anatomia protestu 3”, mającego skompromitować Niemcowa – po zamachu film wycofano z programu).
Na marsz pamięci przyszło 50 tys. ludzi. To dużo i mało. Dużo, bo tak licznego marszu opozycji nie było w Moskwie od dawna. Mało, bo w 12-milionowym mieście ogromna większość mieszkańców nie uznała tego zabójstwa za powód, by wyjść z domu. Może ze strachu, może z obojętności.

A że dziś celem władz Rosji jest niedopuszczenie do zorganizowania w Moskwie Majdanu, na wzór tego kijowskiego (wszak kryzys odczuwalny jest coraz bardziej), zatem w przeddzień marszu serwilistyczni komentatorzy wyrażali obawy, że za amerykańskie pieniądze w Moskwie staną barykady i poleje się krew. Propagowano też wersję, że zabójstwo Niemcowa to prowokacja opozycji, aby „tą sakralną ofiarą” przyciągnąć ludzi i sprowokować zamieszki.

Zresztą już kilka tygodni temu powołano ruch Antymajdan, na którego czele stanęli prokremlowscy aktywiści. Mają oni pilnować, by nie doszło do kolorowej rewolucji – również stosując przemoc. Przed tygodniem defilowali ulicami Moskwy, sławiąc Putina i grożąc „piątej kolumnie”. W tym osobiście Niemcowowi, którego okrzyknięto „organizatorem Majdanu”.

W istocie, Niemcow od początku wspierał wolnościowe dążenia Ukrainy. Pojechał na pierwszy Majdan w 2004 r., a po zwycięstwie Pomarańczowej Rewolucji doradzał prezydentowi Juszczence. Od roku ostro przeciwstawiał się polityce przemocy uprawianej przez Putina na Ukrainie: aneksji Krymu, agresji w Donbasie. „Gdybym został prezydentem, oddałbym Krym Ukrainie” – mówił.

Od lat był jednym z głównych działaczy opozycji antyputinowskiej. Pojawił się na scenie politycznej w latach 90. – najpierw jako gubernator obwodu niżnonowogrodzkiego. Dostrzeżony przez prezydenta Jelcyna i zaproszony do grupy „młodych reformatorów”, został wicepremierem. Po objęciu urzędu prezydenta przez Putina początkowo go popierał, ale w 2004 r. przeszedł do opozycji i krytykował go za autorytaryzm i tworzenie systemu kleptokracji, wspieranego przez służby specjalne.

Kilka lat temu Niemcow opracował raporty dotyczące nieudolnych rządów Putina; badał korupcję, piętnował niekompetencję urzędników i współpracowników prezydenta, ich bogacenie się. Organizował też akcje ulicznego protestu. Wielokrotnie aresztowany, domagał się uczciwych wyborów. Teraz szykował raport o udziale Rosjan w wojnie w Donbasie. Należał do ścisłego kierownictwa ruchu Solidarność i partii Parnas.

Putin, który po jego śmierci wystosował kondolencje do rodziny zabitego, w 2010 r. wyrażał się o Niemcowie z pogardą – insynuując, że w latach 90. dokonał on milionowych przekrętów i znów rwie się „do żłobu”. Niemcow złożył pozew o zniesławienie, ale przegrał. Rosyjski sąd jest najsprawiedliwszy na świecie.

Wśród kilku wersji zabójstwa, które rozpatrują teraz Komitet Śledczy, Kreml i kremlowskie media, zwraca uwagę wersja „obyczajowa”: sugeruje, że Niemcowa zabiła osoba związana z towarzyszącą mu na moście kobietą – ukraińską modelką, z którą łączył go romans. Wątek „zazdrosnego kochanka” zaraz rozpropagowały usłużne tabloidy oraz tysiące tweetów i wpisów w mediach społecznościowych. Czy po to, by odwrócić uwagę od prawdziwych motywów zbrodni?

Kremlowskie gadające głowy nie ustają w powtarzaniu, w porze największej oglądalności, że śmierć Niemcowa to „robota Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, która stała się organizacją przestępczą”. Albo że to „spisek Zachodu, obliczony na podburzenie ludzi do powstania”, „prowokacja”, „walka o władzę w opozycji” itd., itp.
Żadna z tych wersji nie wytrzymuje krytyki. Opozycja wskazuje, że to próba zastraszenia inaczej myślących, klasyczny mord polityczny na zlecenie. Tylko czyje? Czy kiedyś się dowiemy? Śledztwa w sprawie politycznych zabójstw w Rosji Putina grzęzną. Nawet jeśli udaje się złapać bezpośrednich sprawców, zleceniodawcy pozostają w cieniu. Kreml zawsze obiecuje wyjaśnienie zbrodni i ukaranie sprawców, ale lata mijają i śmierć przeciwników politycznych pozostaje niewyjaśniona. Niemcow spocznie na cmentarzu Trojekurowskim – tam, gdzie w 2006 r. pochowano Annę Politkowską, także ofiarę mordu na zlecenie.

Do zamordowania Niemcowa doszło w gęstniejącej atmosferze nienawiści, w quasi-patriotycznym amoku #Krymnasz, uwielbienia dla wodza i pogardy dla przeciwników. Nic nie wskazuje, by to miało się skończyć. Przeciwnie: chodzi o to, by upokorzyć i złamać przeciwników. Wszelkimi sposobami. Podobna motywacja przyświeca Kremlowi w sprawie ukraińskiej pilotki Nadii Sawczenko, przetrzymywanej od lata zeszłego roku w areszcie w Moskwie pod zarzutem spowodowania śmierci rosyjskich dziennikarzy. Sawczenko twierdzi, że została nielegalnie wywieziona z Ukrainy i niesłusznie oskarżona. Od 80 dni niezłomnie prowadzi głodówkę protestacyjną. Rzuciła wyzwanie Kremlowi – ukraińska Joanna d’Arc.

Po śmierci Niemcowa dziennikarka Ksienia Sobczak napisała, że odpowiedzialność za ten mord „spoczywa na wszystkich »sołowjowach« i »ziejnałowach«, którzy codziennie kłamią i podburzają” – Sołowjow i Ziejnałowa to znani dziennikarze, twórcy telewizyjnych seansów nienawiści, jedni z wielu. Z kolei Rustem Adagamow, dziennikarz żyjący na emigracji w Pradze, napisał, że Niemcow to „pierwsza ofiara Antymajdanu”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 10/2015