Słowacki bohater

Nasi południowi sąsiedzi będą mieć błogosławionego i także narodowego bohatera: 27 lutego papież podpisał dekret o męczeństwie salezjanina Titusa Zemana.
Czyta się kilka minut

To pierwszy słowacki rzymskokatolicki sługa boży z czasu komunizmu. Urodził się w 1915 r., święcenia przyjął w 1940 r. Chwila próby przyszła, gdy władzę w Czechosłowacji przejęli komuniści i Kościół katolicki był bezlitośnie zwalczany. Ks. Zeman pomagał przedostać się za granicę młodym ludziom, którzy chcieli przyjąć święcenia, co w kraju było niemożliwe. W 1950 r. zorganizował dwie wyprawy przez zieloną granicę, przez Austrię aż do Włoch. Za trzecim razem, w 1951 r., wpadli: wraz ze swą grupą (był w niej też inny heroiczny ksiądz, Anton Srholec) Zeman został aresztowany, oskarżony o szpiegostwo i skazany na 25 lat. Karę odbywał w katorżniczych kopalniach uranu. Zwolniony po 13 latach, był już bardzo chory. Wkrótce zmarł, w wieku 54 lat. Do końca potajemnie odprawiał msze. „Nawet gdybym stracił życie, ale choć jeden z tych, którym pomagałem, został księdzem zamiast mnie, to nie poszłoby to na marne” – mówił. Tych uratowanych powołań było 21. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 11/2017