Reklama

Skandal na Kanoniczej w Krakowie

Skandal na Kanoniczej w Krakowie

10.02.2020
Czyta się kilka minut
Pani Monika opisuje, jak w wieku 15 lat stała się ofiarą bp. Jana Szkodonia, jak była przez niego wykorzystywana seksualnie aż do pójścia na studia i manipulowana także po ich zakończeniu, i jakie szkody z tego powodu poniosła w życiu. Reportaż Marcina Wójcika „Zły dotyk biskupa z Krakowa” opublikowany w „Gazecie Wyborczej” jest porażający.
Ulica Kanonicza w Krakowie / FOT. ALBIN MARCINIAK / EAST NEWS
S

Sprawa najpierw trafiła do prokuratury, która jednak umorzyła postępowanie z powodu przedawnienia. Ale w uzasadnieniu zaznaczono, że „zgromadzony dotychczas materiał dowodowy wskazuje na wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu objętego dochodzeniem”. Pani Monika wniosła sprawę też do nuncjatury i w tej chwili toczy się postępowanie wyjaśniające prowadzone przez watykańską Kongregację Nauki Wiary.

W reakcji na zarzuty o wielokrotne i wieloletnie molestowanie seksualne bp Szkodoń w oświadczeniu na stronie internetowej Archidiecezji Krakowskiej napisał: „Stanowczo oświadczam, że przedstawione mi oskarżenia są nieprawdą oraz że godzą w moje dobre imię, którego zamierzam bronić”. Choć nikt nie był świadkiem tego, co działo się w biskupim apartamencie, rodzina pani Moniki uważająca do niedawna jeszcze biskupa za „przyjaciela domu” potwierdza, że łączyła go z ich córką „wyjątkowa” więź. Bp Szkodoń zapewnia, że zależy mu na „szybkim poznaniu pełnej prawdy”, ale uważa, że padł ofiarą zemsty Moniki i jej ojca, którzy obwiniają go o rozpad jej małżeństwa.

Przyjęta przez niego linia obrony ma jednak słabe punkty. Z drugiej strony ani w słowach i postawie domniemanej ofiary, ani jej najbliższego otoczenia nie widać wrogości do Kościoła czy szukania osobistego rewanżu, poza domaganiem się sprawiedliwości. Na razie jedno jest pewne: mylił się abp Marek Jędraszewski oceniając całą sprawę jako „absolutnie niepewną”. Dziś, gdy znamy uzasadnienie prokuratury, widać, jak błędna jest to ocena.


CZYTAJ WIĘCEJ

KOŚCIÓŁ A PEDOFILIA: ZOBACZ SERWIS SPECJALNY "TP" >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Jezuita, teolog, psychoterapeuta, publicysta, doktor psychologii. Prorektor Akademii „Ignatianum” w Krakowie, gdzie jest także adiunktem w Instytucie Psychologii. Członek redakcji „...

Dodaj komentarz

Uwaga! Przypominamy o ciszy wyborczej. Trwa ona od północy z 10 na 11 lipca do momentu zakończenia głosowania w wyborach prezydenckich 12 lipca. W tym czasie nie wolno prowadzić agitacji wyborczej, również w internecie. Za złamanie zakazu agitacji grozi kara grzywny.

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Nie wypowiadam się o sprawie, o której wiem tyle, ile napisał tu ks. Prusak, czyli nic, ale Bogu dziękuję, że nigdy w życiu nie byłem dla nikogo tzw. przyjacielem domu. Czyli kimś, kto w cudzym domu bywa częściej niż zwyczajni przyjaciele, wchodzi w role zastrzeżone dla bliskich krewnych i staje się doradcą, rozjemcą lub powiernikiem w rodzinnych sprawach. Zajęcie wysokiego ryzyka, właśnie ze względu na niemożliwe do zmniejszenia "wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa" w ocenie prokuratora.

"Pani Monika opisuje, jak w wieku 15 lat stała się ofiarą bp. Jana Szkodonia, jak była przez niego wykorzystywana seksualnie aż do pójścia na studia i manipulowana także po ich zakończeniu" Aha, i przez ten czas nie potrafiła iść z tym faktem na policję? No ciekawe

Nie potrafiła bo takie rzeczy są spychane głęboko do podświadomości.

@Menerka wtorek, 11.02.2020, 10:17. Doświadczenia pomiędzy 15 a 19 rokiem życia (kiedy to zwykle ludzie podejmują studia) raczej nie bywają spychane do podświadomości. Musi być inne wytłumaczenie.

Jak się na czymś nie zna to się nie wypowiada. Bo wychodzą bzdury z tego. I zaczyna się deptanie ofiary.

@Melchior w wtorek, 11.02.2020, 13:07. Wolno spytać, do czego to się odnosi? Kto się nie zna i kto depcze ofiarę? Może ks. Prusak albo ktoś inny, ale znalazło się toto pod moim komentarzem i może wyglądać jak reakcja na niego. Forum TP w obecnym kształcie nie jest pod tym względem zbyt czytelne, więc dobrze byłoby zaczynać od odniesienia do komentarza, na który się odpowiada.

Jeśli Szanowny się poczuwa. ja nie neguję.

Biskup Wesolowski mial 67 lat jak mu sie nagle „zmarlo”. W 2013 r. wyszlo na jaw, ze zmuszal nieletnich do czynow seksualnych, a jego komputer zawieral ogromne ilosci materialow z pornografia dziecieca. Z jego smiercia jak widac problem pedofilii w KK nie zniknal. Nadal ida w zaparte obwiniajac nieletnich za swoje przestepstwa. Dziwie sie tylko wiernym, ze tak zaciekle bronia hipokryzji hierarchow koscielnych.

@Stanislawa Perski w wtorek, 11.02.2020, 07:36. "Zmarło" w cudzysłowie sugeruje, że nie zmarło mu się w zwykłym sensie tego wyrażenia. Został zamordowany, czy żyje? Jeśli to drugie, to czy bliżej mu do Presleya, czy Kulczyka? Podziel się najnowszą teorią spiskową, Stanisławo. No i wyjaw, jaki twoim zdaniem materialny związek istnieje pomiędzy obiema sprawami. Myślisz, że komputer W. można włączyć do owego materiału dowodowego przeciwko Sz.?

oznacza, że zmarł bezkarnie? Nie uważa Szanowny Pan? Pozdrawiam.

To wlasnie mialam na mysli szanowny zwyjatkiemprzec... - bezkarnie !! Co oczywiscie bylo bardzo na reke hierarchom KK. Nie uwaza pan/pani ?

Contra principia negantem non est disputandum. I to by było na tyle.

The important thing is not to stop questioning.

Gdy czytam komentarze pod felietonami i zawsze gdzieś tam tli się nadzieja, że ktoś napisze coś co mnie jakoś natchnie, pozwoli lepiej zrozumieć. Rzeczywiście zdarzają się przypadki gdy ktoś rzuci czymś błyskotliwym, ale generalnie podobnie jak moje komentarze, to zwykłe paplanie, bardziej pisane dla zabicia czasu rozrywki, niż z potrzeby naprawy świata, nawet łacina tego nie zmienia. Co do tekstu, to autor skoro musiał, a nic do napisania nie miał, powinien napisać o czymś mniej kontrowersyjnym. Idzie wiosna, niech pisze o porządkach w ogrodzie. Przyglądałem się mojemu trawnikowi, kosiarki czas szykować i tam takie rzeczy niech opisuje. Bo i cóż tu opisywać skoro obwinionemu najbardziej zależy na szybkim poznaniu prawdy. Skoro prawdy nie zna on sam to nasuwa się pytanie, na jakiej podstawie oświadcza, że te wszystkie stawiane mu zarzuty są nieprawdziwe. Logika do pewnego stopnia pokrętna, ale zakładając, że coś z głową biskupa jest nie tak, to może mieć sens. Fakty są mianowicie takie, że coś tam było, ale najbardziej kompetentna osoba do ich wyłuszczenia, pragnie jak najszybciej się z nimi zapoznać. Liczy na pamięć tej młodej damy, jednak pod warunkiem, że przyzna iż kłamie i się mści. Kierowanie się taka logiką chyba jednak kwalifikuje człowieka do podjęcia konsultacji u specjalisty.

@oportunista w wtorek, 11.02.2020, 20:03. Oportunisto, nie będę sobie już zadawał trudu polemiki, ale jako ofiara ks. Prusaka zasługujesz na pewne sprostowanie. Bp. Szkodoń użył słowa "prawda" dokładnie raz w swoim oświadczeniu: "Ponieważ przedmiotem postępowań ma być w pierwszej kolejności ustalenie prawdy w zakresie oskarżeń mnie dotyczących, nie mogę udzielać żadnych informacji w tej sprawie. Stanowczo oświadczam, że przedstawione mi oskarżenia są nieprawdą oraz że godzą w moje dobre imię, którego zamierzam bronić". Natomiast słowa "Ufamy w pełni procedurom wszczętym przez Kongregację Nauki Wiary i ͇o͇c͇z͇e͇k͇u͇j͇e͇m͇y͇ ͇s͇z͇y͇b͇k͇i͇e͇g͇o͇ ͇p͇o͇z͇n͇a͇n͇i͇a͇ ͇p͇r͇a͇w͇d͇y͇ w duchu nauczania papieża Franciszka" wypowiedział ks. Łukasz Michalczewski, dyrektor biura prasowego Archidiecezji Krakowskiej, w rozmowie z Gościem Niedzielnym. Pełne teksty znajdziesz w sekundę, jeśli chcesz sprawdzić sam. Wiem, zepsułem ci koncept, na którym zbudowałeś swój komentarz, ale mam nadzieję, że nie będziesz mi tego miał za złe. Ciekawe, czy ks. Prusak zdobędzie się na przeprosiny - nie w stosunku do biskupa, ale przynajmniej tych czytelników, którzy jeszcze oczekują od mediów elementarnej rzetelności. Pewnie przemilczy albo w najlepszym wypadku cichcem zmieni jedno zdanie, ale to już nie moje zmartwienie.

Uuuuuuuuu..... Ale wtopa, w takim razie się przytrafiła ks. Prusakowi. Shame on him. Ale wtopa.. Ps. Dobrze że jesteś czujny jak ważka, jak to się zwykło mówić, bo prawdę mówiąc rozumowałem jak oportunista i już bp. prawie skazałem w myślach za tą pokrętną chęć poznania "prawdy" o sobie samym. A tu proszę.. Nadal domniemanie niewinności obowiązuje... (o ile pamiętam to art. 52 Konstytucji (Konstytucji) :)

@Vespa mandarinia w wtorek, 11.02.2020, 23:28. Dobrze, że czujny był Oportunista, bo ja na te "zapewnienia biskupa" (mam nadzieję, że większość na tym forum wie, do czego służy cudzysłów) nie zwróciłem uwagi. Jakiś uparciuch mógłby bronić i tego, twierdząc, że chodzi o mogącą interesować oskarżonego prawdę na temat motywów oskarżycieli. Ale oczywiście sprawa jest nieaktualna, skoro bronić nie ma potrzeby. Jeśli zadałem sobie trud wykonania dwóch ruchów - przeciągnięcia myszką po tym "cytacie" i wyguglowania rzekomo biskupiej frazy, co natychmiast ujawniło fałszerstwo - to tylko dlatego, że cały artykulik wygląda bardzo nieprofesjonalnie. Tytuł jak z Pudelka, jakieś drugorzędne w takich sprawach fakty (?) i triumfalne obwieszczenie światu, że prokuratura jakby potwierdziła zarzuty, chociaż nie może nic z nimi zrobić. Wyjaśniam kretynkom (kretynom też), że ewentualne obcowanie płciowe księdza z osobą powyżej lat piętnastu, jakkolwiek nieobyczajne i grzeszne, nie jest pedofilią ani w ogóle przestępstwem, chyba że spełnione zostałyby przesłanki Art. 199. (Seksualne nadużycie stosunku zależności lub krytycznego położenia), a że każda relacja nastolatki z księdzem wykraczająca poza "niech będzie pochwalony" przy przypadkowym spotkaniu jest niesymetryczna i nietypowa, to zachodzi oczywiste prawdopodobieństwo, że kryje się za tym coś podpadającego pod paragraf. Trudno na tej podstawie wysnuć wniosek na temat niewinności lub winy biskupa. A jeśli był winny, to czy rzeczywiście kryminalnie, czy to po prostu nieudana wersja "Ptaków ciernistych krzewów". O istnieniu bpa Szkodonia dowiedziałem się z tego artykułu i nie czuję się zmuszony żadnych wniosków wyciągać - jak muszą ci, którzy go znają i szanują lub szanowali. Ale manipulowany być nie lubię, bo to dla mnie ociera się o molestowanie. Pozdrawiam.

Jesteśmy świadkami jak od 30 lat rozpływa się autorytet, mniejsza o to, czy zasłużony, czy nie, polskiego duchowieństwa i episkopatu. W seminarium duchownym, w którym 30 lat temu było 500 kleryków, dzisiaj jest ich 50. Pedofilska afera goni pedofilską aferę. Nie ustają próby umniejszania i tuszowania haniebnych czynów osób poduchownych.

Nyczem: to jest ostatni człowiek, którego bym posądził o takie czyny. Ale zważcie Państwo: kardynał nie mówi: moim zdaniem ks. biskup Szkodoń jest niewinny. I to jest właściwe podejście, które zalecałbym szanownym dyskutantom na tym forum. A tym, którzy nie dają wiary p. Monice, bo miała tyle czasu, przypomnę, że procesy celebrytów amerykańskich o molestowanie podwładnych kończą się skazaniem, choć ofiary wiele lat milczały. Nie mówiąc o naszym teatrze Bagatela.

O sakralna obłudo! O eklezjalna hipokryzjo! Od maja 2019 roku usiłowali zamieść pod dywan. Nie udało się bo wyszła publikacja GW. Swego czasu b.premier rządu australijskiego Julia Gillard przez takie opory zapowiadała, że nie będą tolerować zasłaniania się tajemnicą konfesjonału. Przesłanie do biskupów było jasne: "Wyznacie prawdę albo musicie się liczyć z wyrokiem sześcioletniego więzienia". Czyli pójdziecie do pierdla razem z waszymi wielebnymi pedofilami. A gdyby takie oświadczenie pod adresem panów w Episkopacie złożyła w swoim czasie nasza świątobliwa Beata S. z bożej łaski premierka? Czy po niej nieco mniej świętobliwy Mateusz M. z bożej i Jarosława łaski premier?

Co by było, gdyby była premier Beata Szydło była byłą premier Julią Gillard? Pozdrowienia dla mieszkańców Stumilowego (Stuwiekowego) Lasu. Mam nadzieję, że nie ma problemów z zapasem miodku.

Pierwszą cnotą prawego człowieka jest pogarda dla religii, … Umberto Eco - Wyspa dnia poprzedniego Czy wolno przypuszczać, że wśród niektórych autorów i wielu czytelników TP powyższy pogląd zdaje się być na czasie? A przecież niema religii bez kapłanów. Zresztą niszczenie religii zawsze zaczynało się od nagonki na nich, czasem uzasadnionej, choć znacznie częściej nie. Tak było kiedyś tam we Francji i Rosji, później w Niemczech a całkiem ostatnio w Irlandii. Cel zawsze ten sam. Zniszczyć Kościół, jest cnotą ludzi prawych! Wierzę, że przez nieporozumienie (?),w wyżej przypomniane zjawisko, wpisuje się tekst ks. dr Prusaka pt. Skandal na Kanoniczej w Krakowie. Można przypuszczać, że autor pisząc nie pamiętał kim, przede wszystkim, jest. No właśnie, czy bardziej Kapłanem - spowiednikiem i terapeutą, skłonnym do milczenia, czy bardziej dziennikarzem - głosicielem nadzwyczajnych zdarzeń? Po głównym tekście w GW, i przyczynkowych w TP, oraz ocenie prokuratury, co może się jeszcze wydarzyć? Co do prokuratury to taki ich zawód by oskarżać, a i tam bywają różne naciski. Dla czytelników niema już oskarżonego o jakichś tam inicjałach. Jest winny!!! Każdy zna imię nazwisko a nawet adres. Po takim wstępie watykańska komisja nic już do powiedzenia mieć nie może. Winę zasugerowały media a wyrok wydała ulica. Niczego nie sugeruję, o niczym nie rozstrzygam, stawiam tylko pytanie: kto uwierzy w werdykt ludzi z Watykanu, inny niż ten, który wydała ulica? Kogo ks. Prusak i TP mógłby dziś przekonać, że jednak było inaczej? Metropolita, mówiąc o niepewności, przypominał o należnym każdemu domniemaniu niewinności do chwili ogłoszenia wyroku natomiast autor, bez względu na to co się okaże, a priori uznał, że arcybiskup się myli (sic!). Z poważaniem Józef Kisielnicki
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]