Set, syn Adama

Wszyscy jesteśmy potomkami Seta. Wiemy jednak o nim bardzo mało.
Czyta się kilka minut

Nawet autorzy midraszy, którzy zwykle spieszyli, by wkroczyć w każdą szczelinę biblijnych opowieści, nie mają o nim nic do powiedzenia. Urodził się na wiele lat po śmierci Abla i otrzymał imię wskazujące na to, że zajął jego miejsce.

Adam, po długiej żałobie, mając 130 lat, rozweselił się, poznał znowu Ewę, a ta poczęła. Z Seta zrodziło się ośmiu potomków i każdy z nich żył po kilkaset lat. Otrzymywali imiona niemal identyczne jak potomkowie Kaina. Różniło ich jedno. Kiedy urodził się Setowi syn Enosz, zaczęto wzywać imienia pańskiego. Nie wiemy, co to znaczy. Niektórzy wtajemniczeni powiadali, że Set zdobył nauki sekretne i od niego zaczyna się trwający po dziś dzień nurt mistyczny. Jeszcze inni dodają, że słowa o wzywaniu imienia pańskiego łączą się ze skromnym życiem. Wiemy, że nikt z potomków Seta nie wsławił się budową miasta, odkryciami geograficznymi, grą na instrumentach. Żaden nie był wielkim wojownikiem. Zresztą czasy przedpotopowe są nazbyt skromnie opisane, by mieć o nich jakieś bliższe pojęcie. Najgorsze było seksualne rozpasanie, ale nie wiemy, czy mieli z tym coś wspólnego synowie i córki Seta.

Wyjątkowe miejsce w dziesiątym pokoleniu od czasów Adama i dziewiątym po Secie zajął Noe. Liczba dziesięć nie jest przypadkowa. Chodzi o niewypowiadalne imię Boga. Bywa ono nieszczęśliwie tłumaczone na Jahwe. Zapomnijmy o tym okropnym słowie, które wywodzi się od tetragramatonu! Pierwszą literą Imienia jest jud, a ma ono wartość liczbową dziesięć. Wynika z tego, o czym uczył mnie przed laty pewien młody wówczas rabin ze Słowenii, że w historię biblijnych praojców wpisuje się owo imię.

Set jest naszym przodkiem i z niego miała się po potopie narodzić nowa ludzkość. Potrzebny był ktoś, kto mógł się podjąć misji odbudowy świata. Jak wiemy, Bóg w swoim rozczarowaniu ludzkością ukarał nie tylko nasz gatunek, ale całą naturę. Ona też – choć nie wiemy dlaczego – była obarczona winą za zło ludzkie. Utonęły tysiącami wiewiórki, sarny, bawoły, orły oraz zaskrońce. Niektórzy powiadają, że zmienił się klimat. Ludzie w czasach przedpotopowych żyli w całkiem przyjemnym otoczeniu i mieli dość zieleniny do jedzenia. Po potopie zmieniły się pory roku, a na pewno nasze nawyki kulinarne. Przestaliśmy być wegetarianami. Zmienił się na gorsze, na bardziej władczy, nasz stosunek do natury. Skutki widzimy na co dzień. Wygnani zostaliśmy na zawsze z porajskiego ładu. Wielki musiał być gniew i obrzydzenie Boga. A Jego gniewu Tora nakazuje nam bać się stale. Nigdy nie wiemy, kiedy i za co na nas spadnie cierpienie i wtedy tylko pozostaje nam szeptać: Boże, nie każ nam tyle cierpieć, ile potrafimy wytrzymać. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 22/2020