Serbia: długa droga do państwa prawa

Czyta się kilka minut

W' październiku 2000 r., w dniach belgradzkiej „aksamitnej rewolucji”, serbscy demokraci stanęli przed tym samym dylematem, co o dekadę wcześniej opozycjoniści środkowoeuropejscy: jak doprowadzić bez rozlewu krwi do przemiany politycznej, dostępnej, wydawałoby się, na wyciągnięcie ręki? Jak zneutralizować struktury „siłowe” komunistycznej dyktatury, i jaką cenę można za to zapłacić? Jeden z liderów opozycji, 48-letni wówczas Zoran Djindjić, należał do tych, co wzięli na siebie ciężar „diabelskiego paktu”, obiecując bezkarność dowódcom wojska i służb specjalnych, którzy w październiku 2000 r. zachowali neutralność. Djindjić miał nadzieję, że usuną się oni dobrowolnie w cień, a Serbia stanie się państwem przejrzystym i praworządnym. Byli dowódcy nie chcieli jednak rezygnować ze swych wpływów. Serbska mafia, rozrośnięta za dyktatury Miloszevicia, przez ostatnie dwa lata funkcjonowała niemal bezkarnie, odwołując się do „długu wdzięczności” z roku 2000 albo do solidarności dawnych towarzyszy z bałkańskich frontów, którzy zostali w szeregach specsłużb i policji.

W miniony czwartek premier Djindjić, który zdecydował się na sanację państwa i zerwanie dawnych zależności, zginął w zamachu (zleceniodawcą miał być Miroslav Luković „Legija”, jeden z eksdowódców). Tragedia Serbii raz jeszcze ukazuje, jak trudne, kosztowne i niebezpieczne bywa rzeczywiste uzdrowienie państw postkomunistycznych, wyzwolenie ich z sieci dawnych powiązań i uzależnień - i jak bardzo jest to potrzebne. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2003