Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Sąsiedztwo w ogniu

Sąsiedztwo w ogniu

02.10.2015
Czyta się kilka minut
Europa ma ambicje bycia globalnym graczem. Jednak nie osiągnie tego bez wspólnej, solidarnej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa.
P

Pokój bowiem wymaga siły, a tej nasz kontynent nie ma. Warto przypomnieć, że korzenie europejskiego projektu są pokojowe, to pokój był pierwotną misją Wspólnot Europejskich. Ale – zdaje się – zapomnieliśmy o tym, skupiając się na administrowaniu dobrobytem. Polska przed ćwierćwieczem – tak jak dziś Ukraina – nie szukała w Europie pieniędzy, ale pokoju i wartości.
Aktualnie jednak europejskie sąsiedztwo stanęło w ogniu, a ostatnie lata to czas postępującej erozji siły w Unii Europejskiej. Destabilizacja na Bliskim Wschodzie, rozkład Syrii i Libii oraz konflikt na Ukrainie przyszły w najgorszym dla nas momencie, gdy Unia była skoncentrowana na swoich wewnętrznych sprawach. Jak więc możemy być globalnym graczem, skoro nie potrafimy zatroszczyć się o najbliższe sąsiedztwo? Nie możemy się odgrodzić od pożogi na Ukrainie i w północnej Afryce. Źródłem tej pożogi jest wojna, a Unia Europejska pozostaje w tej sytuacji reaktywna, jej działania są niewystarczające.
Kryzys migracyjny pochłania naszą uwagę, jest tragedią, ale nie możemy zapominać, że istotniejszy jest kryzys na Ukrainie. Jest zagrożeniem egzystencjalnym. Rosja podważyła zasady powojennego porządku, wystąpiła przeciwko nienaruszalności granic suwerennego państwa, a w Europie nadal brak chęci rozmowy i uznania powagi sytuacji za naszymi wschodnimi granicami. Występuje za to asymetria w postrzeganiu zagrożeń i niedocenienie zagrożenia ze strony Rosji. Niektórzy chcą nawet zapraszać ją jako partnera do rozmów o rozwiązaniu problemu, który sama stworzyła. To przypomina zapraszanie lisa do kurnika!
Zamiast snucia wizji bycia globalnym graczem musimy uporządkować nasze sąsiedztwo. Musimy prowadzić suwerenną politykę, by nie dać się w sprawach związanych z bezpieczeństwem, także energetycznym, szantażować Rosji. To właśnie solidarność energetyczna jest pierwszym testem dla Europy, gdyż stanowi przejaw solidarności geopolitycznej. Ta jednak jest zagrożona przez budowę gazociągu Nord Stream II, będącą dowodem nielojalności europejskiego biznesu. W zakresie bezpieczeństwa militarnego zaś Europa pozostaje pasażerem na gapę, który, nie będąc w stanie samodzielnie się obronić, żeruje na wojskowym potencjale USA. Dlatego potrzeba inwestycji w bezpieczeństwo. Nadal brak wspólnej armii, Europa Wschodnia jest odsłonięta, gdyż brak zgody na relokację baz NATO, brak także planów ewentualnościowych na wypadek agresji. Tymczasem Rosja wysyła wojska do Syrii, przez Kanał Sueski zmierza tam flota chińska. Jakby tego było mało, Ameryka Obamy ucieka na Pacyfik, a państwa BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny oraz Republika Południowej Afryki) kontestują porządek międzynarodowy z ONZ na czele. Na świecie zapanowała zdezorganizowana wielobiegunowość.
Co należy robić? Europa, mimo że słaba, podzielona i nieporadna, wymaga poparcia, a nie dystansowania się od idei integracji. Potrzebujemy strategii długofalowego działania. Koniec z niedocenianiem i niedoinwestowaniem polityki zagranicznej, koniec z jej krótkowzrocznością. Musimy także wypracować doktrynę na kształt odstraszania i powstrzymywania (deterrence i containment), bowiem fałszywy pacyfizm stanowi zagrożenie. Koniecznym warunkiem powodzenia jest jednak solidarność, a ta nie może być selektywna. Europa nie może sobie pozwolić na wybiórczą solidarność, według której przyjmuje uchodźców z Syrii, ale z Ukrainy już nie; według której bezpieczeństwo jest ważne, ale finansowanie obrony nie; zgodnie z którą bezpieczeństwo energetyczne zasługuje na uwagę, ale nie ma zgody na wspólne zakupy gazu. ©

JACEK SARYUSZ-WOLSKI jest posłem do PE, wiceprzewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]