Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Zajęcia praktyczne z solidarności

Zajęcia praktyczne z solidarności

30.09.2016
Czyta się kilka minut
Europa niczym baśniowa śpiąca królewna przebudziła się z długoletniego snu. Nie obudził jej jednak pocałunek pięknego księcia, ale dochodzące zza murów obronnych jej zamku odgłosy wystrzałów i huk walących się budynków.
Uczestnicy Konferencji Fot. Antoni Witwicki
C

Co po przebudzeniu zrobiła Europa? Wstała z wygodnego posłania, nasłuchiwała przez chwilę i – choć bardzo bolała ją głowa – uznała, że trzeba działać. Taki oto obraz wyłonił się z dyskusji podczas XVI Międzynarodowej Konferencji pt. „Rola Kościoła katolickiego w procesie integracji europejskiej”, która odbyła się w dniach 21-22 września w podkrakowskich Tomaszowicach. Tegoroczne obrady dotyczyły europejskiej solidarności. Nie tylko w deklaracjach, lecz przede wszystkim w działaniu.

Świadczył o tym nie tylko wybór tematów – debaty dotyczyły europejskiej solidarności w obszarach polityk: bezpieczeństwa, energetycznej i klimatycznej, wobec problemu migrantów i azylantów oraz solidarności między Kościołami i wspólnotami religijnymi. Gestem solidarności było także zaproszenie do dyskusji licznych gości spoza Unii Europejskiej: z Ukrainy i Gruzji.
Po słowach powitania ze strony organizatorów uczestnicy konferencji udali się na toczące się równolegle prace w trzech grupach roboczych.

Duchy zimnej wojny

Debata w pierwszej z grup, do której wystąpienie wprowadzające wygłosiła zastępczyni przewodniczącego Fundacji Konrada Adenauera Hildigund Neubert, dotyczyła solidarności w polityce bezpieczeństwa. Jej pracom przewodził Marek Sarjusz-Wolski, redaktor naczelny niezależnego magazynu strategicznego „Para Bellum”. Uczestniczyli w niej gen. Mieczysław Bieniek, Giorgi Gobronidze z Uniwersytetu Pedagogicznego Sulkhan-Saba Orbeliani w Tbilisi oraz ks. Lubomir Jaworski, kapelan Greckokatolickiego Departamentu Polowego Sił Zbrojnych Republiki Ukrainy.

Dyskusja została przez prowadzącego Marka Sarjusza-Wolskiego podzielona na dwie części. Pierwsza z nich dotyczyła siły militarnej Unii Europejskiej i NATO. Wszyscy uczestnicy zgodzili się, że poza zagrożeniami ze strony terroryzmu, ataków w cyberprzestrzeni czy działań hybrydowych i asymetrycznych, największe niebezpieczeństwo dla członków tych organizacji stanowi obecnie brak solidarności. Owszem, UE i NATO skonstruowały architekturę instytucji i możliwości działania, w ramach których ma miejsce bliska współpraca. Jednak by móc dać odpór zagrożeniom, jakie niesie współczesny świat, trzeba tę architekturę wypełnić treścią. Ta treść to wola polityczna.

Przysłuchując się dyskusji, można było odnieść wrażenie, że zimnowojenna koncepcja odstraszania przeżywa swój renesans. Uczestnicy podkreślali odstraszający walor manifestowania jednolitej, solidarnej i nieprzejednanej postawy przez członków Unii Europejskiej, zwłaszcza wobec rosyjskich działań dążących do podziałów wewnątrz UE i NATO. Gen. Mieczysław Bieniek przypomniał zaś, że nad Europę wrócił duch odstraszania nuklearnego, kiedy w 2014 r. Rosja ogłosiła nową strategię wojskową, zgodnie z którą zastrzega sobie możliwość użycia taktycznej broni jądrowej.

W kontekście Ukrainy sformułowana została obawa, że Rosja może nie poprzestać na aneksji Krymu. Jego utrzymanie bowiem kosztuje krocie, między innymi dlatego, że Rosja nie ma dostępu do półwyspu drogą lądową. Tę może uzyskać, zajmując należące do Ukrainy terytorium samozwańczych republik Donieckiej i Ługańskiej. Także na prozachodnie ambicje Gruzji Rosja reaguje, stosując podstępną politykę podkopującą szanse Gruzji na członkostwo w NATO: jednym z wymogów stawianych kandydatom na członków sojuszu jest integralność terytorialna. Warunku tego Gruzja nie spełnia przez nieuregulowany status Abchazji i Osetii Południowej – terytoriów będących przedmiotem konfliktu z Rosją.

Dezintegracja

Druga część debaty o solidarności w polityce bezpieczeństwa dotyczyła wojny toczącej się na terytorium Europy. Zamachy terrorystyczne zjednoczyły Europę nie tylko na portalach społecznościowych. Po zamachu w Paryżu w listopadzie 2015 r. Francja po raz pierwszy powołała się na zapisy traktatu lizbońskiego, mówiące o solidarności we wspólnej polityce bezpieczeństwa i obrony. Marek Sarjusz-Wolski wprowadził uczestników do dyskusji, cytując francuskiego socjologa Michela Wiewiórkę, który twierdzi, że to radykalizacja wyprzedza islamizację. Dyskutujący zgodzili się co do tego, że przyczyny ataków terrorystycznych w imię radykalnej wersji islamu to przede wszystkim brak integracji dawniej przybyłych imigrantów oraz destabilizacja sytuacji na Bliskim Wschodzie i północy Afryki.

Pesymistycznie w obliczu uznania, że konieczna jest integracja przybywających do Europy imigrantów, zabrzmiała wypowiedź biskupa łomżyńskiego Janusza Stepnowskiego. Przywołał przykład ze swojej diecezji, gdzie od lat mieszkają imigranci z Czeczenii. „Widzę więcej kobiet w muzułmańskich strojach niż w Krakowie czy Warszawie. Ich suknie z roku na rok są coraz dłuższe. Integracja jest zerowa nawet w małych społecznościach na prowincji. To inny świat. Świat paralelny, który nie jest zainteresowany światem, do którego przybył” – mówił bp Stepnowski. „Nie mamy programów integracyjnych” – dodał.

Polska bez solidarności

Nie pierwszy raz w Tomaszowicach rozmawiano o migracji. Teraz jednak – rok po deklaracji kanclerz Angeli Merkel, która zgodziła się na przyjęcie przez Niemcy setek tysięcy migrantów i azylantów – dyskusja toczyła się w nowym kontekście. Jej moderator, Marek Orzechowski, mieszkający w Brukseli dziennikarz i publicysta, pytał o sprawy trudne: niechęć imigrantów do integracji ze społeczeństwem przyjmującym, bezpieczeństwo oraz „islamizację” Europy.

Skala kryzysu migracyjnego może onieśmielać – przyznawano zgodnie w Tomaszowicach. „Kiedy obok przechodzi milion osób potrzebujących pomocy, mamy prawo odczuwać bezradność. Ale kiedy dostrzeżemy w nich pojedynczych ludzi, otwierają się możliwości” – mówił José-Luis Bazán. Doradca COMECE ds. Migracji, Azylu i Wolności Religijnej uznał, że w Europie potrzebna jest „inteligentna gościnność” – taka, która prawo do zachowania własnych tradycji religijnych i kulturowych zrównoważy wymaganiami dotyczącymi integracji i przestrzegania lokalnego prawa. Co jest jej warunkiem? Zrozumienie przez Europejczyków własnej przeszłości i tożsamości. Ks. Matthew J. Gardzinski, kierownik Sektora ds. Migrantów Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Migrantów, dodawał: „Trzeba oddzielić wiarę od polityki. Moralny imperatyw przyjmowania i pomocy uchodźcom wypływa z naszej religii”.

Niechęć do uchodźców i migrantów zaczyna się przekładać na niechęć do cudzoziemców i członków wszelkich mniejszości. Niepokojąco zabrzmiały słowa Adama Bodnara, który przyznał, że Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich „średnio raz na trzy dni zajmuje się przypadkami ludzi, których w Polsce pobito dlatego, że byli w jakiś sposób inni”.

Pytanie: jaki jest sposób na przezwyciężenie naszych lęków? Odpowiedź: kontakt bezpośredni. Dla Janiny Ochojskiej nie ma innej przyszłości niż dialog z innymi kulturami. „Pracując w krajach muzułmańskich nie doświadczyłam nigdy żadnego przejawu wrogości – oświadczyła szefowa PAH. – Co było w zamian? Zaciekawienie moim krajem, chęć pokazania mi lokalnej tradycji. To pomogło mi zrozumieć świat bez lęku. To ważne, gdyż nasza postawa bierze się właśnie z lęku, sam zaś lęk – z przekazów informacyjnych. W kwestii imigrantów nie polegałabym na zdaniu prasy” – mówiła Ochojska.

Scenariusz na nowego Bonda

Panel na temat solidarności w polityce energetycznej i klimatycznej poprowadził red. Andrzej Godlewski, a wzięli w nim udział Jacek Saryusz-Wolski – długoletni poseł do PE, wiceprzewodniczący Europejskiej Partii Ludowej, oraz Ołeksij Riabczyn – odpowiedzialny za bezpieczeństwo energetyczne w Komisji ds. Energii, Polityki Nuklearnej i Bezpieczeństwa Atomowego Rady Najwyższej Ukrainy.

Zdaniem Jacka Saryusza-Wolskiego to Rosja gra kluczową rolę w bezpieczeństwie energetycznym Europy. Dla Putina gaz nie jest towarem, tylko geopolityczną bronią. Gdy Unia Europejska podjęła próbę uniezależnienia się od dostaw rosyjskiego gazu przez projekt budowy tzw. Korytarza Południowego (rurociągu z Turkmenistanu przez Azerbejdżan i Turcję), prezydent Azerbejdżanu Alijew szybko dał do zrozumienia, że czuje się fizycznie zagrożony, zaś w nocy z 8 na 9 lutego 2009 r. w Turkmenistanie w powietrze wyleciały instalacje gazowe. UE przyparta do muru pracuje obecnie przede wszystkim nad spójnością własnej polityki energetycznej – przygotowywane jest rozporządzenie dotyczące jawności umów zawieranych z Rosją przez zachodnie koncerny. Zdaniem Saryusza-Wolskiego dla bezpieczeństwa energetycznego Polski najważniejsze w tej chwili jest zwiększenie przepustowości terminalu płynnego gazu w Świnoujściu, wybudowanie przynajmniej jednej elektrowni atomowej („to najbardziej ekologiczne źródło energii”) oraz podłączenie się do gazu norweskiego przez duńskie rurociągi.

Gość z Ukrainy przedstawił z kolei trudną sytuację energetyczną w tym kraju: 50 proc. energii pochodzi z przestarzałych elektrowni atomowych (dylemat: tanio remontować rosyjskie reaktory czy inwestować w drogie urządzenia z Zachodu?). Ok. 30 proc. energii zaś z węgla, a węgiel z zajętego przez separatystów Donbasu. Na energię odnawialną na Ukrainie nie ma warunków, natomiast cały system energetyczny jest przestarzały, scentralizowany i wciąż połączony z energetyką rosyjską. Energetykę ukraińską na razie ratuje to, co zatruwa kraj: wpływy oligarchów, którzy korumpują donbaskich polityków. Riabczyn opuścił dyskusję przed końcem, gdyż musiał wracać na Ukrainę, gdzie następnego dnia miał prowadzić rozmowy z oligarchami, jak poprawiać ukraińskie prawo.

Zjednoczeni w wierze?

Drugiego dnia konferencji odbyła się dyskusja na temat solidarności między Kościołami i wspólnotami religijnymi, którą prowadziła dr Ewa Czaczkowska. Nie były to tylko deklaracje czy wolne refleksje na temat ekumenizmu.
Jan Figel, powołany w maju 2016 r. do pełnienia nowej funkcji w ramach UE – specjalnego wysłannika ds. promocji wolności religii i przekonań religijnych poza granicami UE, w mocnych słowach wyjaśniał: „Mój urząd powstał, bo na Bliskim Wschodzie odbywa się motywowane religijnie ludobójstwo. (...) Musimy pamiętać, że my się tu spotykamy, a ludzie na świecie umierają za swoją wiarę!”.

Ks. Mykoła Danilewicz, zastępca dyrektora Departamentu ds. Współpracy z Kościołami w Ukraińskim Kościele Prawosławnym Patriarchatu Moskiewskiego, bp Bohdan Dziurach, sekretarz Synodu Biskupów Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, oraz abp Jewstratij Zoria, arcybiskup czernihowski i niżyński Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego – mówili o tym, jakie wyzwania stoją przed duchownymi w kraju, w którym trwa wojna. Dyskutowali także na temat deklaracji podpisanej w Hawanie w lutym 2016 r. przez papieża Franciszka i patriarchę moskiewskiego Cyryla. Zdaniem ks. Danilewicza Cyryl i Franciszek wyprzedzili swój czas i postawili kierunkowskaz na przyszłość. Tego optymizmu nie podzielił arcybiskup Zoria. Jak mówił: „deklaracja z Hawany nie została zrozumiana jednoznacznie, niektórzy uznali ją za niewystarczającą (...). Mówiono o nas bez nas, bo to Cerkiew i Kościół katolicki ułożyły jej treść”. Mimo tych różnic ukraińscy duchowni dali ciekawą lekcję praktycznej solidarności: Kościoły prawosławne współpracują ze sobą, bo w kraju żadne z wyznań nie jest dominujące i żadne samo nie byłoby wystarczająco silne. Zjednoczyło je też poczucie zagrożenia: protestujący na Majdanie i żołnierze walczący na wschodzie kraju szukają Boga, a Bóg jest jeden, bez względu na wyznanie. ©

Współpraca: Artur Sporniak i Marcin Żyła

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]