Reklama

Sąsiedzi

Sąsiedzi

08.03.2021
Czyta się kilka minut
To nie deklaracje polityczne, uściski dłoni z wielkimi duchownymi czy dyplomatyczne zabiegi okazały się najważniejsze w papieskiej pielgrzymce. Po Iraku Franciszek poruszał się prowadzony śladami cierpienia zwykłych ludzi.
Na placu kościelnym Hosh al-Biaa, Mosul, 7 marca 2021 r. / Fot. Associated Press / East News
O

O spotkanie Franciszka i Alego as-Sistaniego watykańscy dyplomaci zabiegali od miesięcy. Zadanie było trudne, bo 90-letni szyicki lider religijny od dawna nie opuszczał domu, nie pokazywał się publicznie i nie przyjmował zagranicznych dygnitarzy. Chociaż nie brakowało innych liderów muzułmańskich chętnych do wykonania pokojowego gestu, papież nie bez przyczyny wybrał as-Sistaniego. W 2004 roku, po upadku Saddama Husajna, to wielki ajatollah naciskał na przeprowadzenie wyborów, tym samym przyczyniając się do wyboru pierwszego demokratycznego rządu w Iraku. Wzywał również do zjednoczenia się w walce przeciwko Państwu Islamskiemu.

Tutaj jesteśmy w domu 

Na ulicach rozwieszono billboardy przedstawiające wizerunki Franciszka i ajatollaha. Spodziewano się fajerwerków, gestów przyjaźni. Franciszek miał zdjąć buty przed wejściem do salonu szyickiego przywódcy. Sistani, który zawsze przyjmuje gości na siedząco, miał wyjątkowo powitać Franciszka stojąc. Dla uczczenia tego spotkania premier Mustafa al-Kadhimi ustanowił dzień 6 marca Dniem Tolerancji i Koegzystencji. Ale po 45-minutowej rozmowie za zamkniętymi drzwiami z ust żadnego z duchownych nie padły żadne deklaracje. Wydarzenie podsumowały lakoniczne oświadczenia rzeczników prasowych.

Zamiast tego klucz do drugiego dnia pobytu Franciszka w Iraku leżał w spotkaniu międzyreligijnym przy domu Abrahama - stanowisku archeologicznym położonym w miejscu, gdzie miało się znajdować starożytne Ur chaldejskie, miasto narodzin i posłania biblijnego patriarchy.


Czytaj także: Największy ajatollah - Wojciech Jagielski o Alim as-Sistanim


Zaskoczeniem było to, kogo wyznaczono do zabrania głosu. Poza papieżem swoje świadectwa wygłosili zwykli mieszkańcy Iraku. Niewątpliwie największe poruszenie wywołały słowa Rafy Hussein Baher, członkini społeczności mandaistycznej. Kobieta opowiedziała o tym, jak większość członków jej społeczności uciekła z Iraku: jak uciekły jej dzieci i krewni, jak została w kraju sama i bez żadnej nadziei.

- My również przygotowaliśmy paszporty. Ale nasi sąsiedzi byli życzliwi i hojni - mówiła Baher, przywołując historię jednego z członków lokalnej społeczności mandaistycznej z Basry, mężczyzny o imieniu Naji, który stracił życie, aby ratować muzułmańskiego sąsiada. Doświadczenie prawdziwej wspólnoty - sąsiadów, którzy mimo różnic religijnych są gotowi oddać za siebie życie - przekonało ją do pozostania w Iraku.

- Irakijczycy tutaj pokojowo współżyją. Jest między nami zażyłość, mamy podobne historie. Razem przetrwaliśmy w ruinach wojny. Nasza krew została zmieszana na tej samej ziemi - pewny i doniosły głos kobiety wprawił w osłupienie uczestników spotkania. - Deklaruję, że zostanę na tej ziemi, ziemi moich ojców - zakończyła Baher.

- Bracia i siostry różnych religii, tutaj jesteśmy w domu i stąd razem pragniemy zaangażować się w spełnianie marzenia Boga, aby rodzina ludzka stała się gościnna i serdeczna dla wszystkich Jego dzieci; że patrząc w to samo niebo, będzie podróżować w pokoju po tej samej ziemi - podsumował papież Franciszek.

O ofiarach, nie o zbrodniarzach

Dalsza część papieskiej wizyty była wypełniona wielkim wyczekiwaniem. W niedzielny poranek w Erbilu na Franciszka oczekiwała delegacja złożona z władz autonomicznego Regionu Kurdystanu. Po przyjeździe do stolicy regionu papież został powitany przez prezydenta Kurdyjskiego Rządu Regionalnego Nechirvana Barzaniego i premiera Masroura Barzaniego - istotnych postaci dla współczesnej kurdyjskiej walki o niezależne państwo. Komentatorzy podkreślali, że dla władz Kurdystanu jest to kolejny krok do umocnienia swojej pozycji w regionie od dawna nieprzychylnym istnieniu niezależnego kurdyjskiego państwa.

Podczas spotkania z papieżem prezydent Barzani potwierdził, że jest „za pokojem i dialogiem” oraz głęboko wierzy w pokojowe współistnienie i różnorodność religijną na tych terenach. Papież natomiast miał podziękować władzom Regionu Kurdystanu za schronienie, którego udzielili uciekającym z Iraku mniejszościom, szczególnie chrześcijanom. Franciszek określił Region Kurdystanu mianem „domu dla wysiedlonych chrześcijan”.

Z równym napięciem Franciszek był oczekiwany także przez chrześcijan w Karakosz, mieście w dolinie Niniwy, znanym z najliczniejszej wspólnoty chrześcijańskiej w kraju.

- Drodzy przyjaciele, nadszedł czas, aby odnowić nie tylko budynki, ale także więzi wspólnoty, które jednoczą społeczności i rodziny, młodych i starszych razem - papież upomniał wiernych zgromadzonych w kościele Niepokalanego Poczęcia, który został zdewastowany przez Państwo Islamskie sprawujące kontrolę nad miastem przez dwa lata. Od pozbycia się ISIS, w 2017 roku, w Karakosz trwa powolny proces powrotu wysiedlonych chrześcijańskich rodzin. Ruszyła także odbudowa budynków, które były sercem społeczności - między innymi świątyni, która była miejscem spotkania.

Najbardziej przejmującą z krótkich wizyt tego dnia okazała się ta najbardziej ryzykowna. Po Mosulu, dawnej stolicy Państwa Islamskiego w Iraku, papież poruszał się w ciasnej obstawie ochroniarzy. W tle szybko przesuwającej się opancerzonej limuzyny widać było niemal wyłącznie gruzy.

Pośrodku uprzątniętych ruin na placu kościelnym Hosh al-Biaa z ust zebranych ani razu nie padła nazwa zbrodniczej organizacji. Zamiast tego mówiono o odbudowie i powracającej wspólnocie. Mówiono o ofiarach, zwykłych ludziach, nie o zbrodniarzach szukających rozgłosu przez terror.


Czytaj także: Budowniczy pokoju - relacja z pierwszej części pielgrzymki Franciszka do Iraku


- Tobie zawierzamy wszystkich, których życie ziemskie zostało skrócone gwałtowną ręką ich braci i sióstr. Modlimy się również do Ciebie za tych, którzy wyrządzili taką krzywdę swoim braciom i siostrom. Niech odpokutują, dotknięci mocą Twojego miłosierdzia - modlił się papież w Mosulu.

Ból ojca

Mimo obaw o zagrożenie bezpieczeństwa przez pandemię koronawirusa czy ataki terrorystyczne na stadionie Franso Haririego w Erbilu, gdzie w niedzielne popołudnie odbyła się uroczysta msza, Franciszek został powitany przez tysiące wiernych. Przy tym wielkim wydarzeniu niemal umknęło uwadze mediów prywatne spotkanie, które papież odbył z Abdullahem Kurdim.

Abdullah Kurdi to ojciec 5-letniego Alana, który wraz z bratem Galipem i matką Rehanną rozbił się na tureckim wybrzeżu we wrześniu 2015 roku, gdy próbował przedostać się do Europy. Jedyny ocalały z rodziny mężczyzna przeniósł się do północnego Iraku.

Zdjęcie drobnego ciała martwego chłopca w czerwonej koszulce na tureckiej plaży obiegło świat i stało się symbolem dramatu milionów osób, które chwytały się każdej kruchej nadziei na opuszczenie Iraku, Syrii i innych krajów ogarniętych konfliktami i zapaścią. Przez swoją tragiczną śmierć Alan Kurdi stał się znakiem winy świata dostatku, który obojętnie patrzył na uchodźców.

Odbywając w swój ostatni wieczór w Iraku długą rozmowę z człowiekiem, który stracił całą rodzinę w drodze do Europy, Franciszek po raz kolejny pokazał, w czym tkwi prawdziwa moc jego działania. Buduje je autentyczne spotkanie ze zwykłym człowiekiem i stanięcie w obliczu osobistej tragedii, która tak łatwo ginie w codziennym morzu cierpienia.

Anna Wilczyńska, Karol Wilczyński - aktywiści, publicyści, założyciele i prowadzący inicjatywę Salam Lab.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]