„Sanctus, Sanctus, Sanctus”

Czego jak czego, ale konsekwencji można Piotrowi Baronowi pozazdrościć. W jego dyskografii, jeśli nie ilością, to na pewno ciężarem gatunkowym dominują płyty będące manifestami chrześcijańskiego, a ściślej - katolickiego światopoglądu.
Czyta się kilka minut

Teraz do "Bogurodzicy" i "Salve Regina" dołącza trzeci album o takim charakterze: "Sanctus, Sanctus, Sanctus". Płyta została nagrana w klasycznym kwartecie z Michałem Tokajem na fortepianie, Michałem Barańskim na kontrabasie i Łukaszem Żytą na perkusji. W kilku utworach do składu dołączają trębacz Piotr Wojtasik i Tomas Celis Sanchez grający na instrumentach perkusyjnych.

Album chyba nie bez powodu ukazuje się w okresie wielkanocnym - znajdziemy na nim hymny: "Chrystus zmartwychwstan jest" i kojarzący się z liturgią rezurekcyjną "Te Deum" - oba zaśpiewane przez Mieczysława Szcześniaka. Za mikrofonem stanęła również Natalia Niemen i warto zaznaczyć, że po raz pierwszy na płycie Barona występują wokaliści. Domyślam się, że nie jest to zabieg komercyjny, a raczej wspólnota duchowej i religijnej świadomości. Zwłaszcza że mamy na polskiej scenie nazwiska, które niewątpliwie przyniosłyby "Sanctus, Sanctus, Sanctus" większy rozgłos.

W trzech utworach wokalno-

-instrumentalnych bardzo dobrze zabrzmiał sprawdzony pomysł aranżacyjny: z barytonem Szcześniaka dialoguje saksofon sopranowy, a Natalii Niemen towarzyszy Baron na saksofonie tenorowym. Wijące się frazy saksofonów brzmią w tym kontekście znakomicie, ale mam drobne zastrzeżenia do staranności dykcji Szcześniaka w "Te Deum".

Może się to odbiorcy podobać albo nie, ale dla Barona muzyka nie jest celem samym w sobie. Czy sięga po język free jazzu, bebopu czy gospel, zawsze chodzi o jedno. Saksofonista chętnie podkreśla, że gra wyłącznie na chwałę Bożą i nietrudno zauważyć, że właśnie temu celowi są podporządkowane wszystkie środki. W kilku momentach wyczuwam ściągnięte cugle w improwizacjach, słyszę, że dałoby się popędzić gdzieś dalej i głębiej w muzykę, ale jednocześnie słyszę, jak Piotr Baron pyta: "Po co?".

"Sanctus, Sanctus, Sanctus"

Piotr Baron

CelEsTis

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2008