"Asaf"

Istnieją dwie teorie, nader odmiennie lokalizujące genezę jazzu. Według jednej z nich jazz narodził się w kościele. Wspominam o tym w związku z pierwszą płytą zespołu Asaf, choć religijność sprowadza się tu o wiele bardziej do warstwy tekstowej oraz do zapośredniczeń plastycznych niż do odwołań muzycznych.
Czyta się kilka minut
 /
/

“Rozmowa z Ojcem", “Stworzenie" czy “Uwielbiajcie Pana" - takie tytuły mają sterować odbiorem wysłuchiwanych (wyłącznie instrumentalnych) dźwięków. Poza tym, w dołączonej wkładce, poszczególnym ścieżkom towarzyszy fragment z Biblii lub parapoetyckie dziełka (bynajmniej nie dodające wartości całemu przedsięwzięciu). No i fotogramy, twórczo nawiązujące do ikonograficznej konwencji, która ma wysławiać piękno stworzonego świata.

Z muzyką programową jest sporo teoretycznych kłopotów zwłaszcza dziś, kiedy “znaczenie" jest raczej wypowiedzią o znaczeniu lub jej intencją. Powiem tylko, że - jeśli ktoś chce - zobaczy na okładce płyty znak ryby, w zgiętej łodydze i jej wodnym odbiciu; ktoś inny znajdzie pełną satysfakcję w pięknie fotografii.

Asaf (Maciej Sikała, saksofon tenorowy i sopranowy; Joanna Gajda, fortepian; Michał Barański, kontrabas; Piotr Jankowski, perkusja) gra bardzo przyzwoity, mainstreamowy jazz. Uspokojony, acz nie przesadnie łagodny. Brak odniesień np. do tradycji gospel; najważniejszą okołoreligijną aluzją jest nawiązanie do Coltrane’owskiej “Love" (z kwartetowej wersji “Meditations") w “Stworzeniu". Trane’owskie, z ducha i brzmienia, są nieco podwyższone, ekstatyczne frazy saksofonu. Pojawiają się one po zagęszczeniu (relatywnie dużym, jak na Asaf) faktury dźwiękowej. Tenor gra coraz ostrzej i następuje najpiękniejszy bodaj fragment płyty, dobrze świadczący o muzykach: wspólnie trzymane tempo, ostatnie, na wydechu, nuty saksofonu, stonowany łącznik perkusji i fortepian, akord na rozpęd i zaraz świetne prowadzenie tria. W którymś momencie perkusista lekko przyspieszy, budując w ten sposób figurę kontrastową wobec dominującego rytmu.

Asaf gra tak, by między instrumentami, między muzyką a słuchaczami - było dużo powietrza. Można w nim wytchnąć, niekoniecznie w sposób programowy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2004