Anthony Braxton/Chris Dahlgren, „ABCD”

Historycy polskiego jazzu skwapliwie notują wydarzenia, które umieszczają naszą twórczość w międzynarodowym kontekście. Pamięta się, że swoją pierwszą płytę kwartet Namysłowskiego nagrał w Londynie, starsi fani do dziś wspominają, jak 46 lat temu na scenie Jazz Jamboree stanęli ramię w ramię Stan Getz, Andrzej Trzaskowski, Roman Dyląg i Andrzej Dąbrowski. A gdyby tak gigant jazzu, od lat z upodobaniem penetrujący pogranicza muzycznych stylistyk, zdecydował się nagrać płytę specjalnie dla krakowskiej wytwórni? Nie do wiary?.
Czyta się kilka minut
 /
/

Właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Not Two najnowsza płyta profesora Anthony'ego Braxtona, który już nie raz wywracał historię jazzu do góry nogami. Co więcej: na potrzeby wydanej w Polsce płyty "ABCD" Braxton porzucił jedną ze swoich dotychczasowych zasad - pierwszy raz pozwolił na dublowanie w studiu nagranych przez siebie ścieżek, czyli mamy jakby kilku Braxtonów jednocześnie.

Trzy lata temu na Uniwersytecie Wesleyan,­ gdzie na co dzień wykłada, Anthony Braxton spotkał się ze swoim stałym współpracownikiem, kontrabasistą Chrisem Dahlgrenem, by nagrać kilka wersji dwóch utworów: kompozycji nr 316 Braxtona i Penumbry na instrumenty dęte drewniane oraz kompozycji na kontrabasy Dahlgrena. Ta pierwsza determinowana jest przez zagadkowy graf reprodukowany wewnątrz okładki, druga zaś powstawała niejako na dwóch etapach. 26 bloków kompozycyjnych zostało przypisane talii kart (52, czyli po 26 dla każdego z muzyków) losowanych przed wykonaniem. Drugi etap pracy nad kompozycją był domeną basisty, który jakby maskując aleatorystyczną genezę wykonań, obrabiał taśmy w studiu z zastosowaniem niezdeterminowanych metod o rodowodzie Cage'owskim.

Powyższe informacje nie są konieczne. Zapewniam, że nie trzeba obkładać się podręcznikami teorii muzyki, by odbyć z dwoma artystami pełną przygód podróż pomiędzy ciszą a hałasem. Muzycy próbują zasugerować, że muzyka jest prosta jak początek alfabetu, jak ich połączone inicjały. To fakt: Anthony był podczas nagrania uzbrojony po zęby (sopranino, sopran, dwa alty, baryton, bas i klarnet), ale czy to oznacza, że my, słuchacze, mamy składać broń bez walki? Gorąco polecam.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2006