Samowystarczalność

Wedle wszystkich możliwych medialnych wrzutek będą wysadzać Pałac Kultury i Nauki.
Czyta się kilka minut

Szarżę na Pałac zaczął Gliński (po co ministrowi kultury pałac kultury), innowacyjnie kontynuował Morawiecki (chce spełnić marzenia z czasów dzieciństwa – któż z nas by nie chciał, niech pierwszy rzuci cegłą) oraz wiceminister MON (świetne ćwiczenie dla saperów). Skończą z imposybilizmem! Nareszcie wiadomo, co Jarosław Kaczyński po sobie pozostawi, spuścizną prezesa będzie mianowicie wielki lej. W leju Antoni Macierewicz mógłby odbywać swoje wydarzenia cykliczne, a może i parady Obrony Terytorialnej, ba, Obrona Terytorialna mogłaby wręcz w leju zamieszkać – zawsze blisko do tłumienia zamieszek. Szyszko czułby się w leju jak w domu.

Wiekopomny lej będzie w Warszawie ział na chwałę obozu dobrej zmiany, monumentalny lej będzie opiewał tych, co pokazali, że się jednak da, że nie ma, że się nie da, jak się ma dać, wystarczy się nie zawahać... i lej jak się patrzy, w ogromnej jak wielka Polska skali. Stalinowski, niepolski pałac kultury zamienić na prapolski, innowacyjny lej – świat wstrzymał oddech. Europa – jeszcze ze świeżymi łzami po swoich dzieciach – dzięki naszemu lejowi uzmysławia sobie swoje pierwociny, swoje dziedzictwo, powraca do korzeni, nim nie jest za późno. A korzenie Europy w leju, na leju wszak się zasadzają – i żadne elity, żadni Braudele i Samsonowicze nie owiną tej prawdy w bawełnę, żadne Luwry i strzeliste katedry nam tej prawdy nie przyćmią. Europa musi powrócić do leja lub Europy nie będzie.

Europa musi pójść drogą leja, ale oczywiście (jak zawsze) najpierw przykład musi dać Polska. Przykład konsekwentny – bo niekonsekwentny przykład potrafi wręcz zniechęcić – musi pójść dalej drogą leja, leja w liczbie mnogiej. Najpierw PKiN w Warszawie, a później niewątpliwie Malbork. Malbork to będzie odpowiednio duży lej, spore wyzwanie dla saperów, no i w leju po Malborku Piotr Gliński będzie mógł uplasować „Bitwę pod Grunwaldem”, która w ten sposób uzyska należne jej miejsce. Z Malborka zwycięski powrót do Warszawy, gdzie wysadzamy ruski system wodociągów i kanalizacji oraz Cytadelę. Później ładne leje w miejscu Wrocławia i Gdańska, spore połacie Poznania, no i leci Szczecin. Oczywiście w międzyczasie wszędzie hurtowo wysadzamy szkoły-tysiąclatki. Małe leje, ale też cieszą.

Co dalej? Później się zobaczy, w kolejnych kadencjach. Miłościwie nam rządzący, prawy i sprawiedliwy obóz na dwustulecie niepodległości z pewnością też wymyśli coś odpowiednio wystrzałowego, w niebotycznej skali. Jedno jest pewne: w Polsce nie potrzebujemy zamachowców. Wysadzimy się sami. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 48/2017