W 1995 r., kiedy ukazały się moje "Sny i kamienie", przedstawiono mnie profesorowi Błońskiemu. Byłam nieznaną nikomu debiutantką, ale okazało się, że moją książkę zdążył już przeczytać. Po prostu czytał to, co się ukazywało. Należał do tych krytyków i literaturoznawców, którzy kochali literaturę i lubili czytać. Rozumiał mnie właśnie tak, jak chciałabym być rozumiana. Jego zrozumienie było dla mnie oparciem.
Prof. Jan Błoński oprócz wiedzy i przenikliwości miał rzetelność umysłu, jakiej nie da się osiągnąć bez zalet serca. W pewnym momencie zamilkł z powodu choroby. Bardzo mi go brakowało. Będzie mi go brakowało zawsze.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















