Zgodnie z najnowszymi wytycznymi resortu zdrowia dla lekarzy i szpitali prawo do zabiegu aborcji ma każda pacjentka, która dysponuje zaświadczeniem potwierdzającym, że ciąża zagraża jej życiu lub zdrowiu. Zamysł być może słuszny, ale zmiana przepisów i dopuszczanie do aborcji w sytuacji ciężkiego uszkodzenia płodu byłoby rozwiązaniem dużo bardziej czytelnym i zgodnym z duchem obietnic wyborczych.
Kontrowersyjne skierowanie na aborcję
W środowisku lekarskim zapanowała konsternacja. Ministra zdrowia Izabela Leszczyna zagroziła, że jeżeli szpital będzie wymagać drugiej opinii specjalisty lub konsylium lekarskiego, zostanie to potraktowane jak utrudnianie dostępu do świadczenia gwarantowanego, co pociąga za sobą karę finansową. Podstawą do zakończenia ciąży mogą więc być zaświadczenia uzyskane w drodze teleporady, np. od psychiatry (ale katalog specjalistów, którzy mogą poświadczyć, że ciąża jest zagrożeniem dla zdrowia kobiety, jest szerszy). Trudno się dziwić, że od razu pojawiły się komentarze o spodziewanym rozkwicie „aborcjomatów”, które miałyby działać na wzór receptomatów (z którymi zresztą MZ prowadzi nierówną, a przede wszystkim nieskuteczną walkę).
Można zrozumieć intencje: duża część szpitali, by nie powiedzieć większość (a w niektórych województwach wręcz wszystkie) piętrzyły trudności przed kobietami zgłaszającymi się np. z zaświadczeniami od psychiatry po diagnozie letalnej wady płodu. Po werdykcie sędzi TK Julii Przyłębskiej z jesieni 2020 r. zaświadczenie, że taka ciąża zagraża zdrowiu psychicznemu kobiety, było jedyną – czasami tylko teoretyczną – podstawą do przeprowadzenia legalnej aborcji.
Rządowa furtka, a prawo do legalnej aborcji
Pytanie, dlaczego rząd nie zdecydował się przypomnieć – choćby w tych wytycznych – że werdykty TK, ze względu na niekonstytucyjność składu, nie są obowiązujące? Ten wniosek mocno wybrzmiewał podczas posiedzeń komisji sejmowej pracującej nad zmianami w przepisach antyaborcyjnych.
Przywrócenie przesłanki mówiącej o ciężkim uszkodzeniu płodu byłoby wyjściem dużo bardziej czytelnym i zgodnym z duchem obietnic wyborczych.
Bo i Lewica, i Koalicja Obywatelska zapowiadały legalizację aborcji do 12. tygodnia ciąży. Furtki, jakie otworzył rząd, mogą prowadzić do przerywania ciąży bez jednoznacznych medycznych wskazań daleko poza tą granicą. O ile, oczywiście, wytyczne będą respektowane. Bo nie są one prawem.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















