Rząd próbuje zapewnić dostęp do legalnej aborcji. Półśrodkami

W sprawie dostępności do legalnej aborcji nie możemy otworzyć bramy, otwieramy furtki – ogłosił premier Tusk. Zalecenie resortu zdrowia nie zastąpi jednak przepisów regulujących dostępność zabiegów terminacji ciąży.
Czyta się kilka minut
Fot. Wojciech Olkuśnik / East News
Fot. Wojciech Olkuśnik / East News

Zgodnie z najnowszymi wytycznymi resortu zdrowia dla lekarzy i szpitali prawo do zabiegu aborcji ma każda pacjentka, która dysponuje zaświadczeniem potwierdzającym, że ciąża zagraża jej życiu lub zdrowiu.  Zamysł być może słuszny, ale zmiana przepisów i dopuszczanie do aborcji w sytuacji ciężkiego uszkodzenia płodu byłoby rozwiązaniem dużo bardziej czytelnym i zgodnym z duchem obietnic wyborczych. 

Kontrowersyjne skierowanie na aborcję 

W środowisku lekarskim zapanowała konsternacja. Ministra zdrowia Izabela Leszczyna zagroziła, że jeżeli szpital będzie wymagać drugiej opinii specjalisty lub konsylium lekarskiego, zostanie to potraktowane jak utrudnianie dostępu do świadczenia gwarantowanego, co pociąga za sobą karę finansową. Podstawą do zakończenia ciąży mogą więc być zaświadczenia uzyskane w drodze teleporady, np. od psychiatry (ale katalog specjalistów, którzy mogą poświadczyć, że ciąża jest zagrożeniem dla zdrowia kobiety, jest szerszy). Trudno się dziwić, że od razu pojawiły się komentarze o spodziewanym rozkwicie „aborcjomatów”, które miałyby działać na wzór receptomatów (z którymi zresztą MZ prowadzi nierówną, a przede wszystkim nieskuteczną walkę).

Można zrozumieć intencje: duża część szpitali, by nie powiedzieć większość (a w niektórych województwach wręcz wszystkie) piętrzyły trudności przed kobietami zgłaszającymi się np. z zaświadczeniami od psychiatry po diagnozie letalnej wady płodu. Po werdykcie sędzi TK Julii Przyłębskiej z jesieni 2020 r. zaświadczenie, że taka ciąża zagraża zdrowiu psychicznemu kobiety, było jedyną – czasami tylko teoretyczną – podstawą do przeprowadzenia legalnej aborcji

Rządowa furtka, a prawo do legalnej aborcji

Pytanie, dlaczego rząd nie zdecydował się przypomnieć – choćby w tych wytycznych – że werdykty TK, ze względu na niekonstytucyjność składu, nie są obowiązujące? Ten wniosek mocno wybrzmiewał podczas posiedzeń komisji sejmowej pracującej nad zmianami w przepisach antyaborcyjnych. 

Przywrócenie przesłanki mówiącej o ciężkim uszkodzeniu płodu byłoby wyjściem dużo bardziej czytelnym i zgodnym z duchem obietnic wyborczych.

Bo i Lewica, i Koalicja Obywatelska zapowiadały legalizację aborcji do 12. tygodnia ciąży. Furtki, jakie otworzył rząd, mogą prowadzić do przerywania ciąży bez jednoznacznych medycznych wskazań daleko poza tą granicą. O ile, oczywiście, wytyczne będą respektowane. Bo nie są one prawem. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 36/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Gra aborcją