Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Różaniec bez granic

Różaniec bez granic

23.10.2017
Czyta się kilka minut
„TP” 41 / 2017
W

Wokół mojej ojczyzny ustawił się „Różaniec do Granic”. Modlitwa jest dla mnie intymnym zwróceniem się do Boga, zbiorowość jest jej potrzebna jako świadectwo, ale wiary, a nie wierzenia. Chrześcijanie zaczęli być chrześcijanami, gdy wyszli z zamkniętego Wieczernika i przemawiali tak, że inni ich zrozumieli. Gdy mówimy językiem wrogim, nie ma w nas ducha. Ks. Adam Boniecki pisze w edytorialu o przekazie ewangelicznym modlitwy, w której ani wybór miejsca, ani „towarzystwa” nie ma znaczenia. Jednak u jej podstaw nie może być motywacji zamknięcia się na innych. Konferencja Episkopatu zapewniała, że jeśli takie będą intencje części uczestników „Różańca do Granic”, nie zmieni to stanowiska Kościoła w sprawie uchodźców. Wierzę, byłam na modlitwie za uchodźców w warszawskiej katedrze i właśnie w takim duchu mówił ks. kard. Nycz. Ale co Episkopat zrobi z uczestnikami modlitwy, którzy myślą inaczej: czy zmieni ich nastawienie, czy też ich w nim utwierdzi? I co zrobi dla tych, którzy dobijają się do naszych drzwi?

Żyjemy w społeczeństwie słuchającym tylko wtedy, gdy słyszy to, co chce usłyszeć, dlatego przekaz „Różańca do Granic” może być odbierany przez wielu niekoniecznie w duchu ewangelicznego „kąkolu i pszenicy”. Może jestem „małej wiary”, ale dla mnie tworzenie muru obronnego z modlitwy, który nie zmieniając stanowiska Kościoła w sprawie uchodźców, nie zmieni również wrogości czy rezerwy w ludziach, będzie miało bilans ujemny. Modlitwa, jak napisał ks. Boniecki, zawsze łączy, ale ludzie potrafią nawet przy niej tworzyć podziały. Pan Marcin Bodasiński, jeden z organizatorów „Różańca…”, boi się, że słaba duchowość Europy jest zagrożeniem dla integralności naszej cywilizacji i dlatego potrzebne są „manewry duchowe”, by wzmocnić nas i naszą wiarę. To nie odizolowany przypadek, gdy własne słabości tłumaczymy zagrożeniem z zewnątrz…

Modlitwa jest potrzebna jako wsparcie naszych działań nie przeciw, ale dla drugiego człowieka, jako wyraz z nim wspólnoty w przeciwstawianiu się złu, które jest w nas, w naszym egoizmie, strachu, niedowiarstwie, bo czym innym jest obawa przed obcym i nieznanym? Nie otaczajmy się kordonem różańcowym ze strachu i zwątpienia. Otaczajmy się nim, by pomógł nam pokonać granice i przeszkody.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]