Reklama

Rana na duszy

Rana na duszy

05.12.2004
Czyta się kilka minut
Czy ofiary księdza Michała M. mają szansę na wewnętrzne uzdrowienie, jeśli widzą, jak zachowuje się sprawca ich cierpienia i jego zwierzchnicy?.
P

Przemoc seksualna wpływa na różne cechy i zachowania dzieci, powodując, że będą one różnić się od rówieśników, zarówno bezpośrednio po akcie przemocy i doznanej krzywdy, jak i w odległej przyszłości - już jako dorosłe osoby. Typ i zakres następstw seksualnego wykorzystania w dzieciństwie determinują następujące czynniki: osobowość dziecka, okres trwania przemocy, rodzaj relacji, typ przemocy i reakcja na nią, brak lub uzyskanie kwalifikowanej pomocy. Wielu klinicystów uważa, że doświadczony w dzieciństwie uraz w znacznym stopniu kształtuje osobowość ofiary i równocześnie ją zniekształca. Badania potwierdzają zaś, że subiektywnie odczuwany przez wykorzystane dziecko dyskomfort potęgowany jest poczuciem wyizolowania oraz naznaczenia w życiu. Powrót do zdrowia następuje najczęściej w kilku fazach, bowiem leczenie jest wieloaspektowe i skomplikowane. Wielu terapeutów uważa jednak, że nie jest możliwe całkowite uporanie się z doznanym urazem, a proces powrotu do zdrowia nigdy nie zostaje całkowicie ukończony. Przyjmuje się, że głównym zadaniem pierwszej fazy leczenia jest zapewnienie ofierze poczucia bezpieczeństwa oraz umożliwienie odzyskania przez nią wewnętrznej siły i kontroli nad własnym ciałem. Drugie stadium polega na retrospektywnej analizie minionych faktów i zdarzeń oraz przeżyciu żałoby psychologicznej. W trzeciej fazie najważniejsze jest odbudowanie relacji społecznych i powrót do normalnego życia.

Żeby jednak zrozumieć rozmiar krzywdy, jaki spotyka dziecko wykorzystywane seksualnie przez duchownego, nie wystarczy odwołanie się do ustaleń psychologów czy wyroku sądu - konieczne jest także uwzględnienie stanowiska Kościoła wobec takiego zła i cierpienia. Wiara osoby wykorzystanej seksualnie w dzieciństwie przez ludzi Kościoła staje się nierzadko areną niekończących się, bolesnych i wyczerpujących zmagań z pytaniami o moralne, duchowe i religijne znaczenie swoich traumatycznych doświadczeń. Osoby wykorzystane seksualnie w dzieciństwie często pytają, jaki jest sens ludzkiego życia? Czym jest cierpienie, zmaganie się dobra ze złem, poczucie winy i przebaczenie? Jaki jest sens praktyk religijnych, relacji z duchownymi i uczęszczania do kościoła, gdy hipokryzja kościelnych przełożonych próbuje zataić lub zminimalizować wyrządzone tam zło? Czy ofiary księdza Michała M. mają szansę na wewnętrzne uzdrowienie, jeśli widzą, jak zachowuje się sprawca ich cierpienia i jego zwierzchnik?


Po stronie ofiar: o wykorzystywaniu seksualnym nieletnich, zmowie milczenia i innych grzechach polskiego Kościoła piszemy konsekwentnie od lat. Wybór najważniejszych tekstów „TP” z ostatniego dwudziestolecia na temat, który wstrząsa dziś Polską, w bezpłatnym i aktualizowanym, internetowym wydaniu specjalnym.


Pytanie nie ma jedynie teoretycznego charakteru, ale wiąże się z kwestią utrwalania przeżytej traumy u ofiar księdza M. przez postawę Metropolity Przemyskiego, który najpierw bronił kapłana, a po wyroku sądu w Krośnie wybrał stoickie milczenie. W literaturze przedmiotu zwraca się uwagę, że dziecko wykorzystywane seksualnie może doświadczać czterech rodzajów traumy: zranienia prawidłowego rozwoju własnej seksualności, zdrady zaufania, stygmatyzacji współwystępującej z oskarżeniem oraz bezsilności. Czy kobiety wykorzystane przez księdza M. mają podstawy, aby zaufać Bogu, skoro Jego “reprezentant" (alter Christus) stanął po stronie sprawcy? Z klinicznego punktu widzenia można powiedzieć, że postawa przemyskiego Arcybiskupa utrudnia, jeśli wręcz nie blokuje, wyrażenie przez ofiary właściwej im złości, uwolnienie od przypisanej im winy, przywrócenie poczucia więzi z Bogiem i Kościołem, naprawienie wyrządzonej im krzywdy. Czy w obliczu “dobrego samopoczucia" byłego proboszcza i wsparcia, jakiego zdaje się mu udzielać biskup, kobiety te i dziewczynki mają prawo czuć się niewinne i skrzywdzone? Nawet jeśli stać je na heroiczny akt oddzielenia słabości i grzeszności księdza i jego biskupa (bo w tym przypadku mamy przecież do czynienia z grzechem strukturalnym w Kościele), pozostaje bolesna rana na duszy wynikła z braku zaufania i ludzkiego zrozumienia w sercu Kościoła lokalnego. Św. Augustyn mówił o sobie: “Dla was jestem biskupem, z wami jestem chrześcijaninem". Co te słowa mają oznaczać dla wiernych, nie tylko archidiecezji przemyskiej? Czyżby po tylu wiekach ewangelizacji wciąż istnieli wierni i duchowni pierwszej i drugiej kategorii? Tej drugiej, “gorszej", bo zasługującej jedynie na bezkształtne milczenie? Jeśli tak, to wyrządzona krzywda zatacza coraz szersze kręgi.

Czytaj także: Zgorszenie: Jacek Borkowicz o molestowaniu w Tylawie


ogłoszenie społeczne

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Jezuita, teolog, psychoterapeuta, publicysta, doktor psychologii. Prorektor Akademii „Ignatianum” w Krakowie, gdzie jest także adiunktem w Instytucie Psychologii. Członek redakcji „...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]