Kto to sigma? Z grubsza to „ktoś taki mega, kto robi wrażenie, a nie zabiega o opinię innych”. Pewny siebie i swego, odnoszący sukces, ale się z tym nie obnoszący. Gdy tak powiesz o kimś, to wyrażasz szczery podziw. No i też trochę łamiesz wobec niego dystans, tworzysz z nim zażyłość... A tak w szczegółach, to zależy, kogo zapytać.
W internetowym plebiscycie na młodzieżowe słowo roku, organizowanym od 8 lat przez Wydawnictwo Naukowe PWN, dużą przewagą głosów internautów zwyciężyło właśnie słowo „sigma” (miejsce drugie: „azbest”, trzecie: „czemó”; całą finałową dwudziestkę wraz z objaśnieniami można znaleźć w komentarzu Jury ogłoszonym 10 grudnia).
Jako prawie-boomer (40+) powymądrzam się, że „sigma”, wywodzące się z angielskojęzycznej netosfery, powszechnie funkcjonuje w polskim języku młodzieżowo-dziecięcym od paru już lat. W tzw. „manosferze” (przestrzeni internetowych witryn poświęconych męskości) można je spotkać w formie pseudo-psychologicznych pojęć jak „sigma personality” czy „sigma male” (osobowość sigma, samiec sigma) – denotujących (zwłaszcza męski) typ osobowości porównywany najczęściej do „samotnego wilka”. Stamtąd słowo przeszło do slangu pokoleniowego.
OK Boomer! Czy ty w ogóle coś rozumiesz?
O to, co ono oznacza w ich uzusie językowym, z racji swojego wieku musiałem zapytać ekspertów:
T (21 lat, czyli starsza zetka): – O, nie! Nie używam i drażni mnie, gdy ktoś używa w mojej obecności.
A (17 lat, młodsza zetka): – Wśród moich znajomych jest używane, gdy chce się powiedzieć, że ktoś jest fajny, ale to zawsze jest trochę ironiczne, z dystansem... (patrz „sigma face”).
K (13 lat, starsza alfa): – Dostałam z gegry sześć – jestem sigmą! Pytasz, tato, czy ty jesteś sigmą?... No, wiesz... [i zostałem poklepany po ramieniu...].
I (12 lat, młodszy alfa): – Czasami – często. Większość osób na świecie teraz tego używa. Jak ktoś zrobi coś bardzo fajnego, to powiem: Uuu, sigma, sigma! A jak coś jeszcze fajniejszego, albo też dla beki, to: Skibidi sigma! Czyli ultra mega sigma... Czy ty jesteś sigma? No, teraz to zaczynasz być mniej sigma...
Tu przypis dla skołowanych: słówko „skibidi” (miejsce czwarte w plebiscycie) „należy – jak pisze profesjonalne Jury owego konkursu – do znaków pozbawionych arbitralnego znaczenia, za to wykazujących duży ładunek fatyczny. W zależności od kontekstu i połączeń z innymi wyrazami przynosi pozytywne lub negatywne skojarzenia”. Na potwierdzenie tej opinii zostałem świadkiem, jak zetka pokłóciła się z alfą na temat (nie)pejoratywnego wydźwięku tej partykuły. Zacytuję opinie: „Skibidi sigma to brainrot [pierwsza dziesiątka w plebiscycie – przyp. MS], odmóżdżające określenie wzmacniające albo relatywizujące przymiotnik sigma”. „Ty nic nie wiesz! Skibidi jest pozytywne, sigma też!”.
Ratunku, idziemy w odwrotnym kierunku!
Z powyższego mini-wywiadu „fokusowego” wynika, że sigma pojawia się w mowie w szkołach średnich, ale bardziej popularna jest w podstawówkach. Warianty znaczeniowe są tak liczne i tak bardzo zależą od kontekstu, że różnice dają się zauważyć nawet między sąsiednimi rocznikami. Przedstawiciele pokolenia Z, jeśli w ogóle tego słowa używają, to raczej ironicznie, na prawach cytatu. Za to dla pokolenia Alfa to słowo niezbędne (słyszałem na własne uszy). Dla nich sigma jest sigma!
Odeszły w zakamarki boomerowego mózgu oraz języka bahdajowe albo niziurskie: „klawo”, „morowo”, „w dechę”… (dziś zresztą zmiany następują znacznie szybciej – kto dziś jeszcze używa „essa”?). Staram się być wciąż cool, lecz coraz mniej rozumiem język moich dzieci. Choć cały czas się uczę, bez przerwy, w mieszkaniu, w samochodzie, w samolocie...
Pogodziłem się z tym, że to nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz, kiedy pokolenia Z i Alfa objaśniają mi świat. Ale mniejsza z tym – ważniejsze, że ich polszczyzna zachowuje się tak, jak powinien żywy język: odpowiada na potrzeby konkretnych użytkowników, potrzeby odmienne od potrzeb na przykład moich lub jeszcze starszych pokoleń. Bo...
Wojna domowa od wielu wieków trwa!
To się nie skończy na nas, i oby się nie skończyło. Oby polszczyzna żywa i wspaniała zawsze ewoluowała we wciąż zaskakującym nas kierunku. Popularność wspomnianego plebiscytu oraz rzetelność, z jaką do tematu podchodzą jego organizatorzy (w Jury zasiedli językoznawcy Anna Wileczek, Ewa Kołodziejek, Marek Łaziński i dziennikarz Bartek Chaciński), może tylko cieszyć.
Rejestrujmy z życzliwością rozwój XXI-wiecznej młodej polszczyzny in statu nascendi, by nie pozostać za bardzo w tyle. W tym języku świetnie się przecież artykułuje również stare, piękne idee głoszone jeszcze przez „dziadersów”, choćby takie:
I nikogo nie zostawiam w tyle!
Język jest sigma!
Współpraca: KaS (pokolenie X); TS, AS (pokolenie Z); KS, IS (pokolenie Alfa)
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















