Relacje Trumpa z Putinem: jak może się rozwinąć sytuacja na linii Moskwa–Waszyngton

Po wyborach prezydenckich w USA Kreml nadal w pozie urażonej primadonny oczekuje na ofertę Waszyngtonu. Media oficjalne i społecznościowe wysyłają sprzeczne sygnały: od zachwytu nad powrotem Trumpa przez ostrożne wyrazy optymizmu po obraźliwe kpiny pod adresem Melanii Trump.
w cyklu ROSYJSKA RULETKA
Czyta się kilka minut
Spotkanie Władimira Putina z Donaldem Trumpem, po lewej Melanie Trump. Helsinki, 16 lipca 2018 r. // Fot. Anadolu Agency / Getty Images
Spotkanie Władimira Putina z Donaldem Trumpem, po lewej Melanie Trump. Helsinki, 16 lipca 2018 r. // Fot. Anadolu Agency / Getty Images

Z Moskwy do Waszyngtonu nadal nie dotarła depesza gratulacyjna dla nowo wybranego prezydenta USA. Rosja zareagowała na zwycięstwo Donalda Trumpa ostrożnie. Kreml ewidentnie czeka na propozycje rozmów pokojowych i liczy na nowe otwarcie w polityce światowej, które uwzględni jego interesy. Nazajutrz po wyborach rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow zastrzegł, że Putin nie zamierza wysyłać telegramu z gratulacjami, bo USA to państwo, które prowadzi nieprzyjazną politykę wobec Rosji.

Uwagę obserwatorów przykuły więc słowa Putina, które wydusił z siebie 9 listopada w Soczi. Tegoroczne wystąpienie Putina na forum Klubu Wałdajskiego trwało cztery godziny – rosyjski prezydent sformułował długą listę życzeń dotyczącą budowy nowego ładu światowego bez hegemonii Stanów Zjednoczonych (Putin włącza tę zdartą płytę przy okazji każdego wystąpienia). Dopiero pod koniec, w czwartej godzinie monologu, wywracając oczami, pogratulował zwycięstwa Trumpowi. Zaraz jednak obłożył gratulacje zastrzeżeniami: „Nie dzwonię dlatego, że przywódcy państw zachodnich w pewnym momencie dzwonili do mnie niemal co tydzień, a potem nagle przestali. Nie chcą – niech nie dzwonią (…) Jeśli któryś z nich zechce wznowić kontakty, nie mamy nic przeciwko”. Czy to miała być zachęta do wznowienia pogaduszek?

Putin w dalszej części wypowiedzi pochwalił Trumpa za odwagę, którą ten wykazał się po zamachu w trakcie kampanii, i wyraził zainteresowanie jego deklaracjami o zamiarze poprawy stosunków z Moskwą i zakończenia wojny. Putin ogłosił gotowość do dialogu, ale jednocześnie dał do zrozumienia, że oczekuje na propozycje z Waszyngtonu – piłka jest po ich stronie, zaznaczył. To jasny sygnał, że Rosja będzie stawiać ostro warunki. A na razie czeka na to, co powie Trump. Trump zaś pochłonięty jest kompletowaniem swojej administracji bez oglądania się na Rosję. Kandydaci do objęcia najważniejszych z punktu widzenia Moskwy stanowisk są na razie przez rosyjskie media przyjmowani z dystansem i wyczekiwaniem.

Lukę w opisie nowych nominacji starają się wypełnić wierni propagandyści. Państwowa TV Rossija zaprezentowała w programie publicystycznym „60 minut” serię zdjęć Melanii Trump z czasów, gdy była ona fotomodelką. Negliże małżonki Trumpa wywołały u prowadzącej program kapłanki kremlowskiej propagandy Olgi Skabiejewej paroksyzmy niepohamowanego śmiechu. Czy taka publikacja to przypadek? W doborze materiałów propagandowych w rosyjskiej telewizji przypadków raczej nie ma. Może ten epizod kariery Melanii miał przypomnieć nowo wybranemu prezydentowi, że w archiwach rosyjskich służb specjalnych kurzą się od lat „kompromaty” z jego dawnej wizyty w Moskwie. Aluzje do możliwości ujawnienia tych materiałów pojawiały się już na początku poprzedniej kadencji Trumpa, w styczniu 2017 r.

Na blogu „17 mgnień Rosji” pisałam wtedy: „Telewizja CNN informuje, że Rosja ma w rękach skandaliczne materiały na Trumpa pozyskane w czasie jego pobytu w Moskwie pięć lat temu (nakręcone jakoby ukrytą kamerą zabawy przyszłego prezydenta USA w moskiewskim hotelu Ritz-Carlton z damami rozwiązłych obyczajów). Następnego dnia ta sama stacja podaje, że FBI nie potwierdziło prawdziwości materiału. Sam bohater głośno zaprzecza, jakoby Kreml mógł mieć na niego cokolwiek, zapewnia, że Rosja nigdy na niego nie naciskała. Kreml też dementuje, że ma cokolwiek na Trumpa”.

Czy zawoalowana groźba opublikowania tych materiałów (o ile strona rosyjska faktycznie dysponuje zapisem epizodów intymnego życia Trumpa) może w dzisiejszej sytuacji zadziałać i powstrzymać amerykańskiego prezydenta elekta przed poczynieniem kroków, które nie spodobają się w Moskwie? Nie sądzę. Skandale obyczajowe były wałkowane w ubiegłych latach w amerykańskich sądach na wszystkie strony i jakoś nie zaszkodziły reputacji Trumpa. Czy ewentualne rewelacje z hotelu Ritz-Carlton to jeszcze ciepłe danie? Też można mieć wątpliwości. Natomiast ewidentne obrażanie Melanii przez rosyjską telewizję może się jej małżonkowi nie spodobać.

*

Jeszcze kilka słów o możliwych scenariuszach rozwoju sytuacji na linii Moskwa–Waszyngton. W jednym z udzielonych w ostatnich dniach wywiadów minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow sceptycznie odniósł się do słów Trumpa, iż jest on w stanie zakończyć wojnę w ciągu 24 godzin (to była jedna z wypowiedzi Trumpa podczas kampanii wyborczej).

W mediach pojawiały się – z powołaniem na źródła w otoczeniu Trumpa – przecieki, że Waszyngton zaproponuje utworzenie wielkiej strefy buforowej pomiędzy pozycjami rosyjskiej i ukraińskiej armii w ramach planu zamrożenia działań wojennych. W strefie miałyby się znaleźć (wedle tego przecieku) wojska państw UE i Wielkiej Brytanii. Zgodnie z enuncjacjami prasy przez najbliższe 20 lat Ukraina nie zostałaby członkiem NATO. Ławrow ocenił: „To w gruncie rzeczy mińskie porozumienia, tylko w nowym opakowaniu, a nawet gorzej. To, co proponują ci, którzy chcą uchodzić za ludzi radykalnie zmieniających stanowisko i chcących zakończyć wojnę, mówią jedno i to samo: zawieszenie broni na dziesięć lat, a potem zobaczymy”. To jasny sygnał, że Moskwa zamierza się ostro targować i chce rozmawiać tylko na własnych warunkach.

Trzeba pamiętać, że – jak pisze rosyjski emigracyjny socjolog Igor Ejdman – „Putin traktuje dążenie Trumpa do zawarcia kompromisu i zakończenia wojny jako oznakę słabości. A okazaną słabość uważa za powód do zwiększenia nacisku. Putin najwidoczniej chce wykorzystać Trumpa z jego planem pokojowym, a potem go wykiwać. Jednak to może wyjść Putinowi bokiem”.

Putinowi nie powiódł się plan destabilizacji sytuacji w Stanach Zjednoczonych (Kreml ewidentnie grał na to, że w sytuacji niejasnego zwycięstwa jednego z kandydatów strona przegrana będzie podważać wyniki, co wywoła kryzys polityczny; na rękę byłoby powtórzenie szturmu Kapitolu, rozhuśtanie nastrojów, podsycenie podziałów w społeczeństwie – tak się nie stało). Niemniej nadal na kremlowskim biurku prezydenta leży zapewne teczka z planem wywołania i podsycenia destabilizacji w Kijowie. „Nowy Majdan, chaos, demoralizacja ukraińskiej armii to marzenie Kremla” – kontynuuje wywód Ejdman.

Jego zdaniem do zamrożenia konfliktu nie dojdzie, gdyż Putin nie zamierza oddawać okupowanych ziem ani wpuszczać amerykańskich czy europejskich wojsk do strefy zdemilitaryzowanej. A rosyjskie warunki zamrożenia wojny są z kolei nie do zaakceptowania dla Ukrainy i USA (choćby punkt o rezygnacji przez Kijów z aspiracji przystąpienia do NATO czy ograniczenia liczebności ukraińskiej armii). Zgoda na warunki stawiane przez Moskwę byłaby równoznaczna z kapitulacją. „Taki wariant oznaczałby udaremnienie pokojowego planu Trumpa, który pragnie dla siebie roli człowieka czyniącego pokój, może marzy mu się Pokojowa Nagroda Nobla. Gdyby przystał na warunki Moskwy, wyszedłby na upokorzonego słabeusza, a to na pewno nie wchodzi w jego plany” – konkluduje Ejdman.

Po przeczytaniu wywiadu, jakiego udzielił agencji Interfax wiceminister spraw zagranicznych Siergiej Riabkow (mówił m.in., że Rosja ma niezmienne plany i nie zamierza realizować amerykańskich interesów), można się zastanowić, czy w ogóle dojdzie do przełamania lodów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”