Reklama

Pusty cokół

Pusty cokół

30.08.2021
Czyta się kilka minut
DANUTA KUROŃ: Symbolem tego, co dzieje się w sercach i umysłach ofiar, w społeczeństwie, w obu gdańskich sądach, w mediach i w mieście był do niedawna pusty cokół, który pozostał po usuniętym pomniku ks. Jankowskiego.
Skwer Gyddanyzc, dawniej im. ks. Jankowskiego, na którym stał jego pomnik. Gdańsk, kwiecień 2020 r. / FOT. KAROLINA MISZTAL/REPORTER
T

Trzeba rozrywać rany polskie, żeby się nie zabliźniły błoną podłości”

Stefan Żeromski

Jest w Polsce wielu księży antysemitów i niemało księży pedofilów, są również wśród polskich księży tacy, którzy zdradzali Solidarność, współpracując ze Służbą Bezpieczeństwa, ale tylko jedno miasto postawiło księdzu antysemicie, pedofilowi i agentowi pomnik. Tym miastem jest Gdańsk.

Gdańsk – miasto pracy, walki i cierpień Filomatów Pomorskich, Młodokaszubów i Polonii Gdańskiej. Gdańsk – miasto ludzi ginących na ulicach w Grudniu '70 i strajkujących w Sierpniu '80. Gdańsk – miasto Wolnych Związków Zawodowych i Porozumień Sierpniowych. Gdańsk – miasto Solidarności, której przywódca uhonorowany został Pokojową Nagrodą Nobla.

Pomnik księdza Henryka Jankowskiego powstał w wyniku zachęty prezydenta Gdańska wyrażonej w formie poważnej wpłaty pieniężnej, podjęcia uchwały akceptującej ideę jego budowy przez Radę Miasta Gdańska, aktywności posła Platformy Obywatelskiej, działacza Wolnych Związków Zawodowych, dyrektora Fundacji Centrum Solidarności oraz aktywności przewodniczącego obecnego NSZZ „Solidarność”. Budowę pomnika objął honorowym patronatem metropolita gdański, który pomnik wyświęcił w rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych w 2012 roku.

Po opublikowaniu w „Dużym Formacie” reportażu Bożeny Aksamit, w którym zobrazowany został ogrom cierpień dzieci dotkniętych przestępstwem przemocy seksualnej, w grudniu 2018 roku prezydent Gdańska zmienił swe stanowisko w sprawie pomnika i wyraził wolę usunięcia go z przestrzeni publicznej miasta. W styczniu 2019 roku prezydent zginął w zamachu podczas Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Miesiąc później trzech mieszkańców Warszawy w akcie rozpaczy i determinacji przewróciło pomnik, nie uszkadzając figury. Nagranie z wydarzenia wraz z wyjaśnieniem powodu swego czynu przekazali za pośrednictwem mediów opinii publicznej, sami  oddając się w ręce policji.

Zrobili to dla ofiar księdza Jankowskiego, którym od 2012 roku każda rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych zwielokrotniała poniesiony w dzieciństwie ból oraz powiększała ich samotność w świecie, w którym ludzie stawiają pomniki oprawcom. Zrobili to dla nas wszystkich, dla całego polskiego społeczeństwa, które dopuściło, by w ich kraju, kraju będącym przestrzenią Zagłady Żydów, stanął i stał kolejny pomnik antysemity. Zrobili to za nas, za gdańszczanki i gdańszczan, za dumnych z ich biografii potomków, za ludzi związanych z Gdańskiem pracą, nauką i „Solidarnością”. Zrobili to, ponieważ my tego nie zrobiliśmy.

Ten odważny i szlachetny czyn nie kończy sprawy, jest tylko jej pierwszym aktem. Miejscem aktu drugiego jest ława oskarżonych w Sądzie Rejonowym Gdańsk-Południe. W marcu tego roku, po ponad dwuletnim postępowaniu prokuratorskim, rozpoczął się proces Konrada Korzeniowskiego, Rafała R. Suszka i Michała Wojcieszczuka. Usunięcie z przestrzeni publicznej pomnika pedofila, antysemity i agenta prokuratura uznała za chuligański czyn znieważenia pomnika i zniszczenia mienia, co grozi pięcioletnim więzieniem. To hańba obciążająca nas wszystkich, bo to jest polska prokuratura, prokuratura naszego suwerennego państwa. W trakcie procesu sąd nie dopuścił do przysługujących oskarżonym swobodnych wyjaśnień, nie dopuścił świadków obrony, uchylił pytania oskarżonych do osób poszkodowanych, jak i do tych, które występują jako oskarżyciele posiłkowi. Niezwykle ważny dla kondycji naszego państwa głos idący z gdańskiej ławy oskarżonych spotyka się ze śladowym zainteresowaniem i solidarnością polskiego społeczeństwa.

Akt trzeci odbywa się w Sądzie Okręgowym w Gdańsku, gdzie w marcu zeszłego roku złożony został pozew Barbary Borowieckiej, jednej z ofiar księdza Jankowskiego. Jest to pozew przeciwko kurii gdańskiej, która odmówiła ofierze wszczęcia postępowania procesowego. Sprawcy przemocy seksualnej zwykle działają w ukryciu, nie ma więc zbyt wielu świadków bezpośrednich, jest natomiast wystarczająco wiele osób będących naocznymi świadkami życia kapelana Solidarności. Kwestią jest, czy osoby te będą miały odwagę, by zeznawać i czy zechcą wystąpić jako świadkowie oskarżenia w postępowaniu przygotowawczym i w procesie.

Symbolem tego, co dzieje się w sercach i umysłach ofiar, w społeczeństwie, w obu gdańskich sądach, w mediach i w mieście był do niedawna pusty cokół, który pozostał po usuniętym pomniku. Cokół, który z dziurami po wyrwanych kotwach, wyglądał jak rana, która czeka, by się zagoić i zabliźnić. Nieprzemyślanym i wysoce niefortunnym pomysłem było przykrycie cokołu kwiatkami i domkiem dla pszczół. Ten sielankowy obrazek nie ukoi bólu ofiar, bo nie zmieni faktu, iż na cokole stał pomnik ich krzywdziciela.

Źle się też stało, że pojawił się w bezpośrednim otoczeniu pustego cokołu nowy mural, poświęcony zamordowanemu prezydentowi Pawłowi Adamowiczowi. W świadomości ofiar jest to „skwer księdza Jankowskiego” wraz z całą złowrogą jego obecnością w tym miejscu i przemilczaną prawdą, która się za tym kryje. Dopóki nie zakończą się oba procesy i nie zabliźnią  rany, niestosownym jest nadawanie temu miejscu nowych, nieprawdziwych wobec faktów, znaczeń. Szczególnie nie może tego robić miasto Gdańsk, bez udziału którego pomnik księdza pedofila i antysemity nigdy by w tym miejscu nie stanął.

Miasto to instytucja, którą reprezentują Rada Miasta, urząd prezydenta, mieszkanki i mieszkańcy, osoby z miastem związane nauką, pracą, wspólną historią czy mandatem. Jedni z nas, w sposób nie zawsze przemyślany, zorganizowali się, by postawić pomnik, inni zaś nie zorganizowali się, by zapobiec ustawieniu pomnika ani, skoro stanął, by go usunąć. Zrobiło to za nas trzech mieszkańców Warszawy, których prokuratura za ten czyn postawiła przed sądem. Musimy umieć się z tym zmierzyć.

Przeszłość Gdańska zobowiązuje nas do wierności ideom, które z tego miasta szły w świat. Najważniejsza z nich to idea solidarności. Solidarności z osobami mniejszymi i krzywdzonymi, solidarności z osobami walczącymi ze złem o dobro i prawdę w życiu społecznym. Zaś przyszłość Gdańska wymaga, by ludzie, którzy budują wielkie koalicje dla naprawy Rzeczpospolitej, wzięli odpowiedzialność za popełnione błędy i budowali na prawdzie. Pomyślmy o tym w kolejną rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych, kolejną rocznicę wyświęcenia pomnika i przed kolejną rozprawą w gdańskim sądzie.

Danuta Kuroń, działaczka pierwszej Solidarności, wnuczka dr. Bernarda Filarskiego, skazanego w toruńskim procesie Filomaty Pomorskiego, działacza oświatowego i niepodległościowego, rozstrzelanego w Stutthof w egzekucji 67 działaczy Polonii Gdańskiej.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

kkk
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]