Przed powodzią

Rzadko zdarza się, by polski rząd debatował nad klęską żywiołową przed jej nadejściem, a nie w trakcie. Minione dwadzieścia lat przyzwyczaiły nas do procedury zgoła innej: przychodzi powódź (huragan, susza, atak zimy), sztab kryzysowy prezentuje czerwone z niewyspania oczy, tłumacząc, że zawiniły poprzednie ekipy, a klęski nie sposób było przewidzieć.
Czyta się kilka minut

Tym razem sztab kryzysowy postanowił wyprzedzić uderzenie meteorologiczne, głównie za sprawą Jerzego Millera, szefa MSWiA, który wziął sobie do serca prognozy meteorologów i ostrzega, że po raz ostatni podobne zagrożenie powodzią zatorową wystąpiło w 1982 r. Powodzi jeszcze nie ma, ale można domniemywać, że nadejdzie. Oto przesłanki: rzeki skute lodem, duże opady śniegu, spore prawdopodobieństwo, że nadejdzie gwałtowna odwilż, połączona z ciepłym deszczem. Wszystko to może w efekcie spowodować kataklizm taki, jak ponad ćwierć wieku temu w dolnym biegu Wisły. Dlatego Miller zapewnia, że już teraz na nogi zostały postawione 3 tysiące saperów. Wojewodowie najbardziej zagrożonych województw mają sporządzić raporty na temat sytuacji powodziowej.

Wysiłki te mogą oczywiście okazać się niewystarczające, bo mimo doświadczeń ubiegłych lat polski system ochrony przed wielką wodą jest dziurawy jak sito. Nie zapominając więc o zapobiegliwości ministra MSWiA, liczmy na to, że tegoroczna zima będzie topniała bardzo powoli.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 06/2010