Prze-wrażliwcy w bańkach

Czym byłby świat bez szczypty paranoi? Ujutną nudą, zapewne, a z pewnością niemożliwością.

30.07.2019

Czyta się kilka minut

Poszukiwacze sprzeczności nie muszą się daleko rozglądać, żeby jęknąć z zachwytu nad paradoksami ludzkiej (bez)myśli. Pierwszy z brzegu przykład: oto w ramach „uczynienia ziemi lepszym miejscem” ocenzurowano i oskarżono o rasizm przyjaciółkę oraz niestrudzoną popularyzatorkę twórczości Juliusa Eastmana. Mary Jane Leach, osoba wielce zasłużona na niwie wspołczes­nej muzykologii, podczas wykładu w Kanadzie pozwoliła sobie... wypowiedzieć głośno trzy tytuły kompozycji Eastmana. Jakie tytuły? No, nie wiem, czy wystarczy mi odwagi, tupetu i sił, aby narażać „Tygodnik Powszechny” na falę oburzenia, pikiety na ulicy Wiślnej... ale spróbuję, nadludzką wolą graniczącą z cudem napisać tak, jak kompozytor Eastman sobie zażyczył: „Crazy Nigger”, „Dirty Nigger”” oraz „Nigger Faggot”. Uff, teraz mamy to z głowy. Poszło. Nie muszę wzmiankować, że Julius Eastman nie był członkiem Młodzieży Wszechpolskiej, ale ciemnoskórym homoseksualistą, co dodaje sprawie nie tyle pikanterii, co po prostu fundamentalnego kontekstu.

Mary Jane Leach, autorka monografii „Gay Guerrilla: ­Julius Eastman and His Music”, ma pecha, że jest biała, więc wykład przerwano i oskarżono ją o rasizm oraz homofobię. Odwołano koncert z jej muzyką, ale uszła z życiem.

W cenzorskich wzmożeniach nie masz Żyda ni Greczyna, cykl zachowań absurdalnych musi pracować pełną parą, popychając świat ku lepszemu jutru, heroiczne profilaktyczne zabranianie ma przyspieszyć ów proces. Oczywiście w pełni zdaję sobie sprawę, że rzecz cała wydarzyła się na kampusie w Kanadzie, a teraz tutaj w Polsce jest nie Kanada, ale Białystok. Hmmm, w Białymstoku jest Białystok, ale gdzie indziej już bywa Kanada. Niezależnie od mentalnej geografii paranoje się namnażają, ludzie generalnie przestają chcieć być narażani na poglądy, których nie podzielają, zarówno na stadionowych trybunach, jak i w uniwersyteckich ławach, ludzie generalnie zaczynają bardzo lubić czuć się urażeni (a urazić ich łatwo, w jedną i w drugą stronę), ludzie świetnie się czują w komfortowych środowiskowych bańkach i banieczkach ze swoim naukawym korpospikiem uniwersyteckim lub jakimkolwiek innym, jedynie słusznym żargonem. Żeby móc pielęgnować swą moralną wyższość, żeby tylko nie było przykro, ale bezpiecznie i przyjemnie.

Po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy. ©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Reżyser teatralny, dramaturg, felietonista „Tygodnika Powszechnego”. Dyrektor Narodowego Teatru Starego w Krakowie. Laureat kilkunastu nagród za twórczość teatralną.

Artykuł pochodzi z numeru Nr 31/2019