Reklama

Protest na zgliszczach

Protest na zgliszczach

07.10.2019
Czyta się kilka minut
Decyzja ZNP o podjęciu strajku włoskiego po wyborach to kolejny dowód na smutną prawdę: nauczyciele zostali na placu boju sami.
Protest nauczycieli na Rynku Głównym w Krakowie, kwiecień 2019 r. / ARTUR WIDAK / NURPHOTO / GETTY IMAGES
W

W wypełnionym już ponad milion razy popularnym „Latarniku Wyborczym” – skonstruowanym przez Centrum Edukacji Obywatelskiej narzędziu służą-cym uzyskaniu lepszej orientacji, do którego komitetu nam najbliżej – wśród dwudziestu najważniejszych polskich spraw znalazło się miejsce na jedną dotyczącą edukacji. To poruszające, że pod stwierdzeniem: Należy ograniczyć zakres wiedzy teoretycznej nauczanej w szkołach na rzecz kształcenia umiejętności uczniów, podpisały się wszystkie biorące udział w ankiecie komitety – podobna zgodność wystąpiła jeszcze tylko w dwóch sprawach (wysłania części urzędów centralnych poza Warszawę oraz utrzymania międzynarodowych sankcji na Rosję). Mowa o polskiej szkole publicznej, instytucji najbardziej bodaj od trzech dekad ze wszystkich skostniałej, odpornej na jakiekolwiek odważne zmiany, chyba że uznać za takowe nieustanne niemal remonty fasady tego próchniejącego w środku pod rządami kolejnych politycznych sił budynku.  

Niech nas jednak ta zgodność partii nie zwiedzie: edukacja w dobiegającej właśnie końca kampanii wyborczej poważnie nie zaistniała. Konfede-racja powtórzyła, że obecny system publicznej oświaty należy zaorać, a następnie pozostawić wyrokom rynku. PiS rytualnie – zaczepiane z rzadka przez dziennikarzy – pochwaliło się podwyżkami dla nauczycieli, opozycja zapowiedziała podwyżki większe. Z rzeczy świeższych: PSL obiecało 5 godzin lekcji angielskiego od pierwszej klasy podstawówki (propozycja tyleż efektowna, co oderwana od rzeczywistości: to nie ilość, ale jakość i warunki, w jakich odbywają się lekcje języków, są  problemem polskiej szkoły publicznej). Jeśli w ogóle uznać, że o cokolwiek się w tej niemra-wej kampanii żarliwie spierano, to na pewno nie o szkołę. O ile władza się czymś chwaliła, to bardziej 500 plus niż wygaszeniem gimnazjów; gdy opozycji chciało się czymś postraszyć, to prędzej demontażem demokracji i zapaścią w służbie zdrowia niż podwójnym rocznikiem w liceach. O edukacji głównie milczano.


STRAJK NAUCZYCIELI – ZOBACZ SERWIS SPECJALNY >>>


Nie może w tym kontekście dziwić decyzja Związku Nauczycielstwa Polskiego, by kolejną odsłonę strajku w oświacie rozpocząć już po wyborach (15 października), i to w formie – by tak rzec – radykalnie złagodzonej. Tzw. strajk włoski, za którym opowiedziała się ponad połowa ankietowanych przez ZNP nauczycieli (chodzi o „niewykonywanie pozastatutowych zadań”, czyli np. organizacji wycieczek), można uznać za eufemizm zastępujący słowo „kapitulacja”. Kapitulacja skądinąd zrozumiała: największym problemem zbuntowanego od wiosny tego roku środowiska nauczycieli nie jest wcale programowe lekceważenie ze strony władzy, ale brak wsparcia tam, gdzie można się go było spodziewać: opozycji, rodziców, społeczeństwa. Dodajmy do tego coraz wyraźniejsze podziały w samym środowisku nauczycieli: wśród wyników ankiet ZNP największe wrażenie robi statystyka odpowiedzi rzadziej w mediach cytowana: za kontynuacją strajku (w jakiejkolwiek formie) opowiedziało się 47 procent pytanych...

Tak oto w atmosferze ogólnego marazmu domyka się – także w sensie dogorywającego politycznego sporu – rekordowo bezsensowna reforma polskiego szkolnictwa. Po wyborach zostaniemy z bałaganem i sfrustrowanymi nauczycielami. W dodatku pozbawionymi ostatniego w najbliższych latach narzędzia, by wpływać na swój los. O losie szkoły z jej prawdziwymi problemami nawet nie wspominając. Naprawdę nietrudno sobie wyob-razić „Latarnika” A.D. 2023, 2027 lub 2031: pod dowolnym stwierdzeniem diagnozującym patologię polskiej oświaty podpisują się najspokojniej w świecie wszystkie partie. Wszystko zostaje po staremu.  ©℗


CZYTAJ TAKŻE

KRZYSZTOF KATKOWSKI, licealista: Jeśli nie wylądujesz w placówce ze świadomymi nauczycielami i możliwością mądrego profilowania nauki, to jesteś skazany na realizowanie się w kontrze do tego, co dyktuje podstawa programowa.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Nie oszukujmy się - temat edukacji jest rzekłbym wstydliwy ; prawie nikt nie rozumie zachodzących na świecie zmian i tego co czeka nasze dzieci za 10-20 lat. Większość (?) już pojęła, że bezmyślne stosowanie metod z XIX wieku jest do niczego - jak to mówią "piątkowi uczniowie pracują u trójkowych". Zatem politycy (głównie ze starszego pokolenia), jeśli nie chcą się kompromitować, muszą o tych sprawach milczeć. No bo co są w stanie powiedzieć - że kobieta z piątką dzieci ma w domu siedzieć ? Generalnie u wszystkich ławka jest krótka...
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]